|
Wpuśćcie ich!
Łukasz Wójcik Wolny przepływ ludzi – nie ma lepszego sposobu na poprawę losu najbiedniejszych tego świata. I na poprawę losu najbogatszych
W jaki sposób można pomóc Kenijczykowi, który ma tylko jedną kozę i rodzinę na utrzymaniu? Pierwsza fala pomocy zachodnich organizacji charytatywnych polegała na budowaniu w Kenii wszystkiego – od szkół, poprzez drogi, do studni. Szkoły okazały się klapą, bo sam budynek nie wystarczy. Potrzebni są nauczyciele, których w Kenii brakuje. Poza tym biednego hodowcy jednej kozy nie stać na wysłanie dziecka do szkoły, bo w ten sposób pozbawia się źródła darmowej pracy. Droga też nie jest mu potrzebna, bo nie stać go nie tylko na samochód, ale także na bilet do najbliższego miasta.
Druga fala pomocy również nie przyniosła wielkich rezultatów. Organizacje charytatywne wpadły na olśniewający pomysł, żeby zapytać Kenijczyków, czego potrzebują. Większość hodowców poprosiła o zwierzęta, więc nasz hodowca kozy dostał kolejne sztuki. I naiwnie sądził, że teraz stanie się potentatem w eksporcie mięsa do Europy. Gdy okazało się, że unijne dyrektywy nie przewidują takiej możliwości, z żalem sprzedał „pomocowe” kozy. Za tak zarobione pieniądze dotarł do egipskiej Aleksandrii, a stamtąd pod opieką przemytników do Włoch i dalej do Wielkiej Brytanii. Spotkaliśmy się w biurze pocztowym w centrum Glasgow. Mwai, doświadczony już wtedy listonosz, uczył mnie nowego fachu i jednocześnie dopinał ostatnie formalności związane ze ściąganiem rodziny do Szkocji. Praca, nie jałmużna Głupota. Głupota. Głupota. Oczywistość! W takim najczęściej trybie ludzkość dochodzi do praw, którymi się rządzi. W drugiej połowie XX wieku, po epoce dominacji merkantylizmu, do etapu „oczywistość” dobrnęło hasło znoszenia ceł. Okazało się, że dzięki wolnemu przepływowi towarów państwa powoli specjalizują się w produkcji tego, co robią najefektywniej, a wzrost gospodarczy jednego kraju pociąga za sobą rozwój sąsiednich. W przypadku wolnego przepływu osób działa ten sam mechanizm, ale pomysł globalnej liberalizacji prawa imigracyjnego wciąż jest na etapie „głupoty”. I to mimo że właściwie wszystkie badania naukowe pokazują zbawienny wpływ migracji zarobkowych nie tylko na państwa biedne, ale i bogate. W podsumowaniu najnowszego raportu Banku Światowego na temat migracji jego autorzy przewidują, że gdyby 30 państw należących do OECD zdecydowało się powiększyć o trzy procent rzeszę obecnie pracujących ludzi z krajów rozwijających się, to w ciągu pierwszego roku wpływy z opodatkowania gastarbeiterów przekroczyłyby łącznie 51 miliardów dolarów. Analitycy Banku Światowego twierdzą również, że kraje OECD dzięki takiemu zastrzykowi taniej siły roboczej nie tylko osiągnęłyby szybszy rozwój gospodarczy. Niskie oczekiwania płacowe imigrantów zahamowałyby wzrost płac i zdusiły inflację. Jednocześnie około 300 miliardów dolarów pomocy popłynęłoby od nowo zatrudnionych do pozostawionych w ojczyźnie rodzin. Te 300 miliardów dolarów to o 180 miliardów więcej, niż rocznie na pomoc dla tych krajów wydają wszystkie państwa OECD. W dodatku oficjalna pomoc państwowa jest transferem pieniędzy – trzeba je komuś zabrać, żeby komuś dać. Pieniądze wysyłane przez gastarbeiterów zostały przez nich zarobione. Złodzieje etatów Zgrabnym mitem podtrzymywanym przez polityków jest opowieść o „tanich” imigrantach, którzy odbierają miejscowym pracę. Profesor Vivek Wadhwa z Duke University przekonuje, że nawet najbardziej dramatyczne fale migracji po II wojnie światowej spowodowały jedynie chwilowy i niewielki wzrost bezrobocia. Gdy w 1962 roku Algieria ogłosiła niepodległość i w ciągu kilku miesięcy około 600 tysięcy Francuzów wróciło stamtąd do ojczyzny, stopa bezrobocia we Francji nawet nie drgnęła. W latach 90. po rozpadzie ZSRR izraelska gospodarka bez większych problemów przyjęła 610 tysięcy rosyjskich Żydów. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.09.13 17:56
autor zupelnie pomija kwestie kulturowe i to jak sie odbija wielokulturowosc na systemie prawnym. to, ze naplywajacy emigranci sa dalecy od reprezentowania wartosci swiata zachodu, chociazby... zed
2009.09.11 13:51
W afryce brak wody, ziemi uprawnej i zywnosci. W normalnych warunkach ludzkosc poprostu wyemigrowala by w inne, przyjazniejsze rejony swiata. Wobec plynacej bezustannie pomocy ze swiata, afrykanie... czytelnik
2009.09.11 13:51
W afryce brak wody, ziemi uprawnej i zywnosci. W normalnych warunkach ludzkosc poprostu wyemigrowala by w inne, przyjazniejsze rejony swiata. Wobec plynacej bezustannie pomocy ze swiata, afrykanie... czytelnik
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 06/2010
|
|