|
Wpuśćcie ich!
Łukasz Wójcik Bilet zamiast kozy Część socjologów uważa, że to czysta dyskryminacja. Najbardziej radykalny z nich Philippe Legrain w swojej książce „Immigrants: Your Country Needs Them” („Imigranci: twój kraj ich potrzebuje”) pisze, że jeśli zakaz dyskryminowania ludzi ze względu na rzeczy od nich niezależne jest tak powszechnie akceptowany, to dlaczego nie odnosi się on do imigrantów: „Dziś na Zachodzie nierówne traktowanie pracowników ze względu na płeć czy kolor skóry uważane jest za niedopuszczalne. Dlaczego w takim razie powszechnie akceptuje się dyskryminację pracowników ze względu na przynależność narodową? Przecież Meksykanin nie odpowiada za to, że urodził się na złym brzegu Rio Grande”. Takie poglądy są wyrzucane poza nawias dyskusji o imigrantach, bo według swoich krytyków Legrain podważa koncepcję państwa narodowego, na której zbudowany jest system światowy. Nawet najbardziej znany współczesny teoretyk sprawiedliwości, amerykański filozof John Rawls, uważał, że sprawiedliwość kończy się na granicy państwa. Czyli wystarczy, że będziemy sprawiedliwi u siebie, a reszta świata nas nie obchodzi? Do tego przekonują nas politycy, którzy podkreślają, że państwo jest własnością obywateli i nikt inny (imigranci) nie ma do niego prawa. Ale wtedy musielibyśmy założyć, że państwo jest czymś fizycznym (budynki, place, armia) i dlatego można je ukraść. Być może takie rozumowanie przeszłoby w krajach Zatoki Perskiej. – W tych krajach źródłem bogactwa są surowce naturalne, takie jak ropa. Zdecydowanie można ją ukraść – mówi „Przekrojowi” Holger Kolb, znany niemiecki politolog. – Trudno jednak sobie wyobrazić, że imigranci ukradną Amerykanom źródło ich bogactwa, czyli zasady prawa własności, wolnego rynku czy prawa do sprawiedliwego procesu. Zamiast więc kupować kozy Kenijczykom, nie bójmy się wpuszczać ich do nas, zwłaszcza że sami możemy na tym zarobić. Czy można wymyślić lepszy sposób na wyciąganie ludzi z biedy? To ważne – ludzi, a nie krajów. Tę drugą opcję preferuje dziś większość organizacji charytatywnych. Kończy się to tym, że coraz więcej wzbogaconych na sprzedaży kóz Kenijczyków stać na wyjazd na Zachód w poszukiwaniu pracy. Po co w takim razie mnożyć biurokrację i męczyć zwierzęta? Lepiej od razu kupić Kenijczykowi bilet lotniczy do Europy. Łukasz Wójcik „Przekrój” 36/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.09.13 17:56
autor zupelnie pomija kwestie kulturowe i to jak sie odbija wielokulturowosc na systemie prawnym. to, ze naplywajacy emigranci sa dalecy od reprezentowania wartosci swiata zachodu, chociazby... zed
2009.09.11 13:51
W afryce brak wody, ziemi uprawnej i zywnosci. W normalnych warunkach ludzkosc poprostu wyemigrowala by w inne, przyjazniejsze rejony swiata. Wobec plynacej bezustannie pomocy ze swiata, afrykanie... czytelnik
2009.09.11 13:51
W afryce brak wody, ziemi uprawnej i zywnosci. W normalnych warunkach ludzkosc poprostu wyemigrowala by w inne, przyjazniejsze rejony swiata. Wobec plynacej bezustannie pomocy ze swiata, afrykanie... czytelnik
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|