Strona główna > Wydarzenia > Świat > 11 września: władza spisków
1.09.2006
11 września: władza spisków

Marcel Andino Velez


Kto wysadził World Trade Center
W ataku na World Trade Center zwolenników teorii spiskowych niepokoiła zawsze jedna sprawa: okoliczności zawalenia się WTC 7, niższego budynku w sąsiedztwie bliźniaczych wież. 47-piętrowy wieżowiec runął dopiero po południu, o 17.20. Budynek dawno ewakuowano, nikt nie zginął, zainteresowanie mediów było znikome. Oficjalny powód zawalenia: uszkodzenia spowodowane pożarem.
Ci, którzy oficjalnym wersjom nie ufają, przypominają, że żaden wieżowiec na świecie nie zawalił się jeszcze od pożaru, a WTC 7 nie palił się jakoś szczególnie mocno. Poza tym budynek runął dokładnie w dół, właśnie tak jak zawalają się budynki wysadzane podczas rozbiórek. Oliwy do ognia podejrzeń dolał sam Larry Silverstein, dzierżawca World Trade Center. W filmie dokumentalnym „America Rebulids” z 2002 roku nakręconym przez telewizję PBS mówi wprost, że w związku z trudnościami z ugaszeniem ognia i wielkimi stratami wśród strażaków gaszących bliźniacze wieże wydał polecenie, by budynek „zwalić” („pull it”). Zaraz potem drapacz chmur posłusznie się zapada – jakby wysadzenie było od dawna przygotowane. Tymczasem taka operacja jest bardzo skomplikowana i wymaga wielu przygotowań. Zwolennicy teorii spiskowych nie przeoczyli faktu, że jednym z głównych najemców WTC 7 była CIA.

Autorzy raportu „Debunking 9/11 Myths” („Demaskowanie mitów 11 września”) przygotowanego przez czasopismo „Popular Mechanics” tłumaczą, że WTC 7 został poważnie uszkodzony od południa przez walącą się wieżę WTC 1. W radiowym „Charles Goyette Show” z 23 sierpnia gospodarz programu prosi współautora raportu Davida Coburna o szczegóły. Ten mówi o zdjęciach południowej strony WTC 7 pokazanych dziennikarzom „Popular Mechanics” przez policję i inne agendy rządowe, których nie pozwolono jednak czasopismu opublikować. – „Popular Mechanics” mogło je obejrzeć, ale przeciętny Amerykanin już nie? – pyta Goyette. – Otóż to – odpowiada Coburn.
Trudno się dziwić, że w tej aurze tajemnic i niedopowiedzeń urodziła się najbardziej bulwersująca teoria spiskowa na temat 11 września. Mianowicie, że bliźniacze wieże nie runęły od uderzenia samolotów, ale od ładunków ukrytych wewnątrz budynków. I kolejna, że to nie samoloty United i American Airlines wywołały pożar w nowojorskich drapaczach chmur, ale pociski umocowane pod kadłubami maszyn. 

Nożyki do tektury
Od tych spekulacji niedaleko już do pogłoski o czterech tysiącach tysiącach Żydów ostrzeżonych SMS-ami, żeby 11 września nie przychodzili do pracy w wieżach WTC. Ta teoria jest powszechnie wyznawana w krajach muzułmańskich, które o przeprowadzenie zamachów podejrzewają Izrael. Najbardziej fantastyczne interpretacje wydarzeń tamtego dnia też mają swoich zwolenników, ale ośmieszają niektóre poważne argumenty bardziej wyważonych „spiskologów”. W żadne teorie spiskowe z pewnością nie wierzyli szanowani politycy Thomas H. Kean i Lee H. Hamilton – przewodniczący i współprzewodniczący Komisji 11 Września, ale i oni nie są usatysfakcjonowani postawą rządu. Dwa lata po wydaniu oficjalnego raportu komisji wspólnie napisali szokującą książkę „Without Precedent: The Inside Story of the 9/11 Commission” („Bez precedensu: Komisja 11 Września od środka”).

W umiarkowanych słowach opowiadają w niej o bezustannym zmaganiu się z administracją Busha, o coraz to nowych przeszkodach mających uniemożliwić komisji prowadzenie niezależnego śledztwa. Już sam raport komisji piętnował brak zdecydowanych działań Białego Domu wobec pojawiających się długo przed atakami sygnałów od wywiadu, że podejrzani ludzie planują uprowadzenie samolotów pasażerskich. „System alarmował czerwonym światłem” – taki tytuł nosi rozdział raportu dotyczący zlekceważonych przez administrację znaków, że szykuje się poważny atak na Amerykę. Natomiast gdy już było po zamachach, zaskakująco szybko ustalono, kto ich dokonał, jak i po co. Zaskakująco sprawnie i szybko pozbyto się złomu z WTC. Wprost z nowojorskiego Manhattanu popłynął do chińskich hut.
David Ray Griffin zauważa, że to właśnie oficjalna, propagowana przez rząd wersja wydarzeń z 11 września 2001 roku nosi znamiona teorii spiskowej. Kilkunastu facetów z nożykami do tektury wykiwało najpotężniejszy wywiad świata, wykpiło najlepiej wyszkolone siły powietrzne i z niemal zegarmistrzowską precyzją wykonało największy, zsynchronizowany atak na Amerykę.
Marcel Andino Velez

„Przekrój”, nr 37/2006
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Norman Mineta mnie rozwalił... :D

Wszystkie