|
11 września: władza spisków
Marcel Andino Velez Cudem wydaje się też to, że po samolocie nie zostały praktycznie żadne szczątki, a dziura wybita w żelbetonowej ścianie Pentagonu miała zaledwie pięć metrów średnicy. Brak śladu po uderzeniu skrzydeł, ogona, silników. Spustoszenia dokonane wewnątrz budynku są przedmiotem dyskusji inżynierów, fizyków i chemików rozmaitych specjalizacji. Ale spór, czy Pentagon został zaatakowany przez porwany odrzutowiec pasażerski, czy przez rakietę, stałby się bezprzedmiotowy, gdyby tylko władze zechciały ujawnić jakikolwiek dowód na to, że był to jednak boeing. W rejonie katastrofy działało około 80 kamer telewizji przemysłowej. Nagrania z wszystkich bez wyjątku bezpośrednio po zamachu zostały zarekwirowane przez FBI jako materiał do śledztwa. Dopiero 16 maja tego roku Departament Obrony – na wniosek jednej z organizacji pozarządowych, która pozwała rząd na podstawie Ustawy o swobodzie dostępu do informacji – ujawnił dwa trzyminutowe nagrania z kamer zainstalowanych przy bramce parkingowej Pentagonu, które zarejestrowały wybuch. Po prawie pięciu latach tylko dwa nagrania. Można je oglądać na stronach Departamentu Obrony. Pokazano je oczywiście w telewizji. Na antenie probushowskiej telewizji informacyjnej Fox News gwiazda tej stacji, komentator Bill O’Reilly, powiedział po ich obejrzeniu: – Nie widzę tam żadnego samolotu. Dick Cheney kiwa głową Jeżeli cokolwiek się porusza na oglądanym filmiku, to jest to szlaban podnoszący się przed radiowozem, tenże radiowóz i zarys niewielkiego białego obiektu, który w okamgnieniu przesuwa się nad ziemią w stronę budynku. Po czym następuje wybuch. Zwolennicy teorii spiskowej nie sugerują, że to arabscy zamachowcy posłużyli się rakietą typu Cruise. Mówią otwarcie, że rakietą typu Cruise posłużył się rząd. Są też tacy, który skłonni są uwierzyć, że boeing 757 faktycznie – tak jak zapewnia władza – wyparował w chwili zderzenia. Jednak nie mogą pojąć, dlaczego go wcześniej nie zestrzelono. Wierzą, że obrona powietrzna miała rozkaz, by do niego nie strzelać. Ich zdaniem wskazuje na to fragment zeznań ówczesnego sekretarza transportu Normana Minety przed Komisją 11 Września (zeznania są dostępne na oficjalnej stronie komisji). Norman Mineta opowiada o rozmowie w podziemnym bunkrze pod Białym Domem, w którym znalazł się, zanim nastąpił atak na Pentagon. – Był tam młody człowiek, który wszedł i powiedział do wiceprezydenta [Dicka Cheneya]: „Samolot jest oddalony o 50, o 30 mil”. Potem poinformował: „Samolot jest oddalony o 10 mil”. Ten młody człowiek zapytał też wiceprezydenta: „Czy rozkazy wciąż obowiązują?”. A prezydent odwrócił się, pokiwał głową i odrzekł: „Oczywiście, że obowiązują. Czy słyszałeś cokolwiek innego?”. Ten fragment zeznania nie wzbudził zainteresowania komisji. Czołowy teoretyk ruchu 9/11 Truth profesor teologii David Ray Griffin (którego większość mediów nie uważa za paranoika) domyśla się, że „rozkazy” były de facto zakazem strzelania do maszyny lecącej w stronę Pentagonu. Młody człowiek nie może uwierzyć, że wiceprezydent nie odwołuje tego rozkazu – tak rozumie tę sytuację Griffin. Więc samolot czy rakieta? Teoretycy spisku nie mogą dojść do porozumienia. Ale obie frakcje wierzą, że Cheney, od lat czołowa postać w republikańskiej elicie, sekretarz obrony w administracji prezydenta Busha seniora, był jednym z mózgów całego zbrodniczego przedsięwzięcia. Spisku zrodzonego z ideologii neokonserwatywnej, która zakłada, że bez wroga zewnętrznego i bez poczucia zagrożenia amerykańskiemu społeczeństwu grozi rozkład. Moralny, a co za tym idzie – także polityczny. Nowy Pearl Harbor W maju tego roku prezydent Iranu Mahmud Ahmadinedżad wysłał George’owi Bushowi osobliwy list. Była to pełna sarkazmu cenzurka wystawiona polityce amerykańskiego prezydenta. Ahmadinedżad napomknął też o 11 września. „Wszystkie rządy mają obowiązek chronić życie, dobytek i dobrostan swoich obywateli. Podobno Pański rząd posługuje się rozbudowanymi systemami bezpieczeństwa, ochrony i wywiadu, a nawet poluje na swoich przeciwników za granicą. 11 września to nie była prosta operacja. Czyż dałoby się ją przeprowadzić bez koordynacji ze służbami bezpieczeństwa i wywiadu lub ich głębokiej infiltracji? To oczywiście spekulacja. Dlaczego wiele aspektów związanych z atakami utrzymuje się w sekrecie?”. Po czym Ahmadinedżad, zupełnie jak amerykańscy zwolennicy teorii spiskowych, wypytuje, po co w Stanach Zjednoczonych stale podsyca się atmosferę strachu, zagrożenia Al-Kaidą, czemu służy retoryka „wojny z terroryzmem”? – Jesteśmy w stanie wojny – to były pierwsze słowa, które 11 września z bazy lotniczej Offutt w Nebrasce wypowiedział prezydent Bush do Condoleezzy Rice i grona najbliższych współpracowników. Rice zacytowała je podczas przesłuchania przed Komisją 11 Września. Wedle zeznań Colina Powella, ówczesnego sekretarza stanu, część „jastrzębi” w otoczeniu prezydenta Busha od razu chciała „wykorzystać te wydarzenia jako sposób rozwiązania problemu z Irakiem”. Innymi słowy – 11 września miał się stać pretekstem do wojny z Saddamem Husajnem. I tu leży sedno spiskowych teorii na temat tego strasznego dnia. Paul Wolfowitz, Donald Rumsfeld, Dick Cheney, brat prezydenta Jeb Bush – wszyscy ci ludzie w latach 90. współtworzyli Projekt na rzecz Nowego Wieku Ameryki – organizację przygotowującą intelektualne zaplecze przyszłej neokonserwatywnej administracji. Jesienią 2000 roku, w dobie kampanii wyborczej, Projekt opublikował raport pod tytułem „Rebuilding America’s Defenses” („Odbudowa Amerykańskiej Obronności”). Był to apel o wzmocnienie militarnej dominacji USA na świecie. O swego rodzaju remilitaryzację po latach rozluźnienia spowodowanego końcem zimnej wojny. Bez nowego Pearl Harbor taka remilitaryzacja będzie trudnym, powolnym procesem – zauważali autorzy. Bez wojny niezdyscyplinowane społeczeństwo nie będzie chciało utrzymywać globalnego imperium. W myśl tej logiki wojna jest konieczna, a by do tej wojny zmotywować społeczeństwo, przydałby się Pearl Harbor. Wieże World Trade Center, ikony Ameryki, na nowy Pearl Harbor nadawały się znakomicie. Zaś wojna w Iraku miała stanowić milowy krok w zaprowadzaniu „Pax Americana” w roponośnej Zatoce Perskiej. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁunajnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 11/2010
|
|