|
Dilerzy gwiazd
Anna Szulc Zwykle ciała niebieskie lecące ku Ziemi wyparowują w atmosferze. Jeśli będą miały trochę szczęścia, staną się meteorytami. A najszczęśliwsze ogrzeją się w dłoni kolekcjonera
Mogę trzymać w ręku kawałek planety Mars lub planetoid Westy i być może Hebe – mówi Andrzej S. Pilski, astronom, popularyzator meteorytyki, sekretarz International Meteorite Collectors Association. Westę i Hebe można wziąć do ręki, a Marsa w palce, bo to zaledwie okruszek. W swojej kolekcji Pilski ma też fragment meteorytu z planetoidy 2008 TC3, która już nie istnieje, bo zderzyła się z Ziemią.
Astronomowie odkryli ją 6 października 2008 roku, dzień przed upadkiem. Była mała, więc niegroźna. Naukowcy wykorzystali jednak okazję, by przetestować system ostrzegania przed większymi planetoidami – w Białym Domu zadzwonił nawet telefon alarmowy. Planetoida wpadła w atmosferę nad Sudanem, wywołując efektowną kulę ognia. Eksplodowała wysoko nad ziemią, więc większość badaczy uznała, że cała wyparowała. Jednak amerykańsko-holenderski astronom Peter Jenniskens przekonał kolegę z Uniwersytetu w Chartumie do zorganizowania poszukiwań. Studenci zebrali na pustyni ponad pięć kilogramów resztek. Okruch trafił do Pilskiego. – Kupiłem go od znajomego dilera – zdradza. – Po znajomości dostałem go po niższej cenie, ale ta i tak była raczej astronomiczna. Nie dość, że jest to jedyny przypadek, gdy obserwowano meteor przed zderzeniem z Ziemią, to na dodatek jest to ureilit, jeden z rzadko spotykanych rodzajów meteorytu kamiennego – wyjaśnia kolekcjoner. Z nieba pod nogi Nie jest łatwo zostać meteorytem. Jako fragment ciała niebieskiego musisz zderzyć się z innym ciałem, oderwać się od tegoż ciała macierzystego, pokrążyć po kosmosie, by natknąć się na Ziemię. W końcu musisz upaść tam, gdzie jakiś zapaleniec szuka kamieni z kosmosu. W XIX wieku tacy zapaleńcy przybywali pod Pułtusk, gdzie 30 stycznia 1868 roku upadła kula ognia. Wcześniej z wielkim błyskiem przecięła niebo od Wrocławia po Warszawę, by zakończyć lot jako najliczniejszy w nowożytnym świecie deszcz kamiennych meteorytów. Pod Pułtuskiem spadło blisko 70 tysięcy fragmentów, w sumie ze dwie tony. Do dziś miłośnicy kosmicznych skarbów jeżdżą pod Pułtusk po chondryty – rodzaj kamiennych meteorytów. Inni ruszają w okolice Łowicza, gdzie w listopadzie 1935 roku spadł największy w Europie deszcz mezosyderytów (meteorytów kamienno-żelaznych), albo do Kotliny Kłodzkiej, gdzie we wrześniu 1969 roku meteoryty spadły na Góry Stołowe. Z tego ostatniego deszczu znaleziono dotąd jeden odprysk – ten, który zrobił dziurę w dachu domu w miejscowości Suchy Dul po czeskiej stronie. Większym szczęściem niebo obdarzyło w 1962 roku pewnego nigeryjskiego pasterza, gdy 18-kilogramowy meteoryt spadł zaledwie trzy metry od mężczyzny i jego krów. – Ach, gdyby tak spadł koło mnie – marzy Piotr, student geografii z Krakowa. – Nie mam wielkich wymagań. Przysięgam, wystarczy tyci okruszek nieba, który mogę włożyć do najmniejszej kieszonki. Byle go tylko dotknąć, poczuć, pogłaskać. Piotr, który od czterech lat każdy wolny dzień spędza na poszukiwaniu kamieni z nieba, przekonuje, że na meteoryt trzeba się po prostu z uporem „zasadzić”. Wykop pallasyta Poszukiwaczom dobrze znana jest historia kobiecego uporu sprzed 120 lat. Eliza Kimberly z Brenham w Kansas, w USA, uparcie zbierała z pola ciężkie czarne i rdzawe kamienie, twierdząc, że wyglądają jak meteoryt, który kiedyś widziała w muzeum. Próbowała zainteresować wielu badaczy, ale nikomu nie chciało się wybrać do Brenham. Latami znosiła drwiny rodziny. Nawet jej mąż uważał, że zbzikowała. W końcu jednemu z naukowców zechciało się ruszyć – przyjechał i zbadał kamienie. Dziś ich zespół nazywa się „meteoryty Brenham”. To przepiękne, pochodzące z rozbitej małej planety kamienno-żelazne pallasyty poszukiwane przez kolekcjonerów na całym świecie. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.01.18 23:41
Proponuję Pani redaktor zapoznać się z treścią artykułu pomieszczonego w Kurierze Lubelskim autora Karola Pankowskiego z dn 8. 11.2003. Cała prawda o środowisku i mechanizmach jakie tam... 2010.01.19 09:33
Jest groźne dla...? ...naiwniaków opisanych w Kurierze Lubelskim . 2010.01.19 08:57
Miło, że można jeszcze od czasu do czasu przeczytać ciekawy i porządnie napisany artykuł o rzeczach...niezwykłych. ;) 2010.01.14 23:38
Wygląda na to, że muszę przejrzeć mój zbiór dziwnych kamieni - może lezy tam między nimi meteoryt? Czy ktoś wie gdzie takiego podejrzanego przebadać i ile to kosztuje i czemu tak drogo? 2010.01.14 00:15
Dobre dziennikarstwo i dynamiczny tekst, a temat nieprawdopodobny. Czyta się prawie jak „Millennium” Larssona:) Dilerzy gwiazd to bardzo fajni ludzie. Proszę o wiecej... orange dune
2010.01.13 09:52
Grupa mocno zakręconych ludzi o pasjonującej pasji. Fajne i ciekawe. A w przekaziorach tylko obesja zagrożeń - ocieplenie kilmatu, świńska grypa, terroryści, politycy-geszefciarze ... . Są... Jan Maryn
2010.01.12 21:06
Dobrze i rzetelnie napisane, bez ściemniania i niezdrowego fascynowania się ceną meteorytów. To rzadkość wśród dziennikarzy. 2010.01.12 19:44
Dawno nie czytałem tak fajnego i ciekawego artykułu o meteorytach napisanego nie przez meteoryciarza a zwyczajną redaktor :) Tak trzymać - nie dać się ponieść fantazji, bo fakty są o... elhacedor
2010.01.12 18:05
Gratuluję pięknego artykułu !!! Jak to się czyta !? :) Ahhh ..... Pełny profesjonalizm autorki , żadnego naciągania , czy naginania faktów !!! Wszystko tak jak ma być ! Zachęcam do... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|