|
ZUS utonie, ratuj swoje pieniądze
Igor Ryciak Polski system emerytalny jest jak „Titanic”: widać, że okręt idzie na dno, ale na pokładzie wciąż gra orkiestra. Państwową konstrukcję trzeba zlikwidować – każdy z nas powinien stworzyć własny filar emerytalny. To brutalna prawda, inaczej zbankrutować może cały kraj
Dyskusja podczas koleżeńskiego spotkania zeszła na temat, który zwykle pojawia w debatach politycznych albo w nudnawych rozprawach ekspertów. Ale Robert i Wiktor nie są ekspertami. Są sąsiadami. Robert to typ atletyczny – krępy brunet, dwa razy w tygodniu gra z kumplami w piłkę, w weekend trenuje tenis albo jeździ na rowerze.
Witek od urodzenia jest chudy jak patyk. Poza wypadami na narty zimą i na deskę surfingową w lecie ze sportem jest na bakier. Lubi za to muzykę. Takich jak on nazywa się audiofilami. By być kimś takim, trzeba mieć „hajendowy” (jak mówi Wiktor) sprzęt głośnogrający i stale powiększaną kolekcję płyt winylowych. Robert i Wiktor 10 lat temu skończyli studia. Teraz ich zarobki to dwie średnie krajowe (6,5 tysiąca złotych). Łączy ich też to, że mają pierwsze oznaki łysiny. Jednak kariera zawodowa wciąż przed nimi, a świat do zdobycia. Starość i emerytura to dla moich rozmówców odległa przyszłość. Finansowania naszej starości podjęło się państwo, dlatego system emerytalny jest obowiązkowy i nie ma przed nim ucieczki. Każdy musi co miesiąc odprowadzić składkę na swoją przyszłą emeryturę, a wszystko to dla dobra obywateli – by mieli zapewnioną (wy)godną starość, nawet jeśli sami zawczasu się o nią nie zatroszczyli. Teoria piękna, ale praktyka szpetna. Na początek garść danych. W przyszłym roku mimo otrzymania rekordowej dotacji z budżetu państwa (czyli z kolejnych naszych pieniędzy) w wysokości 37,9 miliarda złotych ZUS będzie musiał pożyczyć w bankach jeszcze 3,8 miliarda złotych. Na pożyczki zakład rozpisuje przetargi, w których głównym kryterium jest oprocentowanie. Kilka tygodni temu w takim przetargu zwyciężyły banki PKO BP i Nordea, które udzielą pożyczki w wysokości 2,5 miliarda złotych. Oprocentowanie wyniesie około 6,4 procent, czyli tyle, ile z grubsza kosztują kredyty hipoteczne udzielane w złotych. A może zapaść finansowa ZUS jest chwilowa? Przecież mamy kryzys: spada zatrudnienie, więc państwo inkasuje mniej podatków i mniej składek. Kryzys jak zima – kiedyś się skończy. Gospodarka wyjdzie z dołka i pieniądze na emerytury popłyną szerszym strumieniem. Według prognoz GUS w 2030 roku osoby po 65. roku życia będą stanowić prawie 24 procent wszystkich Polaków (czyli 8,5 miliona na 35,7 miliona przewidywanego ogółu mieszkańców). Obecnie osób w takim wieku jest 13 procent (5,1 miliona na 38 milionów mieszkańców kraju). Już dzisiaj jeden emeryt jest utrzymywany przez dwie osoby pracujące. W 2000 roku ZUS wypłacał 3,36 miliona emerytur, a w 2008 roku – 4,76 miliona, czyli o 1,23 miliona więcej. W roku 2003 ZUS wydał na emerytury 52,9 miliarda złotych, w roku 2008 były to już przeszło 84 miliardy – nastąpił wzrost o ponad 30 miliardów w ciągu pięciu lat. Naszą sytuację pogarsza jeden z najniższych w Europie wskaźnik poziomu urodzeń. Zatem wpływy do systemu emerytalnego będą w najbliższych dziesięcioleciach maleć, a wydatki rosnąć. Rząd może oczywiście nadal dokładać do systemu emerytalnego z budżetu centralnego, a ZUS może pożyczać pieniądze w bankach. W końcu jednak banki powiedzą „dość”, a możliwości budżetu się wyczerpią. Co wtedy? Krach, plajta, bankructwo, upadłość. Całkowite załamanie się obecnego systemu emerytalnego jest więcej niż prawdopodobne. Zanim on jednak upadnie, przez długie lata będzie potężnym obciążeniem dla budżetu. Państwo, zamiast inwestować podatki w naukę, kulturę, infrastrukturę czy wyposażenie armii, będzie musiało dawać pieniądze na emerytury. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zmierza ku przepaści. Wszystkie pozostałe filary systemu są w bardzo ciężkim stanie. Otwarte fundusze emerytalne (drugi filar) przynoszą zyski znacznie poniżej oczekiwań. Z tych samych powodów trwa masowy odpływ klientów z dobrowolnych indywidualnych kont emerytalnych (trzeci filar). Pracownicze programy emerytalne (także dobrowolne) właściwie nie działają, bo przedsiębiorcom nie chce się ich organizować. Do tego doliczyć trzeba Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, która jest patologią w majestacie prawa (bo za minimalną składkę rolnik dostaje dużo większą emeryturę). Kolejne ekipy rządowe (w tym obecna) zapowiadają mniejsze bądź większe reformy. Pomysł goni pomysł. Niedawno Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera, rzucił ideę, by wiek emerytalny przesunąć do 67. roku życia dla wszystkich (obecnie to 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn). Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, ma inny pomysł. Obecnie każdy pracujący Polak wpłaca do ZUS 12,2 procent swojej pensji, a do OFE – 7,3 procent. Pani minister chciałaby zmniejszyć wpływy do otwartych funduszy do mniej więcej 3 procent, zwiększając wpływ na konto ZUS do około 17 procent. Kwotowo pracownik płaciłby tyle samo, ale wpływy do państwowego zakładu ubezpieczeń byłyby większe o blisko 16 miliardów złotych rocznie – ZUS nie musiałby pożyczać pieniędzy w bankach, mniej brałby z budżetu. Pomysł poparł minister finansów Jacek Rostowski. Wyraził nadzieję, że zmiany wejdą w życie już w przyszłym roku. Na to zareagował Donald Tusk. Stwierdził, że to wszystko to tylko propozycje, „które nie mają kształtu projektu rządowego”. Niestety, od takiego mieszania herbata stałaby się słodsza jedynie na chwilę. Prawda jest taka, że nasz system emerytalny jest nieuleczalnie chory, a skutki tej choroby poznamy za 20, 30 czy 40 lat. Podobne problemy, choć nie na taką skalę, występują także w innych krajach Europy. Świadczenia emerytalne będą (jeśli w ogóle) na głodowym poziomie. Jedynym logicznym wyjściem z tej patowej sytuacji jest likwidacja ZUS, OFE oraz całego systemu, tak by każdy na własną rękę mógł się zatroszczyć o swoją starość. Na pierwszy rzut oka takie podejście wydaje się utopią. Tylko czy to, co obowiązuje obecnie, nie jest jeszcze większą ułudą? Obywatele są zmuszani do udziału w przedsięwzięciu, o którym wiadomo, że nie przyniesie rezultatów. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.12.01 13:05
W skadinad niezlym artykule zabraklo tylko problemu "moral hazard". Autor w ogole nie zastanowil sie dlaczego, pomimo ich chronicznej niewydajnosci, systemy powszechnych ubezpieczen emerytalnych... 2009.12.01 21:19
Autor tekstu popełnił kilka rażących błędów intelektualnych. Ale ja zajmę się najpoważniejszym z nich. Jakim cudem Wiktor i Robert, pracując od skończenia studiów (czyli od 25. roku... 2010.08.02 22:40
Skoro ZUS dostał w 2010 37,9 miliarda złotych a dziurę budżetową mamy 52,2 miliarda to czy sprawcą takiej wielkiej dziury budżetowej jest ZUS? Ktoś się orientuje? 2009.12.02 23:06
Likwidacja ZUSu to cofnięcie do epoki kamiennej i rozwiązanie typu np: zagazować kaleki (nie produkują, po co ich utrzymywać ...), dobić nieuleczalnie chorych (lepiej wcześniej niż... Gżdacz
2009.12.03 11:47
Całość ZUS-u to gigantyczna piramida finansowa. kwestią czasu jest jej załamianie. Pierwszzym objawem jest brak pienięzxy na bieżące świadczenia. Politycy niudają że wszystko jest ok... 2009.12.03 10:05
BCC proponował, aby kązdy kto ukończy 70 lat otrzymywał emeryturę. Pozostali musieliby pracować lub mieć poodkładane. Według mnie to super pomysł i możnaby przejść do niego w pełni... abuzabe
2009.12.02 21:21
Jeżeli wszystko pójdzie źle, a ja pożyję do wieku emerytalnego, to zamierzam udać się z ukrytą za pazuchą siekierą do najbliższego biura poselskiego (albo innej podobnej instytucji) i... uglas
2009.12.01 09:43
Na starość torba i kij, a teraz płać baranie... Ciekawe czemu potem ktoś się dziwi, że jak tylko mogą młodzi wyjeżdżają z tego smutnego kraju. emigrant
2009.12.02 00:34
Przecież ZUS to typowy przykład tzw. piramidy finansowej. System działa dopóki jest więcej wpłacających niż wypłacających. Największą różnicą dla przypadku kryminalnego procederu... 2009.12.02 13:47
Pokazuje to tylko jak socjalizm jest zgubny, złudny, zły, a przede wszystkim nie realny i krzywdzący. Dlaczego przymusowo mam płacić składkę ZUS? DLACZEGO?! Może ja nie chcę, może wolę... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|