|
Pola psychościemy
Anna Szulc Rok wcześniej Centrum Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej MEN włączyło kinezjologię edukacyjną do programu szkolenia przeznaczonego dla psychologów, pedagogów, nauczycieli i rodziców. – Szkolenia trwały 16 godzin, a ich celem było zapoznanie uczestników z naturalną metodą wspomagania i stymulacji funkcjonowania dzieci z trudnościami szkolnymi – wyjaśnia nam biuro prasowe MEN. Na 16 godzinach szkolenia sprawa się jednak nie kończy. Na poziomie podstawowym „gimnastyki mózgu” przeszkolono do dziś w Polsce 50 tysięcy opiekunów dziecięcych. Ponad 60 szkół podpisało umowę ze Stowarzyszeniem Kinezjologów Edukacyjnych, w ramach której rady pedagogiczne szkół dostają scenariusze zajęć. Co ważne, często zajęć z dziećmi upośledzonymi! Kinezjologia na stałe weszła do programów wielu kierunków studiów dyplomowych i podyplomowych dla pedagogów i terapeutów. Czego zatem uczą się dziś w ramach zajęć z kinezjologii, to znaczy naturalnej metody wspomagania, pedagodzy, nauczyciele i rodzice oraz studenci polskich uczelni? Uczą się na przykład odwijania uszu dzieciom. Albo naciskania odnalezionych w ciele dziecka punktów energetycznych, czyli mudr. – Uczą się rzeczy, które z punktu widzenia nauki nie mają żadnego uzasadnienia – zapewnia profesor Anna Grabowska, neuropsycholog i kierownik Pracowni Psychofizjologii w Instytucie Nenckiego PAN. Puknij się w czoło Grabowska na prośbę Komitetu Neurobiologii PAN wykonała trzy lata temu ekspertyzę na temat podstaw naukowych kinezjologii edukacyjnej. Na bazie publikacji dostarczonych między innymi przez Stowarzyszenie Kinezjologów Edukacyjnych. Profesor najpierw zauważyła kardynalne błędy w tłumaczeniach tekstów z języka angielskiego. Na przykład struktura mózgu zwana ciałem kolankowatym bocznym w tekstach kinezjologów określona została jako „lateralny zwój kolanka”. A takiego nie ma. Ale to nic w porównaniu z tym, co dostrzegła, czytając materiały przedstawiające tę metodę. – Autorzy tych tekstów okazali się kompletnymi laikami w zagadnieniach dotyczących funkcjonowania mózgu – wyjaśnia profesor Grabowska. – Mylili podstawowe pojęcia, snując teorie i groteskowe dywagacje na temat połączeń między półkulami, profili dominacji, testów mięśniowych, masowania punktów, które poprawiają myślenie albo redukują u dzieci stres. Wiele tych tez jest nie tylko fałszywe, ale ma wręcz charakter „magiczny”. Problem w tym, że magiczna kinezjologia zaczyna wypierać ze szkół i ośrodków dla dzieci z dysfunkcjami stare sprawdzone i racjonalne metody terapeutyczne. Akcja naukowców z PAN wymierzona w kinezjologię edukacyjną jest dziś jednym z niewielu zakrojonych na większą skalę działań polskich naukowców wymierzonych w pseudonaukę*. Dlaczego? – Bo psycholodzy często sami czerpią profity z pseudonauki – doktor Tomasz Witkowski nie pozostawia nam żadnych złudzeń. Złudzeń, że specjaliści od duszy przejmują się losem swoich pacjentów. Że biorąc od nich pieniądze, biorą jednocześnie odpowiedzialność za ich zdrowie, a czasem życie. Zatem, Polaku, zanim pójdziesz do gabinetu terapeuty, w którym ustawią ci figurki albo przestawią duchy, zastanów się dwa razy. Ludzie, do których drzwi zapukasz, mogą ci zrobić wodę z mózgu, bo używanie rozumu, ale najpewniej i serca, przestało być dla nich wartością. Anna Szulc „Przekrój” 44/2009 * - W listopadzie 2007 roku na Wydziale Nauk Humanistycznych SGGW odbyła się konferencja „Kinezjologia edukacyjna. Nauka, pseudonauka czy manipulacja?”. Uczestnicy – pedagodzy, psycholodzy, terapeuci, neurobiolodzy – uznali kinezjologię za oszustwo Jak rozpoznać terapię, która nie szkodzi W tej chwili na liście Europejskiego Towarzystwa Psychoterapii (EAP), które skupia ponad 120 tysięcy terapeutów, zarejestrowanych jest 31 modeli terapeutycznych i ciągle dopisywane są nowe. Inne źródła mówią, że na europejskim i amerykańskim rynku istnieje około 500 różnych, w większości niesprawdzonych terapii. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne w specjalnym raporcie poświęconym skuteczności psychoterapii już w 1995 roku, na fali psychoterapeutycznego szaleństwa, określiło wymagania, jakimi powinni kierować się badacze, dzieląc terapie na efektywne i nieefektywne. Nieefektywne, czyli takie, które nie dają żadnych rezultatów, lub takie, których rezultatów nie da się racjonalnie sprawdzić. Naukowcy zza oceanu uznali, że o wiarygodnej terapii można mówić dopiero wtedy, gdy zostanie zweryfikowana na podstawie dwóch porządnie zaplanowanych eksperymentów naukowych. Innymi słowy, grupę ludzi poddaną analizowanej terapii należy porównać jednocześnie z innymi grupami terapeutycznymi: członkowie „konkurencyjnej” grupy przyjmowaliby lekarstwa, inna grupa poddawana byłaby terapii placebo lub prowadzona zgodnie z zasadami odmiennej, sprawdzonej już terapii. Uzyskane efekty porównawcze powinny pochodzić od co najmniej dwóch niezależnych naukowców lub zespołów badawczych. Amerykanie uznali również, że psychoterapia oparta na wiarygodnych badaniach klinicznych musi mieć precyzyjnie postawiony cel i czytelne dla wszystkich standardy postępowania z pacjentem. • Do metod, których wyniki potwierdzono empirycznie, badacze zaliczają dziś terapie: – behawioralną, – poznawczo-behawioralną, – poznawczą, – trening umiejętności społecznych, – systemową terapię rodzinną. • Do metod, które nie zostały wystarczająco przebadane lub wyniki badań nie potwierdziły ich skuteczności, zaliczono między innymi: – psychoanalizę (wybitny filozof Karl Popper posłużył się właśnie przykładem psychoanalizy jako teorii niefalsyfikowalnej, a więc nienaukowej), – terapię NLP, – ustawienia Berta Hellingera, – kinezjologię edukacyjną. Coraz częściej krytycy psychoterapii za sensowną dla niej alternatywę uważają tak zwany trening twardości psychicznej, czyli uczestnictwo w specjalnych warsztatach, które uczą ludzi, jak radzić sobie ze stresem i przeciwnościami losu oraz jak wzmocnić w sobie odporność na problemy. Treningi twardości prowadzone są już między innymi w The Hardiness Institute w Kalifornii, nad ich efektywnością trwają badania w wielu ośrodkach akademickich na świecie. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.11.26 12:58
Artykuł tendencyjny, żeby nie powiedzieć pełen kłamstw i wyssanych z palca tez. Autorka nie ma ewidentnie pojęcia o NLP. Szkoda gadać... 2009.12.12 03:40
Napisz coś lepiej o naukowych podstawach terapii Hellingera, bo ja ich nie znalazłem ani w artykule, ani w twoim - zresztą przydługim - liście. Taką "terapię" jak twoja to każdy człowiek z... 2010.01.03 13:59
Z hellingerowskim spojrzeniem na ludzkie losy i sposobem pomagania im w trudzie lepszego życia zetknąłem się wiele lat temu dzięki wspaniałym ludziom - mojemu nieżyjącemu mistrzowi... 2009.11.14 23:17
Jestem psychologiem z wykształcenia. Czytam powyższe komentarze (jak się domyślam, też psychologów) i przyznam, że mi się niedobrze robi. Zwyczajnie wstydzę się za psychologów, którzy... 2009.12.29 00:36
Nic z tego, pan Janus nie zamknie tej dyskusji. Zrobię to ja, w imię idealistycznej zasady, że dobro i prawda zawsze zwycięży. Artykuł w "Przekroju" to tylko wierzchołek góry lodowej czyli... 2009.12.11 16:14
Artykuł „Pola psychościemy” do tego stopnia fałszuje obraz psychoterapii, że postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. Skoncentruję się na ustawieniach systemowych ponieważ tą... 2009.11.14 20:20
Pan Doliński jest profesorem i wybitnym autorytetem, a Pan Nehrebecki ma tytuł magistra i wykorzystuje metodę, zupełnie nie przebadaną. Ola J.
2009.12.01 20:32
artykuł dał wiele do myślenia ,dziękuje autorce ,ze przyblizyła laikom jakim sposobem pseudo terapeuci -potrafią manipulacja i cwaniactwem wyciągac kase od sfrustrowanych pacjentów .... 2009.11.29 11:59
Podobno są trzy rodzaje psychologów: tacy, którzy nade wszystko chcą manipulować innymi ludźmi, tacy, którzy mają problemy sami ze sobą oraz tacy - najmniej liczni - którzy chcą pomagać... 2009.11.28 00:34
Myślę, że poważni psycholodzy zazdroszczą tym mało -powaznym ich poważnych portfeli, wolności i z zabawy jaką jest nauka. Poważni psycholodzy niech najpierw zmienią te odpychające getto... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 11/2010
|
|