|
Pola psychościemy
Anna Szulc Niemcy nie owijają w bawełnę. Dla nich Hellinger i jego ustawienia to terapia niebezpieczna. Sami przekonali się o tym kilka lat temu, gdy po wielkim hellingerowskim spektaklu w Lipsku jedna z osób „ustawianych” przez samego mistrza popełniła spektakularne samobójstwo. Wielkie show Hellingera zostały wówczas u naszych zachodnich sąsiadów zakazane. – A w Polsce Hellinger i jego ustawienia są coraz częściej oferowane pacjentom niezorientowanym w ich możliwych skutkach – martwi się Ewa Stankowska, psycholog i członek zarządu WTTS. Dodając, że do gabinetów poradni zdrowia psychicznego i psychoterapeutycznych trafiają już osoby, które nie radzą sobie z negatywnymi efektami ustawień hellingerowskich. Studentka Katarzyna S. mimo ustawienia, a może przez nie właśnie, po raz kolejny we wrześniu próbowała odebrać sobie życie. Nie pomógł jej ani Bert Hellinger, ani odgrywany na scenie dziadek Tadeusz. Terapia kontra normy moralne? A może ofiary terapii hellingerowskich powinny poszukać pomocy w innych gabinetach psychologicznych, których w Polsce jest coraz więcej? Może powinny się zwrócić ku terapii zwanej w skrócie NLP, której popularność przebija w Polsce nawet ustawienia rodzinne, a którą również, podobnie jak ustawienia Hellingera, możemy znaleźć w programach nauczania najpoważniejszych polskich uczelni? I którą to metodę czynnie propaguje między innymi doktor Mirosława Huflejt-Łukasik z Katedry Psychopatologii i Psychoterapii UW. Tak, ta sama, która współtworzy podręczniki akademickie do psychoterapii, a poza tym założyła Polski Instytut Neurolingwistycznego Programowania. Okazuje się jednak, że NLP nie jest dla wszystkich. Tej wyjątkowej metody psycholog Andrzej Batko, guru polskich NLP-owców, na swojej stronie internetowej absolutnie nie poleca tym,którzy mają „odrobinę poczucia przyzwoitości, jakieś normy moralne”. Co właściwie kryje się za naukowo i poważnie brzmiącym Neurolingwistycznym Programowaniem? – Pseudonauka, która od kilkudziesięciu lat próbuje udawać, że jest nauką – irytuje się profesor Dariusz Doliński. – I która samozwańczo i bezpardonowo zawłaszczyła reguły wypracowane wcześniej przez poważnych badaczy. – To zbiór technik – dodaje Mateusz Gola, psycholog, neurokognitywista z Katedry Psychofizjologii Procesów Poznawczych SWPS. Jakich? Podpatrzonych. W latach 60. Richard W. Bandler i John Grinder, uznawani dziś za ojców NLP, przyjrzeli się pracy światowej sławy terapeutów, takich jak Fritz Perls, Milton H. Erickson czy Virginia Satir. – Uznali, że obserwacja terapeutów przy pracy może doprowadzić do odkrycia takich schematów, które można będzie uogólnić, sprawdzić empirycznie, a w końcu wdrożyć w życie – wyjaśnia doktor Tomasz Witkowski. Problem w tym – jak zauważa Mateusz Gola – że skuteczność tych technik była potwierdzana jedynie przez historie konkretnych pacjentów. – Nie spełniało to i nadal nie spełnia norm naukowych – zapewnia neurokognitywista z SWPS. – Zamiast danych ilościowych otrzymywaliśmy jedynie barwny opis przebiegu terapii i odzyskiwania dobrostanu przez zgnębioną problemami osobę. Innymi słowy, twórcom NLP, mimo że wiele stosowanych przez nich technik faktycznie „działa”, nie udało się stworzyć spójnego systemu teoretycznego, który mógłby być w sposób badawczy weryfikowalny – zarówno podczas pracy z pacjentem, jak i na większej grupie osób. Zauważa to również inny znany psycholog, profesor Jan Strelau. Wspólnie z profesorem Dolińskim w wydanym w ubiegłym roku przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne podręczniku akademickim „Psychologia” w rozdziale „Psychologia XXI wieku – wyzwania i zagrożenia” zwraca uwagę, że NLP-owcy nie zadali sobie trudu, by zweryfikować swoją metodę empirycznie. Nie mówiąc już o tym, że sama nazwa metody może być myląca. „W ruchu tym nie ma przecież ani »neuro« (neurologii czy neuropsychologii), ani »lingwi« (lingwistyki czy psycholingwistyki), ani programowania (na przykład behawiorystycznego czy innego, opartego na naukowych podstawach)” – piszą Strelau i Doliński. W „Zakazanej psychologii” Witkowski słabości NLP pokazuje przez liczby. Konkretnie przez publikacje, które od czasu odkrycia „metody” pojawiły się w poważnych naukowych pismach. Psycholog policzył, że ponad 60 procent autorów najpoważniejszych prac poświęconych NLP jednoznacznie odrzuca założenia neurolingwistycznego programowania. A może Witkowski nie ma racji? Może to, co skuteczne, wcale nie musi być naukowo potwierdzone? Paweł Fortuna, obecnie doktor psychologii społecznej i trener biznesu oraz wykładowca w warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego i KUL, jeszcze jako student wybrał się w połowie lat 90. na kurs NLP prowadzony przez nauczyciela akademickiego. – Pomyślałem, że nazwisko wykładowcy to dla mnie najlepsza rekomendacja – wspomina Fortuna. Kursu nie skończył. – Ujrzałem ludzi, którzy uczą innych, jak bezwzględnie manipulować człowiekiem i czerpać z tego radość – mówi psycholog. – Jak człowiek sprowadza człowieka do kilku prostych procedur, przedmiotu, który można uwieść, zwieść lub wymienić na lepszy model. Laicy w mózgu NLP jest więc przede wszystkim nieetyczne. Ale nie tylko. Zdaniem Mateusza Goli z SWPS niektóre techniki stosowane przez NLP, na przykład właśnie te, które mają pomagać ludziom w walce z fobiami, mogą być dla nich groźne. Za taką uważa technikę dysocjacji, w której uczy się pacjenta, by oddzielał się od doświadczenia zagrożenia, wyobrażając sobie, że opuszcza ciało. – Sądzę, że przy odpowiednio częstym treningu może to prowadzić do dysocjacji w nasileniu patologicznym – wyjaśnia Gola. – Osoba oddzielać się będzie od swojego doświadczenia, nie konfrontując się z nim i być może nie reagując adekwatnie. Dla Fortuny NLP niebezpiecznie oddziela nas od naszych wszelkich doświadczeń, każąc natychmiast zapomnieć o bólu, strachu, niemiłych przeżyciach. Według niego metody NLP, często stosowane bez jakiegokolwiek kodeksu moralnego, umożliwiają eliminację ważnych doświadczeń. – NLP dostarcza takich, czasem rzeczywiście skutecznych narzędzi, które sprawiają, że w ciągu kilku minut jesteśmy w stanie zamienić depresję w euforię – zauważa psycholog. – Niby fajnie, tylko człowiek, jeśli rzeczywiście ma sobie realnie i dojrzale radzić z problemami, musi rozumieć, że są częścią jego życia, że musi im stawić czoło. W dłuższej perspektywie, wobec zdarzeń naprawdę traumatycznych, jak na przykład śmierć bliskiej osoby, te techniki są nie tylko nieprzydatne. Są po prostu szkodliwe. To co w takim razie jest nieszkodliwe w terapiach serwowanych dziś Polakom z problemami? Bo może jednak przesadzamy? Czy rzeczywiście szkodliwe może być kręcenie przez dziecko w powietrzu leniwych ósemek wykonywane w ramach kinezjologii edukacyjnej (systemu, który – tak twierdzą jego polscy propagatorzy – umożliwia uczniom w dowolnym wieku rozwinięcie ich potencjalnych, zablokowanych w ciele możliwości)? I który święci triumfy nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach europejskich, na przykład w Wielkiej Brytanii (Choć wymyślił go Paul Dennison, pedagog z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, bliżej nieznany psychologom z tego uniwersytetu). Triumfy osiągnięte dzięki „gimnastyce mózgu mającej na celu przywrócenie zablokowanych na skutek stresu oraz wypracowanie nowych połączeń nerwowych, po których biegną impulsy do kory mózgowej, gdzie odbywa się właściwy proces uczenia się”. W 2005 roku MEN nadało programowi dla sześciolatków „Mój kuferek” w całości opartemu na kinezjologii certyfikat nr DKOS-5002–11/05 dopuszczający do stosowania w wychowaniu przedszkolnym. Obowiązuje on do dzisiaj. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.11.26 12:58
Artykuł tendencyjny, żeby nie powiedzieć pełen kłamstw i wyssanych z palca tez. Autorka nie ma ewidentnie pojęcia o NLP. Szkoda gadać... 2009.12.12 03:40
Napisz coś lepiej o naukowych podstawach terapii Hellingera, bo ja ich nie znalazłem ani w artykule, ani w twoim - zresztą przydługim - liście. Taką "terapię" jak twoja to każdy człowiek z... 2010.01.03 13:59
Z hellingerowskim spojrzeniem na ludzkie losy i sposobem pomagania im w trudzie lepszego życia zetknąłem się wiele lat temu dzięki wspaniałym ludziom - mojemu nieżyjącemu mistrzowi... 2009.11.14 23:17
Jestem psychologiem z wykształcenia. Czytam powyższe komentarze (jak się domyślam, też psychologów) i przyznam, że mi się niedobrze robi. Zwyczajnie wstydzę się za psychologów, którzy... 2009.12.29 00:36
Nic z tego, pan Janus nie zamknie tej dyskusji. Zrobię to ja, w imię idealistycznej zasady, że dobro i prawda zawsze zwycięży. Artykuł w "Przekroju" to tylko wierzchołek góry lodowej czyli... 2009.12.11 16:14
Artykuł „Pola psychościemy” do tego stopnia fałszuje obraz psychoterapii, że postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. Skoncentruję się na ustawieniach systemowych ponieważ tą... 2009.11.14 20:20
Pan Doliński jest profesorem i wybitnym autorytetem, a Pan Nehrebecki ma tytuł magistra i wykorzystuje metodę, zupełnie nie przebadaną. Ola J.
2009.12.01 20:32
artykuł dał wiele do myślenia ,dziękuje autorce ,ze przyblizyła laikom jakim sposobem pseudo terapeuci -potrafią manipulacja i cwaniactwem wyciągac kase od sfrustrowanych pacjentów .... 2009.11.29 11:59
Podobno są trzy rodzaje psychologów: tacy, którzy nade wszystko chcą manipulować innymi ludźmi, tacy, którzy mają problemy sami ze sobą oraz tacy - najmniej liczni - którzy chcą pomagać... 2009.11.28 00:34
Myślę, że poważni psycholodzy zazdroszczą tym mało -powaznym ich poważnych portfeli, wolności i z zabawy jaką jest nauka. Poważni psycholodzy niech najpierw zmienią te odpychające getto... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 11/2010
|
|