|
Pola psychościemy
Anna Szulc Żona zaczęła rozmawiać z przodkami, ojciec odrzucił balast moralności, a córka kręci palcami leniwe ósemki? Zapewne stali się ofiarami jednej z kilku popularnych w Polsce pseudoterapii. Stosują je poważni psychologowie i psychiatrzy, a wspiera państwo oraz uczelnie
Wiadomość z minionego miesiąca: dwie osoby zmarły, a dziesięć innych zatruło się podczas seansu terapii grupowej prowadzonej przez psychologa w Berlinie. Prawdopodobnie terapeuta podał pacjentom niezidentyfikowaną substancję, po której większość miała się skomunikować z duchami, które (jakoby) zatruwały im jaźń. Co zatruło jaźń psychoterapeuty, że skazał ludzi na śmierć?
– Lukratywny i całkowicie bezkarny psychobiznes – uważa psycholog społeczny z Wrocławia doktor Tomasz Witkowski . W wydanej we wrześniu tego roku książce „Zakazana psychologia” jako pierwszy w Polsce odważył się tak bardzo wprost skrytykować innych fachowców z branży za uprawianie psychoterapii, które nie mają podstaw naukowych. I zamiast pomóc człowiekowi wyjść z problemów, najczęściej jego problemy potęgują. Tezy wyssane z palca Trzy lata temu Witkowski, kiedyś wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, autor artykułów publikowanych w renomowanych czasopismach, jak „British Journal of Social Psychology”, nieoczekiwanie napisał do miesięcznika „Charaktery” artykuł poświęcony psychologii i psychoterapiom. Pod przybranym nazwiskiem Renata Aulagnier zaprezentował tam nową rewolucyjną terapię. Miesięcznik, który ma radę naukową złożoną z psychologów z tytułami naukowymi (ośmiu profesorów doktorów habilitowanych, jeden doktor), bez większych ceregieli opublikował tekst, w żaden sposób nie weryfikując tez autora. Tymczasem tezy te autor wyssał z palca. W pewnym uproszczeniu można by je sprowadzić do tego, że nowa wspaniała metoda terapeutyczna pozwala wyleczyć pacjenta za pomocą komputera i nieskomplikowanych zaleceń, takich jak wizyta na stadionie piłkarskim lub słuchanie oper Wagnera. – Chciałem udowodnić i udowodniłem, że w Polsce można rozpropagować każdą bzdurę – wyjaśnia prowokator. – A naukowcy nie chcą lub nie potrafią zrobić niczego, by ją zweryfikować. Swoją książką Witkowski po raz kolejny chce przyłożyć kolegom po fachu. „Zakazana psychologia” przedstawia bowiem tezę: psycholodzy, również ci z tytułami, biorą udział w wielkim terapeutycznym oszustwie lub dają na nie swoje milczące przyzwolenie. Czy rzeczywiście? Postanowiliśmy zweryfikować oskarżenia Witkowskiego. Bo kto wie, może znowu wyssał je ze swojego lub czyjegoś palca? Wzięliśmy pod lupę trzy terapie, które święcą dziś triumfy w gabinetach polskich psychologów. Terapia numer jeden: rodzinne ustawienia systemowe Berta Hellingera – dla tych, którzy nie rozumieją, z jakich powodów ciągle mają kłopoty. Terapia numer dwa: Neurolingwistyczne Programowanie (NLP), określane czasem jako terapia neurolingwistyczna – dedykowane tym, którzy marzą, by jak za dotknięciem różdżki pożegnać się z depresją, lękiem i fobią, a w zamian zyskać pieniądze, sławę i szczęście. W końcu terapia numer trzy: kinezjologia edukacyjna – dla tych, którzy mają dzieci, najlepiej chore. I którzy dotąd nie mieli pojęcia, czego można dokonać, odwijając dzieciom uszy. W dodatku robiąc to za publiczne pieniądze. I Zulusi, i Polacy Metodę ustawień rodzinnych Berta Hellingera proponuje dziś w Polsce mniej więcej co trzeci gabinet psychologiczny. Na wykłady poświęcone tej terapii studentów psychologii zapraszają między innymi uniwersytety: Łódzki, Śląski, Warszawski i Wrocławski, UKW w Bydgoszczy i UMCS w Lublinie. Za chwilę o ustawieniach hellingerowskich przeczytamy w kolejnym już tomie „Psychoterapii”, podręczniku akademickim pod redakcją profesor Lidii Grzesiuk z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Powód zajęcia się ustawieniami? Profesor Grzesiuk wyjaśnia „Przekrojowi”, że nie mogła pominąć terapii, która zyskała taki rozgłos. Choć sama nie poleciłaby jej pacjentom. Co jednak ciekawe, w zespole, który wraz z Lidią Grzesiuk współtworzył „Psychoterapię”, odnajdziemy nazwisko doktor Mirosławy Huflejt-Łukasik z Katedry Psychopatologii i Psychoterapii UW. Huflejt-Łukasik jest koordynatorką tegorocznego kursu specjalistycznego dla studentów psychologii, na którym mają zostać wyłożone „najważniejsze teorie wyjaśniające mechanizmy zaburzeń psychicznych”. W tym również terapia systemowa Berta Hellingera. Kim jest człowiek, którego teoria uważana jest dziś w Polsce przez psychologów za jedną z wartych propagowania? Bert Hellinger to były niemiecki zakonnik, który spędził 16 lat wśród Zulusów, co żadnej ujmy mu nie przynosi. Potem, już w nowym tysiącleciu, kilkakrotnie odwiedził Polskę. Być może dzięki jego szczególnej sympatii do kraju nad Wisłą, a może jeszcze z innych powodów, polscy psycholodzy rozwiązują obecnie problemy swoich pacjentów w prosty i niewymagający wiele czasu sposób: wywołując duchy. Choć tego tak nie nazywają. Lepsze tory O tym, że jest „uwikłana” w losy swoich przodków, Katarzyna S., studentka polonistyki z Warszawy, dowiedziała się pewnego wieczoru w czerwcu tego roku, gdy psycholog (znany z telewizji) ustawił na scenie (w ramach rodzinnej terapii systemowej Berta Hellingera) reprezentantów rodziny S. Za ustawienie psycholog wziął od studentki 500 złotych; pozostałe osoby biorące udział w seansie zapłaciły po 200 złotych, mimo że ustawienie nie dotyczyło ich rodzin. W terapeutach znanych z telewizji, którzy od niedawna wyznają modną i przynoszącą spore zyski metodę Hellingera, studentka mogła przebierać jak w ulęgałkach. Mogła na przykład zamówić sobie seans w renomowanym Instytucie Ericksonowskim albo w gabinecie lekarskim popularnej psychiatry Jolanty Berezowskiej. Albo w jednej z wielu innych poradni, których pracownicy szczycą się przynależnością do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, a nawet jego międzynarodowych odpowiedników. Szczycą się również tym, że potrafią – w ramach terapii – przestawić na scenie kilka obcych sobie osób, a czasem (w ramach terapii indywidualnej) poprzestawiać na stole kilka figurek, dzięki czemu są w stanie przestawić również nasze życie, oczywiście na lepsze tory. Rzeczywistość przerosła naukę Podczas ustawienia rodzinnego studentki Kasi S. wszystko poszło jak zwykle. Obcy jej dotąd ludzie w ciągu zaledwie kilku sekund wcielili się w jej mamę i tatę, a potem nawet prababkę i dziadka. Ludzie ci kiwali się na boki, krzyczeli, a następnie kładli się na podłogę i łkali. Dzięki tym obcym i może trochę dzięki subtelnej interpretacji terapeuty (któremu wyjaśnienie tego, co się dzieje na scenie, zajęło siedem i pół minuty) Katarzyna dowiedziała się, że jej dwukrotna już próba popełnienia samobójstwa ma wiele wspólnego z zagmatwanymi losami jej protoplastów. Po prostu system jej rodziny został zaburzony przez wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. Katarzyna – o czym dowiedziała się głosem terapeuty (bo to on interpretuje wydarzenia na scenie) – miała kiedyś brata, który zmarł w tajemniczych okolicznościach (zapytani później o to rodzice zdecydowanie zaprzeczają). Katarzyna nie miała też pojęcia, że jej prababka cierpiała na schizofrenię, bywała niebezpieczna, w związku z czym jej syn (to znaczy dziadek S. o imieniu Tadeusz) o mało nie został matkobójcą. To również wynikało z ustawienia, a właściwie z jego interpretacji autorstwa terapeuty. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.11.26 12:58
Artykuł tendencyjny, żeby nie powiedzieć pełen kłamstw i wyssanych z palca tez. Autorka nie ma ewidentnie pojęcia o NLP. Szkoda gadać... 2009.12.12 03:40
Napisz coś lepiej o naukowych podstawach terapii Hellingera, bo ja ich nie znalazłem ani w artykule, ani w twoim - zresztą przydługim - liście. Taką "terapię" jak twoja to każdy człowiek z... 2010.01.03 13:59
Z hellingerowskim spojrzeniem na ludzkie losy i sposobem pomagania im w trudzie lepszego życia zetknąłem się wiele lat temu dzięki wspaniałym ludziom - mojemu nieżyjącemu mistrzowi... 2009.11.14 23:17
Jestem psychologiem z wykształcenia. Czytam powyższe komentarze (jak się domyślam, też psychologów) i przyznam, że mi się niedobrze robi. Zwyczajnie wstydzę się za psychologów, którzy... 2009.12.29 00:36
Nic z tego, pan Janus nie zamknie tej dyskusji. Zrobię to ja, w imię idealistycznej zasady, że dobro i prawda zawsze zwycięży. Artykuł w "Przekroju" to tylko wierzchołek góry lodowej czyli... 2009.12.11 16:14
Artykuł „Pola psychościemy” do tego stopnia fałszuje obraz psychoterapii, że postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. Skoncentruję się na ustawieniach systemowych ponieważ tą... 2009.11.14 20:20
Pan Doliński jest profesorem i wybitnym autorytetem, a Pan Nehrebecki ma tytuł magistra i wykorzystuje metodę, zupełnie nie przebadaną. Ola J.
2009.12.01 20:32
artykuł dał wiele do myślenia ,dziękuje autorce ,ze przyblizyła laikom jakim sposobem pseudo terapeuci -potrafią manipulacja i cwaniactwem wyciągac kase od sfrustrowanych pacjentów .... 2009.11.29 11:59
Podobno są trzy rodzaje psychologów: tacy, którzy nade wszystko chcą manipulować innymi ludźmi, tacy, którzy mają problemy sami ze sobą oraz tacy - najmniej liczni - którzy chcą pomagać... 2009.11.28 00:34
Myślę, że poważni psycholodzy zazdroszczą tym mało -powaznym ich poważnych portfeli, wolności i z zabawy jaką jest nauka. Poważni psycholodzy niech najpierw zmienią te odpychające getto... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 11/2010
|
|