Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Rodzice u komunii
9.06.2009
Rodzice u komunii

Paweł Moskalewicz, Judyta Sierakowska

Stroje i prezenty ponad stan, wystawne przyjęcia dla nielubianej rodziny, ateiści na katechezach. To nie księża i nie dzieci, ale przede wszystkim rodzice co roku nakręcają przepełniony hipokryzją komunijny show

Powiększ zdjęcie

Maciej Kosycarz/KFP
Kilka dni temu kolega zabrał mnie na papierosa. Minę miał zgnębioną, coś go męczyło. Gdy zapaliliśmy, westchnął: „Ech, podpisałem...”. Zabrzmiało prawie jak deklaracja współpracy z tajnymi służbami, czekałem więc, co będzie dalej. Okazało się, że kolega (niewierzący zresztą) dzień wcześniej świętował pierwszą komunię swej córki. Podczas ceremonii dzieci ślubowały nieużywanie alkoholu, papierosów i narkotyków, a także życie w czystości do ukończenia 18 lat. Po złożeniu przysięgi i podpisaniu przygotowanych przez księdza deklaracji dziewięciolatki podeszły do swoich rodziców, by ci podpisali się na tych samych karteczkach.

– Nie widzę nic złego w tym, że dzieci nie będą się narkotyzować – relacjonował kolega – ale to nie oznacza, że mam podpisywać w ciemno i z zaskoczenia jakieś papiery! Ale co miałem zrobić? – wszyscy wokół podpisywali, miałem narażać dziecko na stres, bo mi się sytuacja nie podoba?

Takich sytuacji przez ostatnie tygodnie zdarzyły się w Polsce tysiące. Bowiem komunijny maj to nie tylko doroczny, wielki kościelny festiwal, ale także – z nielicznymi wyjątkami – święto rodzicielskiego konformizmu i hipokryzji. Oczywiście, przy okazji pierwszych komunii księża często agresywnie prowadzą swoją misję, bo czas przed pierwszą komunią to pierwszy i ostatni okres w życiu, kiedy Kościół ma ogromny wpływ na dziecko. Jednak wbrew pozorom to nie księża są głównymi animatorami komunijnego amoku, w który wpadają rodzice przystępujących do sakramentu maluchów.

Magiczny rytuał
Jak mówił w jednym z wywiadów biskup Antoni Długosz, „komunia nie jest bynajmniej najważniejszym momentem w życiu dziecka, a tymczasem rodzice zachowują się tak, jakby jej zorganizowanie było końcem wychowania. Posłałem do komunii, wyprawiłem przyjęcie, mam spokój”. Zdaniem hierarchy przygotowany przez rodziców show – wystawna komunia, wyszukane stroje i drogie prezenty – po prostu deprawuje dzieci. „Takie obrządki nie mają nic wspólnego z sakramentem, z dziećmi, tu chodzi tylko o potrzeby dorosłych. To element polskiej obrzędowości, magiczny rytuał”.

– To nie księża i nie dzieci, ale właśnie rodzice zamieniają komunię w wydarzenie społeczne, podczas którego przede wszystkim trzeba się „pokazać” – potwierdza w rozmowie z „Przekrojem” ojciec Jacek Prusak, jezuita i psycholog.

I rzeczywiście. W raporcie przygotowanym przez katolicki miesięcznik „W drodze” cytowani są rodzice zgodnie podkreślający, że komunia to także (jeśli nie przede wszystkim) gigantyczna operacja logistyczna. „Przeraziłam się, gdy uświadomiłam sobie, ile rzeczy trzeba załatwić i zorganizować – opowiada jedna z mam. – Ilu gości zaprosić? Czy organizować przyjęcie w domu, czy w restauracji? Ile to będzie kosztować? A jeśli w domu – skąd pożyczyć zastawę i krzesła?”. Inna matka wspomina, że choć komunia ją wzruszała, nie mogła przestać myśleć o tym, czy wynajęta kucharka wstawiła już kartofle i czy pieczeń się udała. – Zaprosiłam całą rodzinę, także tę daleką i nielubianą – wspomina z kolei Tamara. – Ja się pomęczyłam kilka godzin, uśmiechając się fałszywie, ale Marta, nie dość że poznała nieznane ciocie, to jeszcze prezentów miała więcej.

Jednak zanim dotrą do przyjęcia, przed rodzicami długa droga.
– Regularne zebrania rodziców grupy komunijnej rozpoczęły się ponad pół roku przed samą ceremonią – opowiada Mariola Syczewska z Poznania. – Niby gospodarzem był ksiądz, który przygotowywał dzieci do komunii, ale i tak najwięcej czasu poświęcaliśmy na dyskusje o oprawie całego wydarzenia. Gdy już zgodziliśmy się, żeby zatrudnić jednego fotografa dla wszystkich, ktoś rzucił pomysł z profesjonalnym kamerzystą. Na filmie jest nie tylko komunia, ale też pierwsza spowiedź oraz migawki z białego tygodnia.

Pierwsza spowiedź rejestrowana na DVD to novum, hit tego sezonu. – To nieporozumienie – oburza się ojciec Prusak. – Proboszcz nie powinien na to zezwolić! Zezwala jednak, podobnie jak na rewię mody i przerobienie kościoła na wybieg dla modelek. – Ktoś rzucił myśl, żeby zatrudnić profesjonalną dekoratorkę – wspomina Syczewska. – Byłam przeciw, ale takich jak ja była garstka. Szybko zakrzyczały nas mamusie argumentujące, że taką uroczystość ma się raz w życiu i że przecież nie będziemy dzieciom żałować. No to jak, miałam żałować?
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

To kiedyś było inteligencki krakowski tygodnik.... a teraz?...kreskówka dla cwiercinteligenta, toporny komiks Raczkowskiego? Gdzie jest prof.Filutek?

moja corka chciala isc do komunii,potem juz nie miala ochoty chodzic do kosciola.Musze za to podziekowac ksiezom ze Swidnicy.Wierzyc juz przestala i jestesmy bardzo z tego zadowoleni.

Marta
2009.06.16 20:15

Jezus pragnie przyjść do każdego za darmo, dla niego samego. Komunia oraz śluby sakramentalne ludzi nie wierzących wynikają z tego, że nikomu nie odmawia się tej możliwości, wierząc ,...

2009.06.11 12:26

Kosciol powoli lecz systematycznie kieruje Polske w strone panstwa wyznaniwego.

2009.06.09 14:53

A myśmy zorganizowali córce alternatywną imprezę, gdzie punktem głównym było sadzenie drzewa:) No i same plusy - impreza dla dziecka bez koniecznośc spowiedzi, mszy itp. z prezntami i do...

Wszystkie