|
Pozwą i zarobią
Zbigniew Domaszewicz Nic dziwnego, że za oceanem często prawnicy sami wyszukują potencjalnie lukratywne dla nich konflikty i niczym akwizytorzy przekonują poszkodowanych, że warto wszcząć sprawę i skorzystać z ich usług. Tak zrobił rozochocony sukcesem Ed Fagan, który niecałe trzy lata temu w sądzie w Nowym Jorku złożył pozew zbiorowy przeciw Polsce, Warszawie i NBP. Liczył na roszczenia posiadaczy przedwojennych obligacji, których państwo polskie po wojnie nie wykupiło. W tym wypadku sprawa upadła, a Fagan zyskał jedynie swoje pięć minut w polskich mediach. Zdaniem Wioletty Olszewskiej z Ministerstwa Sprawiedliwości wynagrodzenie prowizyjne jest jednak konieczne, aby skłonić fachowych prawników do udziału w dużych i skomplikowanych postępowaniach grupowych. – Inaczej po prostu nie byliby tym zainteresowani – uważa Olszewska. – Czekamy niecierpliwie na wejście w życie tej ustawy – mówi mecenas Aleksander Woźnicki z warszawskiej kancelarii Gessel. – Mamy już nawet na warsztacie pewne sprawy, w których ewidentnie poszkodowano konsumentów i które doskonale nadają się na pozwy zbiorowe. – Nie działa podstępnie ten, kto czyni użytek z przysługującego mu prawa. Zna pan tę prawniczą sentencję? – pyta Henryk Michałowicz, popijając kawę w sali konferencyjnej KPP. Jego zdaniem wkrótce może ona awansować na główne motto wielu polskich mecenasów i radców. O jaki użytek chodzi? – Powiedzmy o rodzaj presji prawnej. Niejedna firma pójdzie na ugodę nawet wtedy, gdy wcale nie będzie oczywiste, kto ma rację. Tylko po to, by nie ryzykować ogromnych kosztów sądowych, niekorzystnego zainteresowania mediów i czarnego PR wokół swojej marki. I niejeden adwokat lub radca wpadnie na pomysł, by to wykorzystać, skoro ustawa mu to umożliwi – mówi Michałowicz. – Najbardziej narażone będą firmy, które świadczą usługi powszechne. Dostawcy energii, gazu, telekomy, banki. Także firmy farmaceutyczne. – To będą nie tyle pozwy zbiorowe, ile gwałty zbiorowe na firmach. Już widzę polskich prawników zapatrzonych w swoich amerykańskich kolegów i marzących o wyrwaniu megaprowizji – mówi nam rzeczniczka jednej z dużych firm działających od wielu lat na polskim rynku. Mówi anonimowo i nie chce nawet, by ujawniać branżę spółki, bo ta za nic nie życzy sobie być wzmiankowana w kontekście pozwów zbiorowych. Inne firmy także nie chcą się wypowiadać na ten temat. Odsyłają do swoich organizacji – KPP i PKPP Lewiatan. A te projekt ustawy ostro skrytykowały. „Projektowana ustawa służy interesom jednej grupy zawodowej” – czytamy w oficjalnym stanowisku KPP. Obie organizacje narzekają na to, że resort sprawiedliwości zignorował uwagi przedsiębiorców, mimo że to właśnie ich nowe przepisy będą najmocniej dotyczyć. Podkreślają, że nowe prawo zmieni reguły gry rynkowej, że przedsiębiorcy będą musieli na nowo skalkulować ryzyko prowadzonej działalności. Wioletta Olszewska z resortu sprawiedliwości: – Obawa, że powstanie specjalna grupa prawników, którzy sami inicjowaliby postępowanie grupowe w celu uzyskania wysokiej prowizji, jest mocno przesadzona. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.01.30 22:51
Ciekawe czy można pozwać rząd za nieudolne rządy doprowadzające do ogólnonarodowej depresji :) lipa
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|