|
Pozwą i zarobią
Zbigniew Domaszewicz Według sondaży, które przytacza Ministerstwo Sprawiedliwości, ponad 70 procent obywateli krajów Unii Europejskiej chętnie skorzystałoby z drogi sądowej w drobnych sprawach, jeśli można by je wytoczyć wspólnie z innymi poszkodowanymi*. – Bardzo popieramy instytucję pozwu zbiorowego. Narzędzie to znacznie ułatwiłoby konsumentom sądową batalię o ich prawa – mówi Elżbieta Anders z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK podkreśla też, że dzięki procesom grupowym sądy zostaną odciążone od prowadzenia wielu bardzo podobnych spraw. – Każde rozwiązanie, które ułatwia społeczeństwu dostęp do wymiaru sprawiedliwości, zasługuje na poparcie – zgadza się mecenas Rafał Dębowski, warszawski adwokat. Tyle że jest jeszcze druga strona medalu. Przymus i prowizja Po pierwsze, według projektu Ministerstwa Sprawiedliwości do prowadzenia sprawy grupa musi obowiązkowo zaangażować pełnomocnika – adwokata lub radcę prawnego. Jest to tak zwany przymus adwokacko-radcowski. Po drugie, wynagrodzenie adwokata można ustalić jako prowizję od wywalczonej w procesie kwoty. To zupełna nowość w polskim prawie, który nakazuje adwokatom umawiać się z góry na określone stawki. Po trzecie, poszkodowani, nawet ci najubożsi, nie mogą wystąpić o adwokata z urzędu, za którego nie musieliby płacić. Jeśli chcą wnieść pozew zbiorowy, muszą mieć normalną, „pełnopłatną” umowę z adwokatem lub radcą. Henryka Michałowicza z KPP te zapisy zdumiewają. – Jest wielu prawników bez aplikacji, którzy w poważnych sprawach gospodarczych reprezentują firmy przed sądem, bo są pracownikami lub działają na stałe zlecenie tych firm. Dlaczego wyklucza się ich z prowadzenia spraw zbiorowych? I dlaczego nie można skorzystać z adwokata z urzędu? – dziwi się Michałowicz. – Przecież to nie ma nic wspólnego z ochroną konsumentów. Zwolennicy liberalizacji rynku usług prawniczych nie mają wątpliwości: resort sprawiedliwości postanowił zagwarantować korporacjom adwokackim i radcowskim monopol na czerpanie korzyści z pozwów zbiorowych. – Przymus adwokacki w sprawach grupowych to irracjonalny ukłon w stronę bardzo zamożnych i wpływowych korporacji prawniczych – denerwuje się Wojciech Gajos, dyrektor biura Stowarzyszenia Doradców Prawnych (skupia prawników niezrzeszonych w korporacjach, którzy walczą o prawo do liberalizacji świadczenia usług prawnych). – To niczym nieuzasadniony przywilej. A ze względu na wysokość kwot dochodzonych w takich sprawach honoraria adwokatów i radców będą astronomiczne. Sława i majątek dla prawnika Na pewno astronomiczne są w USA, kraju słynącym z procesów zbiorowych, zwanych tam class action. Jaką prowizję zainkasował wspomniany Ed Fagan od ugody z bankami szwajcarskimi, nie podano. Wiadomo jednak, że wynagrodzenia amerykańskich prawników prowadzących pozwy zbiorowe potrafią sięgać kilkunastu lub nawet 30–50 procent od wywalczonych odszkodowań. A te bywają liczone w miliardach. Ugoda sprzed półtora roku między kilkudziesięcioma tysiącami Amerykanów poszkodowanymi wskutek zażywania leku przeciwbólowego Vioxx (zwiększał ryzyko zawału i udaru) a jego producentem, koncernem farmaceutycznym Merck, opiewała na prawie pięć miliardów dolarów. Ale nawet w mniej spektakularnych sprawach jest o co się bić. W 2001 roku sieci gastronomicznej Sodex-ho wytoczono sprawę zbiorową o dyskryminację rasową i pomijanie czarnych menedżerów przy awansach. Pozew skupił ponad trzy tysiące uczestników, którym Sodexho musiało zapłacić w sumie 80 milionów dolarów. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.01.30 22:51
Ciekawe czy można pozwać rząd za nieudolne rządy doprowadzające do ogólnonarodowej depresji :) lipa
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 10/2010
|
|