|
Pozwą i zarobią
Zbigniew Domaszewicz Zaczyna się wielka batalia o pozwy zbiorowe. Adwokatom i radcom resort sprawiedliwości chce zagwarantować monopol na prawdziwą żyłę złota. A polskie firmy są przerażone wizją prawników, którzy rzucą się koncernom do gardła
W 1998 roku szwajcarskie banki skapitulowały. Amerykański adwokat Ed Fagan reprezentujący ofiary Holocaustu i ich spadkobierców wniósł przeciw bankom pozew zbiorowy, domagając się odszkodowań za oszczędności zdeponowane w Szwajcarii i utracone przez Żydów podczas II wojny światowej. Banki poszły na ugodę. Zapłaciły 1,25 miliarda dolarów. To był jeden z najsłynniejszych procesów tego typu na świecie. Ale pozwy zbiorowe wnoszone są w USA tysiącami w znacznie drobniejszych sprawach. Na przykład w zeszłym roku klienci oskarżyli Apple o to, że telefon iPhone 3G zbyt często – ich zdaniem – zrywa połączenia z siecią.
Niedawno Ewa Kotkiewicz, mieszkanka warszawskiego Ursynowa, podczas wycieczki do Izraela i Egiptu została naciągnięta na 200–300 złotych przez duże biuro turystyczne – podobnie jak kilkudziesięciu innych turystów. – Biuro nie rozliczyło się z nami z dodatkowej opłaty za bilety wstępu. Kazano nam też bezprawnie dopłacić za ostatnią noc – opowiada pani Ewa. Podczas składania reklamacji pani z biura tylko wzruszyła ramionami, a firma oświadczyła, że do reklamacji nie widzi podstaw. Jeśli się klientce nie podoba – wolna droga do sądu. – Mam się sądzić sama o taką kwotę? Więcej zapłacę prawnikowi, niż po półtora roku wygram od biura. Nie kalkuluje się. Dlatego bezczelność i bezkarność niektórych firm przekracza wszelkie granice – denerwuje się nasza rozmówczyni. – Inaczej by było, gdyby prawo dopuszczało pozwy zbiorowe. Wprowadzenie w Polsce takich pozwów jest całkiem realne. Ministerstwo Sprawiedliwości właśnie zakończyło prace nad projektem specjalnej ustawy. Czeka ona tylko na formalną akceptację rządu i za kilka tygodni trafi do Sejmu. Pomysł zyskał sympatię społeczeństwa i mediów, więc można być pewnym, że przypadnie do gustu także parlamentarzystom. – Pozwy zbiorowe będą dyscyplinować firmy, zmuszą je do większego szacunku wobec klientów i ich odpowiedniego traktowania – przyznaje Henryk Michałowicz, ekspert z Konfederacji Pracodawców Polskich zrzeszającej duże polskie firmy. – Ale obawiamy się, że polska ustawa okaże się najkorzystniejsza nie tyle dla konsumentów, ile dla korporacji adwokatów i radców. W grupie raźniej Pozew zbiorowy to w naszym systemie prawnym absolutna nowość. Wnosi go wiele osób poszkodowanych w jednej sprawie, na przykład ludzie w ten sam sposób oszukani przez spółdzielnię mieszkaniową, ofiary wypadku autokarowego, gdy przewoźnik nie zadbał o bezpieczeństwo, klienci banku, którym bezprawnie pobrano opłaty za prowadzenie konta... Dziś wszystkie takie sprawy, nawet identyczne, sądy muszą rozpatrywać indywidualnie. Korzyści? Poszkodowani mogą zrzucić się na opłaty sądowe i wspólnie ponieść koszty procesu, w tym adwokackie honoraria. Nie muszą angażować się osobiście tak jak w sprawach indywidualnych. Postępowanie dowodowe sąd przeprowadza tylko raz, nie musi powoływać biegłego do kilkudziesięciu identycznych spraw z osobna. Jest więc taniej i szybciej. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.01.30 22:51
Ciekawe czy można pozwać rząd za nieudolne rządy doprowadzające do ogólnonarodowej depresji :) lipa
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|