Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Chce mi się płakać
10.09.2008
Chce mi się płakać

Aleksandra Pawlicka

Gdy rząd w Brukseli nic nie załatwi, do walki o stocznię przystąpi Lech Wałęsa

W przededniu negocjacji z Brukselą twierdzi pan, że jest gotowy iść do samego diabła, aby walczyć o Stocznię Gdańską. Do którego diabła pan pójdzie?
– Gdybym ja to wiedział, to już bym mu kołki na głowie ciosał.

Czy minister skarbu Aleksander Grad zaproponował panu udział w rozmowach z Brukselą? Tak, żeby wykorzystać Lecha Wałęsę – legendę stoczni – w negocjacjach z Komisją Europejską?
– Nie rozmawiałem z ministrem Gradem. Ale w Brukseli z moją przeszłością mam własne dojścia.

Prowadzi pan rozmowy na własną rękę?
– Na razie nie wcinam się w to, co próbuje osiągnąć rząd. Dopiero jeśli się nie uda, wkroczę do akcji.

Kiedy ostatni raz był pan w stoczni?
– Tydzień temu.

Na spotkaniu ze stoczniowcami?
– Byłem prywatnie. Lubię tam po prostu iść na spacer. Choć ostatnio, gdy mijam bramę stoczni, chce mi się płakać. Stocznia umiera. Jest jak stary, schorowany człowiek. Chropowata, powykrzywiana, obdrapana.

Ile daje pan procentowo szans na przeżycie stoczni?
– Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt.

Czyli żywy trup.
– Z naciskiem na żywy. Taką mam nadzieję, a nadzieja, jak wiadomo, umiera ostatnia.

rozmawiała Aleksandra Pawlicka
"Przekrój" 37/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.