Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Problemów od metra
30.07.2008
Problemów od metra

Igor Ryciak

Zbliża się półmetek prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz w stolicy. To miała być rewolucyjna kadencja. Rewolucja jest, ale – jak wiele pomysłów pani prezydent – na razie na papierze

Powiększ zdjęcie

fot. Jerzy Dudek/Fotorzepa
Coraz częściej słychać, że Donald Tusk jest mocno poirytowany sposobem sprawowania władzy w Warszawie przez Hannę Gronkiewicz‑Waltz. Gdy pani prezydent przedstawiła premierowi plany miejskich inwestycji na najbliższe miesiące, ten miał ją poprosić na rozmowę w cztery oczy, z której jakoby wyszedł wściekły. Informacje te zdementowała jedynie Gronkiewicz-Waltz, Tusk zaś zachował dyplomatyczne milczenie. Zresztą pytanie pani prezydent o Warszawę przypomina sytuację z tej anegdoty, w której naiwny mąż pyta niewierną żonę, czy jest zdradzany. – Oczywiście, kochanie, że cię nie zdradzam – odpowiada żona. Bo i co ma odpowiedzieć?
Czy niełaska premiera to tylko kaczka dziennikarska, czy faktycznie coś iskrzy? Do końca nie wiadomo. Pewne jest, że Warszawa to klucz, który Tuskowi może otworzyć (lub zamknąć) drogę do Pałacu Prezydenckiego – wielkomiejski elektorat stolicy to naturalne zaplecze lidera Platformy. Ale gdyby PO, która od blisko dwóch lat rządzi miastem, zawaliła sprawę, spadek poparcia miałby dramatyczne skutki. Tusk nie nadrobiłby ich żadną kampanią wyborczą. To dlatego Hanna Gronkiewicz-Waltz jest tak istotną postacią dla polityki w całej Polsce.

Zbiór pobożnych życzeń
Hanna Gronkiewicz-Waltz rozbudziła wielkie nadzieje na wielkie zmiany. Po latach rządów Lecha Kaczyńskiego, którego jedyne realne dokonanie to budowa Muzeum Powstania Warszawskiego, stolica wreszcie miała przeżyć boom inwestycyjny.
Mieszkańcy Warszawy na co dzień doświadczają, jak bardzo jakość ich życia zależy od woli polityków i podległych im urzędników. To właśnie przez nich budowa pierwszej linii metra trwa od 25 lat. To przez nich ponaddwumilionowa metropolia nie ma obwodnicy. To przez nich każdego dnia mieszkańcy tkwią na zapchanych mostach, których jest po prostu za mało.
Zmiany na lepsze umożliwić mieli menedżerowie zatrudniani przez ratusz nie według klucza partyjnego, lecz jedynie umiejętności i doświadczeń. Program wyborczy Hanny Gronkiewicz-Waltz z wyborów samorządowych 2006 roku aż kipiał od obietnic. Od rzeczy zupełnie drobnych, jak rezygnacja z odśnieżania ulic za pomocą soli (przez co usychają drzewa), po wielkie projekty komunikacyjne. Wizja była wspaniała – druga i trzecia linia metra budowana w błyskawicznym tempie, miasto oplecione siecią szybkich tramwajów, trzy nowe mosty, wymiana taboru autobusów, dziesiątki kilometrów ścieżek rowerowych, gruntowna modernizacja sieci kolejowej, tak by mogła służyć mieszkańcom do codziennego poruszania się po mieście, nowa hala widowiskowa (budowana z udziałem kapitału prywatnego), która zastąpi rozpadającą się Salę Kongresową. Do tego remonty dróg, zabytków, parków i skwerów. W sumie 76 stron maszynopisu większych i mniejszych zapowiedzi. Ekipa pani prezydent nie spełniła żadnej z obietnic.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.