|
O co lata UFO?
tekst Milena Rachid Chehab, zdjęcia Michał Szlaga W halach Stoczni Gdańsk powstało UFO, które wzleciało potem nad morzem. Od kolorowego spodka latającego nad Bałtykiem o wiele ciekawsze było jednak to, co się działo na dole
Bliskiego spotkania trzeciego stopnia można było doświadczyć w ubiegły piątek w Gdańsku i Sopocie. UFO, które przeleciało na wysokości 150 metrów wzdłuż nabrzeża, nie wzięło się jednak z Marsa. Zrodziło się w wyobraźni amerykańskiego artysty Petera Coffina i było jedną z atrakcji Festiwalu Gwiazd. Siedmiometrowy obiekt latający, kolorowy, kiczowaty spodek przypominający statki kosmiczne z hollywoodzkich filmów z lat 70. zaczepiony był na linie śmigłowca, a nadejście „przybyszów z kosmosu” od kilku dni zapowiadały lokalne media i rozdawane w całym mieście ulotki.
– I o to chodziło – mówi Coffin, dla którego najważniejsze były reakcje publiczności licznie zgromadzonej nad Motławą, na molach w Gdańsku-Brzeźnie i Sopocie. Dokumentowali je biorący udział w akcji fotografowie i ankieterzy, a także zwykli ludzie, którzy przesyłali zdjęcia na stronę internetową festiwalu. Efekty akcji artysta pokaże na tegorocznym prestiżowym biennale Manifesta 7 we Włoszech. Kolorowy spodek unoszący się 150 metrów nad ziemią to cała tęcza emocji. – Najbardziej fascynujące w socjologii UFO jest założenie, że rzeczy widywane na niebie zaskakująco często opowiadają o sprawach roztrząsanych na ziemi – mówi biorący udział w projekcie socjolog Mateusz Halawa. Obserwujących pokaz gdańszczan pytał, czy widzieli UFO i co by powiedzieli prawdziwym kosmitom, gdyby ich spotkali: Pani Basia, gdańszczanka po pięćdziesiątce: – Mieszkam na Przymorzu i raz już widziałam UFO w latach 80. Wieczorem w naszym bloku zapanowało poruszenie, bo nad morzem wyraźnie było widać coś, co nie było ani księżycem, ani samolotem. Nie wiem, co bym powiedziała UFO. Chyba po prostu „cześć”. Jakby było miłe, na pewno nie musiałabym długo czekać na reakcję. Mirka i Piotr, młodzi: – Specjalnie wcześniej z pracy się zwolniliśmy, żeby tu przyjść. Nie wiem, o czym porozmawialibyśmy z kosmitami, gdyby nadarzyła się taka okazja. To zależałoby od ich wyglądu. Wiadomo: mali i zieloni są życzliwi, ale z dużymi czarnymi to lepiej nie zaczynać. Jerzy Rajchelt, pracownik odpowiedzialny za „garażowanie” UFO na terenie Stoczni Gdańsk. Po części oficjalnej razem z kolegą umieścili spodek na jednym z ogromnych dźwigów: – Przez chwilę czułem się jak mały chłopiec, który dostał do ręki drogocenną za-bawkę. Taką sztukę to lubię! Kasia, 11 lat: – Gdyby UFO mogło zejść na molo i zostać na dłużej, zaprosiłabym je na kolację i zwiedzanie miasta. Wyobrażacie sobie ufoludki pozujące na tle Neptuna? Michał, 11 lat: – Ja przede wszystkim powiedziałbym ufoludkom, żeby za żadne skarby nie dali się zaciągnąć do szkoły. Dałbym im za to książkę od przyrody i zapytałbym, z czego oni są zbudowani. Starszy pan, nie chciał się przedstawić: – Co za głupoty ludzie robią za publiczne pieniądze. Już widać, na co idą nasze podatki. Wiadomo, żydzi... Halina i Leszek, oboje koło czterdziestki: – Żałujemy, że nas nie zabrało. Ale skoro nas zostawiło, to mogło wziąć z tej planety paru innych. Leppera, Giertycha, Tuska, Kaczyńskich... „Przekrój”, nr 28/2008 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.07.13 00:01
"Starszy pan, nie chciał się przedstawić: – Co za głupoty ludzie robią za publiczne pieniądze. Już widać, na co idą nasze podatki. Wiadomo, żydzi..." "żydzi..." Człowieku masz... Konik, 17 lat
najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() polecamy numer 10/2010
|
|