Strona główna > Opinie i blogi > Kowalczyk > O braku odpowiedzialności
16.10.2009
O braku odpowiedzialności

Jacek Kowalczyk

Co zrobić z niewygodną prawdą? Pisać o niej

Powiększ zdjęcie

rysunek Katarzyna Leszczyc–Sumińska
To się nazywa brak odpowiedzialności! – zapewne właśnie takie oskarżenia padną w kierunku „Przekroju” po ukazaniu się tego numeru. W kraju, w którym trudno namówić kobietę (a mężczyznę jeszcze trudniej), by poszła (poszedł) do lekarza, zanim na jakikolwiek ratunek będzie za późno, drukowanie tekstu o poważnych wątpliwościach co do efektywności profilaktyki raka piersi (raka prostaty w przypadku mężczyzn) rzeczywiście wygląda na brak odpowiedzialności i dziennikarską pogoń za sensacją. Ale tak nie jest.

Ku zdumieniu i zgrozie zachodnich lekarzy onkologów, z coraz liczniejszych badań i wieloletnich analiz programów przesiewowych (których głównym celem jest wczesne wykrywanie raka, a zatem łatwiejsze jego leczenie) zaczyna wynikać, że te programy są co najmniej przeciwskuteczne, a nawet przynoszą więcej złego niż dobrego. Zamiast ratować życie, zbyt często je niepotrzebnie narażają. Zamiast dawać spokojniejszy sen, rujnują spokój ducha na zawsze.

Niezwykle trudno jest zmienić utrwaloną, powszechną opinię, jeszcze trudniej zmienić własne najgłębsze przekonania, które budują nasz światopogląd. Na tym właśnie polega wielkość metody naukowej (o czym w okresie przyznawania Nagród Nobla szczególnie warto pamiętać) – najtęższe opinie, najmocniejsze teorie padają, gdy na jaw wychodzą obalające je fakty. W tym konkretnym wypadku wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że doskonalsze narzędzia analityczne stają się coraz pewniejszym orężem w zwalczaniu raka. Ale tak nie jest. Statystyka jest tu bezwzględna.

Badania, o których mowa w tekście Ireny Cieślińskiej (szukaj w „Przekroju” 41/2009, strona 40), dotyczą głównie Stanów Zjednoczonych, Kanady, Europy Zachodniej – świata, w którym opieka medyczna jest na ogół bardziej zaawansowana niż w Polsce, ale zarazem bardziej skomercjalizowana. W grę wchodzą więc wielkie pieniądze – prywatne i państwowe. Jedni je wydają, a drudzy zarabiają (pisząc to, daleki jestem od wspierania spiskowych teorii o bezwzględnie żerujących na nas firmach farmaceutycznych). Zapewne lekarze specjaliści, czytając nasz tekst, będą mieli mnóstwo pytań i wątpliwości. My też je mamy. Nie twierdzimy, że znamy całą prawdę, uważamy jednak, że tych wątpliwości nie wolno ukrywać przed polską opinią publiczną. W następnym numerze „Przekroju” napiszemy o zupełnie nieeuropejskich problemach polskiego skriningu mammograficznego. Problemach dużo poważniejszych niż jakiekolwiek wątpliwości zachodnich naukowców. Stawiamy pytania. Nie namawiamy naszych czytelniczek do rezygnacji z badań. Bylibyśmy wtedy nieodpowiedzialni. A tak nie jest.

Jacek Kowalczyk
„Przekrój” 41/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

W dniu 8 sierpnia 2006r. dokonano w sposób zorganizowany, podstępnego i bezkarnego dotąd oszustwa na kwotę 80 tysięcy złotych, w przejmowanym już w późniejszym okresie przez Bank P.K.O....

Wszystkie