|
Słowa wyczesane: doznać
felieton Bartka Chacińskiego Jeśli powiem po prostu „doznałem”, to bez względu na okoliczności trudno cokolwiek zrozumieć – olśnienia, orgazmu, zawodu, cierpienia czy może kontuzji. A jednak można już „doznać” tak po prostu, bez dodatków Kiedy czytam na Porcys.com, jak piszący tu (i przodujący w dziedzinie doznań) Borys Dejnarowicz, znany także jako lider grupy The Car Is On Fire, obwieszcza: „O kurczę, doznałem” po wysłuchaniu nagrania Faith No More, to domyślam się, że dreszcz mu przebiegł po krzyżu, jak i mnie czasem przechodzi, kiedy słucham udanego rockowego kawałka. Chociaż pewnie i orgazm, i doświadczenie Absolutu to dla każdego doznanie indywidualne. Ale z drugiej strony występ rapera Wujka Samo Zło na ceremonii rozdania nagród Nike (tak, do czegoś takiego naprawdę doszło) koleżanka znajomego recenzenta skomentowała identycznie: „Doznałam”. A tu wrażenia na pewno nie były porównywalne ani z jednym, ani z drugim z powyższych. Nie rozumiałem tego wszystkiego, dopóki na rzeczonym Porcys.com nie znalazłem dyskusji o duecie Kai Paschalskiej i Funky Filona w piosence o „Małej Chince Ciku-cikulince”, która w tej wersji pochodzi z Wietnamu, pracuje na bazarze i... doznaje wielu cierpień za sprawą Polaków (tak, do nagrania czegoś takiego naprawdę doszło). Borys D. komentował to: „Damn, doznałem, ale ostro. Kawałek jest genialny: smooth podkład a` la Stevie Wonder, kanciasty flow Funky Filona, zapętlone rymy w rodzaju »na mrozie może kupię od niej podrabianą odzież...«”. Po czym posypały się komentarze kolejnych doznających (to już doznanie zbiorowe), a wreszcie ktoś zaproponował kolejne linki do „doznawczych remiksów, zdjęć i topików [tematów] na różnych forach”. Ja oczywiście obejrzałem sobie ten teledysk o Chince – i rzeczywiście doznałem. A mniej więcej w tym samym czasie doznałem też, słuchając „Lay Low” My Morning Jacket i „Beautiful Boyz” CocoRosie. Mam już własną definicję: to coś między wielkim doznaniem artystycznym a doznaniem wielkiego wstrząsu. Rzecz potrzebna w czasach sztuczności, okrągłości, letniości, ogólnego automatyzmu i braku intensywnych doznań. Pokazuje, że podział jest inny niż dotąd – nie na doznania złe i dobre, ale na doznania w ogóle i ogólny brak doznań. Że dobrze mieć jakiekolwiek doznania. Dlatego warto ulubione słowo muzycznych forów dyskusyjnych wypromować szerzej. W przeciwieństwie do Paschalskiej, Filona i ich Cikulinki. bartek.chacinski@przekroj.pl 47/2005 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.najnowszePromocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|