Strona główna > Ludzie > Sylwetki > Pupa Kylie – rys biograficzny
27.05.2009
Pupa Kylie – rys biograficzny

Bartek Chaciński

Polskie 20-lecie pełne było niedoróbek. Kylie Minogue, która je uświetni 4 czerwca, jest – co dowiedziono naukowo – ucieleśnieniem ideału

Najgorszą rzeczą, jaka może spotkać dziennikarza, jest pisanie o dupie Maryni. Z pisaniem o pupie Kylie Minogue, piosenkarki odznaczonej Orderem Imperium Brytyjskiego i cieszącej się sławą ikony naszych czasów, jest już nieco inaczej. Proszę więc, Drodzy Czytelnicy, byśmy przez chwilę kontaktowali się ze sobą bez zbędnej zasłony dymnej. Ja nie będę próbował ukrywać tego, o czym chciałbym napisać, a Wy nie będziecie ukrywać tego, o czym chcecie czytać. I rozstaniemy się kilka stron dalej z poczuciem, że chodziło o coś naprawdę ważnego.

1. Taaaakie szczęście
Pupa Kylie przychodzi na świat 28 maja 1968 roku. Dokładnie 41 lat wcześniej niż ten numer „Przekroju”. A razem z nią pojawia się na świecie cała reszta. Filigranowa i niepozorna. W wieku dojrzałym australijska córka księgowego i tancerki osiągnie 1,53 metra i ciągle będzie wyglądać na nastolatkę, co tylko przysporzy jej fanów. Będą ją poznawać już po samych tylko gabarytach – a jedynym sposobem na wmieszanie się w tłum oka-że się dla Kylie założenie stroju snowboardzisty („Wyglądam w tym jak 14-letni chłopak, więc nikt mnie nie rozpozna” – mówi).

Gdy ma dziesięć lat, do kin wchodzi „Grease”. Ważny film w rodzinie państwa Minogue, jeśli wziąć pod uwagę to, jak potoczą się losy ich dzieci. Te ostatnie najpierw regularnie odgrywają sceny tańca z udziałem Olivii Newton-John i Johna Travolty, a potem, używając kijów od szczotek jako atrap mikrofonów, wyśpiewują prze-boje swojego ukochanego zespołu Abba. Gdyby zdobyły się wtedy na głębszą refleksję – obcą dzieciakom w tym wieku – na pewno zauważyłyby, że:
a. współczesny człowiek Zachodu tylko w takich chwilach zapomnienia w ogóle zauważa, że jest posiadaczem pupy;
b. taniec dobrze wpływa na mięśnie pośladków.

Po głowie chodzi im jednak zupełnie coś innego. Siostry Kylie i Dannii zostaną wkrótce piosenkarkami. Najmłodszy z rodzeństwa Brendan – dla równowagi – kamerzystą.

Krótka telewizyjna kariera w mydlanej operze doprowadza Kylie do nagrania swojej wersji utworu „The Loco-Motion”. Piosenka trafia do brytyjskiej spółki Stock, Aitken, Waterman – producentów niezliczonych hitów lat 80., dziś utożsamianych ze wszystkim, co w muzyce tej dekady najgorsze. Pete Waterman odsłuchuje taśmę i orzeka: „She should be so lucky” (czyli „Powinna mieć taaaakie szczęście”). Z diagnozy całe trio robi piosenkę i powstaje „I Should Be So Lucky”. Za chwilę numer jeden w prawie wszystkich krajach, które znają listę prze-bojów.

Pupa Kylie z tego okresu pozostaje skrzętnie skrywaną tajemnicą. Po pierwsze, jeśli ktoś mógłby coś na jej temat powiedzieć, byłby to ówczesny chłopak Kylie i jej kolega z planu Jason Donovan, tego jednak – po krótkim epizodzie sukcesów muzycznych u tej samej spółki autorskiej – nikt już nie chce słuchać. Po drugie, Kylie ma 20 lat, a wygląda na 15, więc interesowanie się nią może podpadać pod paragraf – swoją drogą producenci jej serialu wykorzystują to bezwzględnie, promując miłosne umizgi z Donovanem jako nastoletni seks przed kamerą.

W każdym razie właścicielka pupy Kylie jest szarą myszką bez mocnego wizerunku. Słynny brytyjski didżej radiowy John Peel pozwala sobie to wykorzystać, przeprowadzając na antenie wywiad z Kylie wyciętą z papieru i tłumacząc, że ta ma większą osobowość. W dodatku jest źle uczesana i ubrana. – Moje życie jest pozbawione tragedii – skomentuje wiele lat później. – Jeśli nie liczyć tragicznych strojów.

2. Koniec upupiania
Rick Astley, Bananarama czy sam Jason Donovan – żadnemu z odkryć spółki Stock, Aitken, Waterman nie udaje się przetrwać na topie dłużej niż kilka sezonów. No, ale Kylie powinna mieć szczęście.

Szczęśliwie na jednej z ceremonii wręczenia nagród muzycznych w Sydney wpada na nią pijany Michael Hutchence z INXS, wówczas już gwiazda numer jeden rocka na antypodach. „Idziemy na kolację czy idziemy do łóżka?” – proponuje. Za chwilę są już parą seksownych celebrytów w nieustającej podróży między Australią a Wielką Brytanią. Prasa donosi nawet, że migdalili się, lecąc samolotem w pierwszej klasie tuż za premierem Australii. A potem informuje, że Kylie zarekwirowano na lotnisku Heathrow parę kajdanek. Rzekomo tłumaczyła się, że robiły za uchwyt do sfatygowanej torebki, ale dla opinii publicznej był to jasny komunikat – ta grzeczna dziewczyna z serialu miewa niegrzeczne myśli.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.01.02 17:47

moze ktos wie gdzie mozna sie zaopatrzyc w taki sam lub chociaz podobny dres do tych jakie mieli na sobie tancerze w "teledysku in my arms" Kylie Minogue

błędy w datach wydania płyt - wstyd tak duży jak temat tego żenadnego artykułu

Statystyk
2009.05.31 11:00

John Howard nie był prezydentem Australii, tylko premierem.

2009.05.31 11:33

Dlaczego ktoś wpadł na pomysł zaproszenia tej pani na obchody tak ważnego święta!!??

2009.05.30 13:47

Ostatnie zdanie najtrafniejsze. A mydlana opera w ktorej debiutowala K.M. nazywa sie "Sąsiedzi" i idzie w TV do dzis. I do dzis Kylie nie nauczyla sie spiewac.

Australijka

Kylie odwiedzała rok temu Czechy, Łotwę, Rosję... Organizatorzy pominęli Polskę. Koncerty Kylie są pełne tancerzy, dziesiątek strojów, kostiumów, scenografii. Koncerty Kylie to nie...

marcin
2009.05.29 00:33

Dla takich pup, w taki sposób w artykule opisanych, sam chętnie popełnił bym suicide tam gdzie wild roses grows. Panie Bartek! Podobnego wzrostu i tego samego koloru włosów polska...

2009.05.28 22:20

Czemu zdjęcia w przekroju są zawsze w tak koszmarnej jakości. Przy dzisiejszych łączach i cenach przestrzeni dyskowej wstawienie kilkunastu zdjęć dobrej jakości nie powinno nastręczać...

2009.05.28 09:45

Takie teksty tylko w Przekroju!

Wszystkie