Strona główna > Ludzie > Rozmowy Przekroju > Modlitwa nóg na parkiecie
19.01.2010
Modlitwa nóg na parkiecie

rozmawia Piotr Najsztub

Myśleliście, że jesteście odważni? A tańczycie? Jeśli nie, to odwaga i dorosłość dopiero 
przed wami – przekonuje Agustin Egurrola, kapłan nowej polskiej religii – tańca

Powiększ zdjęcie

fot. Bart Pogoda dla Vivy!
Rozmowa odbyła się 6 stycznia 2010 w Warszawie

– I oni wychodzą do nas, jurorów YCD, i wtedy mają tych 60 sekund, które decydują o ich „życiu lub śmierci”. Kończą się castingi, więc zobaczyłem ostatnio kilka tysięcy takich 60-sekundówek.

W 60 sekund można kogoś zabić, ale czy poznać?
– Możemy ocenić, jak oni się poruszają, ale tak naprawdę szukamy wyrazistych osobowości.

Co to jest wyrazista osobowość?
– Coś, co budzi emocje, a ludzie, którzy będą oglądać program, zidentyfikują się z tą osobą, poczują, jak ważny jest dla niej ten występ. Uwielbiam ten program, bo tak naprawdę on nie jest o tańcu.

Tylko?
– O pasji, o młodych ludziach, którzy się czemuś absolutnie poświęcili! Kiedy wchodzą na casting, to tak naprawdę my nie oceniamy ich występu, tylko ich życie. Dla nich taniec jest drogą życia, wszystko mu podporządkowują, jeżdżą na warsztaty, wydają ostatnie pieniądze na nauczycieli, chodzą na mnóstwo castingów...

A czy taniec nie jest dla nich ucieczką od tego wszystkiego, co jest na zewnątrz?
– Raczej pójściem do przodu, oni znaleźli swój sposób na ten świat i to, co ich otacza. Wiedzą, że ciężka praca, często ponad siły, musi dać sukces, spełnienie swojej osobowości. Jeżeli w życiu coś się robi dobrze, to ludzie cię kochają, ludzie cię uwielbiają!

To bzdura, setki tysięcy ludzi na świecie robi coś dobrze i nikt ich nie kocha. Kocha się kilkuset wybranych.
– Nie, kocha się ludzi, którzy są interesujący, którzy mają coś do zaproponowania.

Których można zobaczyć przede wszystkim w telewizji, a do telewizji trafiają nieliczni z tych, którzy coś potrafią.
– Absolutnie się z tym nie zgadzam. Na przykład... Idziemy na imprezę i kto jest wtedy najbardziej uwielbiany? Ten, który świetnie tańczy, jest duszą towarzystwa, bo czymś imponuje. I dlatego w samej Warszawie jest sto szkół tańca! Taniec stał się czymś, co podnosi nie tylko poczucie wartości, ale też powoduje, że dobrze tańczący lub tańcząca stają się atrakcyjni dla wszystkich naokoło.

Czy czasem nie jest pan podobny do tych, którzy 10 lat temu próbowali sprzedawać feromony syntetyczne, czyli coś, co zapewniało – według sloganów reklamowych – u płci przeciwnej niebywałe powodzenie?

– To nie jest takie proste, że idziemy do apteki i kupujemy jakiś proszek. Taniec jest sztuką i żeby się jej nauczyć, trzeba spędzić setki godzin na sali. Każdy chciałby dobrze tańczyć, ale nieliczni do tego dochodzą, ci, którzy postawią wszystko na jedną kartę.

„Każdy chciałby dobrze tańczyć...”. Znam paru, którzy by nie chcieli.

– Nie spotkałem kobiety, która by nie chciała dobrze tańczyć. A wielu mężczyzn wstydzi się do tego przyznać i dla nich to, że nie umieją, staje się czymś wstydliwym, więc starają się po prostu z tego żartować. Nie ma kobiety, która by nie marzyła o tym, żeby mieć fantastycznie tańczącego mężczyznę. (Wydaje mi się, że ten pan ma rację – dopisała w tym miejscu nieoceniona Wanda Ostrowska, spisująca ten wywiad). Każdy człowiek z tańcem się spotka, na weselu, prywatce, studniówce... Są narody, które nawet na pogrzebach tańczą. A osoba, która dobrze tańczy, w każdym towarzystwie jest osobą absolutnie pożądaną.

Niech pan zamknie oczy i wyobrazi sobie świat, w którym wszyscy umieją tańczyć... Czy to by świat zmieniło?
– Na przykład na Kubie 80 procent ludzi dobrze tańczy.

I żyją w totalnie nieprzyjaznych okolicznościach.
– Ale dzięki temu, że mają taniec, są w stanie przetrwać. Taniec powoduje, że oni są chociaż momentami szczęśliwi.

Kiedy pan tak mówił, przyszło mi do głowy, że nie słyszałem, żeby jakikolwiek skazany na karę śmierci w swojej ostatniej przed śmiercią prośbie poprosił o możliwość zatańczenia... Więc może pan przesadza z tą apologią tańca?
– Dlatego, że taniec jest substytutem wolności... Kubańczycy przez taniec czują się wolni. A w tak ekstremalnych warunkach jak więzienie nie ma mowy o tym, żeby choć przez moment poczuć się wolnym...

Kubańczycy żyją w wielkim więzieniu.

– Nauczyli się już z tym żyć, tym bardziej że oni tę rewolucję zrobili sami, poszli za swoimi marzeniami. A to, że im się nie udaje, część młodych już widzi, starsi za wszelką cenę wypierają to ze świadomości, tak jak mój ojciec, który jest absolutnym komunistą, kończył tę samą uczelnię co Fidel Castro...

Co tracę, nie tańcząc? Bo ja nie tańczę.
– Na pewno jeszcze jeden środek wyrażenia siebie i swoich emocji.

Umiem mówić, mogę tak wyrażać swoje emocje.

– Ale traci pan jeszcze jedną możliwość pełnego, głębokiego i szczerego- wyrażenia- siebie, swoich emocji i tego, kim pan jest. Są dwie takie umiejętności – śpiew i taniec – które wychodzą z samego środka i powodują, że człowiek jest absolutnie pełny i szczęśliwy. Na przykład dla dzieci taniec jest czymś, co nie tylko stymuluje rozwój fizyczny, ale również psychikę. Dziecko staje się pewne siebie, potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, taniec jest czymś, bez czego tak naprawdę nie możemy mówić o pełnym istnieniu.

Czyli niecałkiem istnieję...
– Tak, jest bariera, której pan nie przekracza, bo pan się wstydzi coś w sobie uruchomić. A czy może być coś piękniejszego dla mężczyzny niż taniec z kobietą?

Spotkanie z nią w łóżku?
– Taniec jest tego substytutem, tylko inaczej miłosnym... Łóżko jest pewną kolejnością poznawania się, a taniec jest czymś, co pozwala na prawie takie zbliżenie jak w łóżku, a nie robimy tego kroku dalej. Jest ogromnie przyjemną częścią flirtu, który może zaprowadzić później do łóżka i do seksu. Ale nie musi...

I taniec, i łóżko łączy pewna śmieszność dziwacznych ruchów, jak na to spojrzeć z boku...
– Pan mówi „śmieszne ruchy” i w ten sposób się odsłania. Bo dlaczego kroki są śmieszne? Dlatego, że ich nie umiemy, bo jak byśmy umieli...

Nie, bo są dziwnie skomplikowane.
– Są skomplikowane dla osób, które nie tańczą i boją się ośmieszenia, że sobie nie poradzą, że w oczach innych ludzi się skompromitują. Stąd pańska ucieczka w żart, mówienie, że taniec jest czymś śmiesznym...
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.01.30 02:54

bralam lekcje tancow latynoskich, lecz tak trudno o partnera, szczegolnie w pewnym wieku. Przykro patrzec jak tancza polscy panowie...Taniec to RADOSC I PIEKNO

a lubie... ale jak pan Augustin o tym mowi, to jakby bylo obowiazkowe. Nie chcesz tanczyc? Podejrzane! Na pewno chcesz, tylko sam sie do tego nie przyznajesz! I sto szkol tanca w Warszawie......

2010.01.20 16:56

... za to jak pisze o seksie, że go to rozśmiesza. Nie pierwszy raz zresztą, kiedyś u Kuby Wojewódzkiego wypowiedział się w podobnym tonie. No i kocham go za to, bo to takie... niepopularne,...

2010.01.19 20:11

jako platny obserwator ludzkich zachowan, (lekarz z dlugoletnia praktyka), calkowicie zgadzam sie z teza ze taniec uzewnetrznia co w nas -gleboko- siedzi, w zwiazku z czym ludzie, mezczyzni...

Wszystkie