Strona główna > Ludzie > Rozmowy Przekroju > Chylińska – kobiecość, do cholery!
19.10.2009
Chylińska – kobiecość, do cholery!

rozmawia Piotr Najsztub

90 procent artystów to ekshibicjoniści, którzy chcą wyjść, usłyszeć, że są kochani, najczęściej są zakompleksieni, chcą się dowartościować. I ja się wpisywałam w to grono – mówi Agnieszka Chylińska. Mówi też, jak się z tego grona wypisała

Rozmowa odbyła się 7 października 2009 roku w Warszawie

Wysłuchałem pani najnowszej płyty i idę się pochlastać...
– Ojej!

Kolejna kobieta, która śpiewa o smutku, o końcu, o zazdrości: „ponuro mijam własny cień”, „czy jeszcze coś pokocham w nas”? Dlaczego nie mogę usłyszeć od Chylińskiej, że jest szczęśliwa, jest fajnie, że odbija jej z radości?
– Nie, tu nie ma smutku, tylko akurat „Zima”, czyli ta piosenka, której tekst pan cytuje, to piosenka bardzo specyficzna. O sytuacjach kryzysowych w związku, ale to nie jest piosenka o końcu. Raczej o tym, że w związku bywają chwile do dupy, kiedy mijają już te dwa lata fantastycznego seksu i nieprawdopodobnych fajerwerków i człowiek zadaje sobie pytanie, czy będzie jeszcze fajnie, czy będziemy się żreć i powinniśmy się rozstać. Ja tę płytę uważam za radosną. Promocja rozpoczyna się singlem „Nie mogę cię zapomnieć” i tam jest akurat tekst bardzo radosny. Ja rozumiem radość trochę inaczej.

Jak?
– To nie jest la, la, li, li... Teksty na tej płycie są – jak zwykle zresztą – integralnie związane z moim życiem. I tak się składa, że akurat w przypadku tej płyty jestem w siódmym roku bycia z mężczyzną, ojcem mojego syna.

To bohaterskie siedem lat?
– Coś w tym jest. I to jest jak do tej pory najdłuższy mój związek w życiu, bardzo dojrzały i poważny w tym sensie, że my nie jesteśmy parą dwóch niezależnych bytów, które się spotykają na randkach, tylko razem pielęgnujemy syna, mamy momenty wspólnych kryzysów, ale również wspólnych radości. I ja się nie zgodzę z tym, że z tej płyty leje się jakaś depresja. Choć akurat piosenka „Zima” została napisana w momencie kryzysowym w moim związku i chciałam tę sprawę sobie tutaj rozpisać. Ale siłą tej piosenki jest refren: „Chcę kochać żarliwie, tęsknić niecierpliwie, śmiać się do siebie, chcę znowu kochać ciebie...”. I podobnie jest z utworem siódmym, gdzie śpiewam, że „chociaż szarpię się, chcę być z tobą, chociaż ranisz mnie, będę z tobą”. To jest jakiś nowy głos we mnie.

Nowa Chylińska?
– Tak, bo do tej pory było „kiedy powiem sobie dość”, zraniłeś mnie, więc idę się zabić, wszyscy faceci są beznadziejni, jestem nieszczęśliwa i tak dalej, a tutaj...

Tutaj pani walczy?
– Nie będę ukrywała, że mam problemy, jakieś swoje rozkminki życiowe, ale po raz pierwszy nie odpuszczam, nie mówię: wszyscy faceci są do dupy, więc znowu się z kimś rozstanę. Biorę za związek pełną odpowiedzialność.

To jest dorastanie?
– Myślę, że tak. Biorę na klatę to życie. Syn jest chory na przykład i co? I teraz ja mam powiedzieć: o Boże, to straszne, to jest potworne?!

I wypić flaszkę.
– I wypić flaszkę. Chociaż muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o dzieciaka, to są zupełnie inne uczucia. Ale jeśli chodzi o mężczyzn w moim życiu, to tak bywało: najchętniej się urąbać, zachlać... Przełomem był moment, kiedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży, a chciałam tego syna. Nieprawdopodobna rzecz się wydarzyła – cztery lata, kiedy schowałam się w zaciszu swojego domu i w stu procentach skupiłam się na dzieciaku oraz na tych wszystkich uczuciach. Miałam mnóstwo czasu, żeby w końcu się zastanowić nad swoim życiem. Pojawiła się refleksja.

Pisała pani wcześniej teksty bezrefleksyjnie?
– Nie, ale co innego, jeżeli ma się kompulsywną, fizjologiczną potrzebę wywalenia z siebie „on mnie zranił”, a ja zaraz się porzygam tutaj tym tekstem, a co innego sytuacja, w której ja myślę i piszę spokojnie. To jest nowe słowo w moim słowniku: „spokojnie” i „cierpliwie”. A jeszcze jest nowe – „pokornie”. Pan mówi, że idzie się pochlastać, a to ja chciałam się chlastać wtedy, kiedy sobie zdałam sprawę z tego, że ja nie mam dobrego powodu, żeby żyć, przed tym wszystkim...

Samo życie jest wystarczającym powodem do życia.
– Tego trzeba się nauczyć. A wylatując w to nasze showbiznesowe powietrze w wieku 18 lat, miałam poczucie, że wsiadam do bardzo szybkiego pociągu! O! I syn ryczy właśnie, więc ta dawna Chylińska powinna mu powiedzieć: „Zamknij się, bo ja udzielam wywiadu Piotrowi Najsztubowi!”.

Patrzy pani na dawną Chylińską z rozbawieniem, z politowaniem?
– Patrzę i strasznie bym chciała siebie tamtą przytulić.

Ona, ze świeżymi dziarami, pewnie by się nie dała przytulić.
– Myślę, że by się dała przytulić przez taką dzisiejszą mnie. Właściwie słowo wytrych dla tamtej Agnieszki było bardzo proste.

Jakie?
– Że jest kochana.

Ona uciekała od miłości.
– Pozornie, to był taki paradoks. Wychodziłam taka cała w tej zbroi Joanny d’Arc, ale przecież tak straszliwie się przykleiłam do tych wszystkich słów uwielbienia, przytulałam się do tych fanów. Kiedy słyszałam, mając 18 lat: „Chylińska, tak trzymaj!”; „Nie zmieniaj się!”; „My cię taką kochamy, bądź taka!”.

Była pani niewolnicą ich miłości?
– Tak.

Teraz postanowiła pani przestać być czy mają inaczej kochać?
– Chciałabym, żeby inaczej pokochali, ale to chyba płonna nadzieja, sądząc po niektórych reakcjach na pierwszy singiel. Z jednej strony widzę tych bardzo radykalnych fanów, takich fundamentalistów, którzy chcieliby we mnie widzieć wdowę po O.N.A., która ma cały czas wspominać, nie mieć swojego życia.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.07.08 17:38

Toksyczny typ i chamidło, przepraszam, ale gdzie ogłada w kontakcie z kobietą?... i ten moralizatorski ton...jak u Pana nauczyciela.

2010.03.06 12:08

Z całą aprobatą mogę się podpisać pod słowami pewnej osoby, która zapowiadając Agnieszke Chylińska powiedziała: "okaz wymierającej osobowości w naszym kraju" Wiele "artystów" naszego...

...i na dodatek wierzy w to, że jest artystką i robi sztukę. Żenada.

Królowa Sceny
2009.12.23 14:21

kurde no brak słów. Agnieszka Chylińska jest najlepszą polską piosenkarką. oczywiście jest to moja opinia! Modern rocking, mam tą płytę, słucham jej bez przerwy !! <3 ale rokowa Aga jest...

2009.12.03 16:17

Lubię ją i już, nic na to nie poradzę ! :-) Jest ... taka szczera, nie kręci, nie udaje, nie lawiruje ... Fajna dziewczyna :-)

Zapraszam do posłuchania rockowej wersji "Nie mogę cię zapomnieć": http://gabbeh.wrzuta.pl/audio/2yqFUFx8X82/gabbeh_-_nie_moge_cie_zapomniec_agnieszka_chylinska

2009.11.24 15:07

Ludzie ,gdzie wasza tolerancja?Empatia?Szare komórki...?

2009.10.22 14:04

czy ktos zauwazyl, ze w rozmowie nie ma mowy o MUZYCE ale jest tylko o kompleksach, fobiach, maniach wokalistki? niezly shit.

2009.11.03 16:24

Pokazała, że ma swoją godność i chce do czegoś dążyć! Chylińska jest świetna!

2009.11.03 12:31

Jestem dumna z mojej imienniczki i rówieśniczki. Super

Wszystkie