Strona główna > Ludzie > Rozmowy Przekroju > Krystyna Janda: Boli przyjemnie
31.03.2009
Krystyna Janda: Boli przyjemnie

Rozmawia Piotr Najsztub

Najlepiej jeśli po prostu przeczytacie tę rozmowę z Krystyną Jandą – ona sama piękniej opowiada o swoim życiu po śmierci męża, niż zapowiedziałyby to jakiekolwiek słowa od redakcji

Powiększ zdjęcie

fot. Eugeniusz Helbert/Forum
Rozmowa odbyła się 24 marca 2009 roku w Warszawie

Andrzej Wajda to szczęściarz?
– W każdym razie ma czuja.

Patrzyłem na jego najnowszy film „Tatarak” i pomyślałem sobie: oto „starzec szczęścia”, bo pani i jej wtedy dziejący się dramat osobisty, śmierć męża, właściwie ten film zrobiły.
– Tak, ale on pozwolił. Nie znam innego reżysera, który by na to wpadł. Nie tylko pozwolił, on to sprowokował.

Bo?
– Pomyślał, że robimy film o śmierci, o konfrontacji młodości ze starością. Dla każdego to jest zresztą o czym innym. Ale czuł, że taki sam temat jest obok nas, a my tego nie widzimy. Cały czas mówimy o nim, ale prywatnie, szukamy fikcji, współczesnej części „Tataraku”, wymyślamy jakąś historię, a ona jest tutaj, pod ręką, w moim życiu. Nie znam drugiego reżysera, który by się zdecydował zrobić taki zwrot w połowie filmu.

Część „Tataraku” to podzielony na kilka fragmentów pani monolog opowiadający ze szczegółami umieranie męża. W mówionym przez siebie tekście jest pani Krystyną Jandą, a on Edwardem Kłosińskim. To było łatwe?
– Tak. Jak oddychanie. W ogóle przy tym filmie nikt się nie popisywał.

To rzadkie?
– Zazwyczaj wszyscy chcą zrobić strasznie dobry film, mają pomysły, inscenizują, wymyślają, a tu ani Andrzej nic nie wymyślał, ani Edelman kamery nie stawiał w różnych dziwnych miejscach, o formie nie rozmawiał nikt. A treść przyszła sama. To jest film z potrzeby naturalnej.

Film jest o przemijaniu, śmierci. Rozmawiała pani o tym z Wajdą – on często myśli o śmierci?
– Myślę, że tak, przede wszystkim przez tę tak zwaną sercową chorobę, którą przeżył. To był dość dramatyczny moment, on jakby się na nowo urodził po tej katastrofie z sercem. A jak się coś takiego stanie, to już nie można od takich myśli uciec. On już to wie, że w każdej chwili można usiąść na ławce i umrzeć.

A pani?
– Teraz to mi się wydaje, że w każdym momencie mogę umrzeć, nie wiadomo z jakiego powodu... Tak łatwo się umiera.

Wcześniej tak nie było?

– Myślałam, że nie umrę, że będę zawsze.

Dopiero śmierć najbliższej osoby zmienia taką perspektywę?
– Zmienia dosłownie wszystko.

Co się zmieniło?
– Że nie ma nic dalej.

To co to jest to, co jest teraz?
– Tylko dzisiaj. A jutra już może nie być.

Wcześniej pani planowała przyszłość?
– Szczególnie daleką przyszłość. Planowałam, co będę robić za 10 lat. Kupowałam książki do biblioteki, które będę czytała „kiedyś”. Róże sadziłam, domy urządzałam i myślałam, że potem będę w nich żyła i czytała. A teraz już nie, rozdaję książki.

Jak się pani z tym czuje?
– Nie oceniam tego, na nic nie czekam, do wszystkich zaczęłam mówić „ty”, w ogóle się nie przejmuję.

Schamiała pani po prostu.
– Schamiałam, ale i... Kiedy ktoś mówi o jakiejś złej recenzji, to wtedy się uśmiecham i mówię: no to co... Wszystko wydaje mi się nieważne.
1 2 3 4

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.12.27 20:32

Tak jest to prawdą , po przeżyciu takiej traumy przestajemy się bać, bo cóż gorszego może stać się od śmierci?????

Pisząc swój komentarz "nie złamałam polskiego prawa lub zasad dobrego wychowania" - po prostu wyraziłam swoje zdanie. Mam nadzieję, że nie zostanie usunięty, bo troszkę mnie dziwi, że...

PESTKA

W "Pestce" - autorstwa Anki Kowalskiej chyba o coś innego chodziło... I NIESTETY muszę przyznać (podobnie jak wiele osób, z którymi rozmawiałam), że gdybym najpierw obejrzała film, to już...

PESTKA
2010.01.02 00:04

To jest rzecz zrobiona z wielką klasą. Wzruszające, skłaniające do refleksji.

2009.12.30 00:54

jest Pani wielką kobietą.....

2009.12.29 20:40

Po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam, że nie mamy prawa oczekiwać od ukochanej osoby by podporządkowała swoje życie dla nas. Kochamy nie za coś, ale pomimo czegoś. I tak łatwo można...

2009.12.27 20:26

wywiad , właściwie oboje pokazali klasę - p.Najsztub celnymi aczkolwiek ciężkimi pytaniami i p.Janda szczerymi odpowiedziami -JESZCZE RAZ TA AKTORKA POKAZAŁA ŻE JEST WSPANIAŁYM CZŁOWIEKIEM

...beznadziejny jak zawsze Pan Najsztub nie rozumiem jak można zachwycać się tak beznadziejnym i pozbawionym kultury kimś.

2009.12.27 18:55

Wszechstronność dziennikarza i człowieka - tak to widzę - i obojgu Wam gratuluję. To jeden z najlepszych tekstów jakie przeczytałem o umieraniu i swoistej rozpaczy.

obserwer53
2009.12.26 22:49

Aż dostałam dreszczy, wielkie dzięki dla Pani Jandy i Pana Najsztuba- oboje z wielka klasą. To jest własnie prawdziwe życie. Dziękuję

Wszystkie