|
Krystyna Janda: Boli przyjemnie
Rozmawia Piotr Najsztub Najlepiej jeśli po prostu przeczytacie tę rozmowę z Krystyną Jandą – ona sama piękniej opowiada o swoim życiu po śmierci męża, niż zapowiedziałyby to jakiekolwiek słowa od redakcji
Rozmowa odbyła się 24 marca 2009 roku w Warszawie
Andrzej Wajda to szczęściarz? – W każdym razie ma czuja. Patrzyłem na jego najnowszy film „Tatarak” i pomyślałem sobie: oto „starzec szczęścia”, bo pani i jej wtedy dziejący się dramat osobisty, śmierć męża, właściwie ten film zrobiły. – Tak, ale on pozwolił. Nie znam innego reżysera, który by na to wpadł. Nie tylko pozwolił, on to sprowokował. Bo? – Pomyślał, że robimy film o śmierci, o konfrontacji młodości ze starością. Dla każdego to jest zresztą o czym innym. Ale czuł, że taki sam temat jest obok nas, a my tego nie widzimy. Cały czas mówimy o nim, ale prywatnie, szukamy fikcji, współczesnej części „Tataraku”, wymyślamy jakąś historię, a ona jest tutaj, pod ręką, w moim życiu. Nie znam drugiego reżysera, który by się zdecydował zrobić taki zwrot w połowie filmu. Część „Tataraku” to podzielony na kilka fragmentów pani monolog opowiadający ze szczegółami umieranie męża. W mówionym przez siebie tekście jest pani Krystyną Jandą, a on Edwardem Kłosińskim. To było łatwe? – Tak. Jak oddychanie. W ogóle przy tym filmie nikt się nie popisywał. To rzadkie? – Zazwyczaj wszyscy chcą zrobić strasznie dobry film, mają pomysły, inscenizują, wymyślają, a tu ani Andrzej nic nie wymyślał, ani Edelman kamery nie stawiał w różnych dziwnych miejscach, o formie nie rozmawiał nikt. A treść przyszła sama. To jest film z potrzeby naturalnej. Film jest o przemijaniu, śmierci. Rozmawiała pani o tym z Wajdą – on często myśli o śmierci? – Myślę, że tak, przede wszystkim przez tę tak zwaną sercową chorobę, którą przeżył. To był dość dramatyczny moment, on jakby się na nowo urodził po tej katastrofie z sercem. A jak się coś takiego stanie, to już nie można od takich myśli uciec. On już to wie, że w każdej chwili można usiąść na ławce i umrzeć. A pani? – Teraz to mi się wydaje, że w każdym momencie mogę umrzeć, nie wiadomo z jakiego powodu... Tak łatwo się umiera. Wcześniej tak nie było? – Myślałam, że nie umrę, że będę zawsze. Dopiero śmierć najbliższej osoby zmienia taką perspektywę? – Zmienia dosłownie wszystko. Co się zmieniło? – Że nie ma nic dalej. To co to jest to, co jest teraz? – Tylko dzisiaj. A jutra już może nie być. Wcześniej pani planowała przyszłość? – Szczególnie daleką przyszłość. Planowałam, co będę robić za 10 lat. Kupowałam książki do biblioteki, które będę czytała „kiedyś”. Róże sadziłam, domy urządzałam i myślałam, że potem będę w nich żyła i czytała. A teraz już nie, rozdaję książki. Jak się pani z tym czuje? – Nie oceniam tego, na nic nie czekam, do wszystkich zaczęłam mówić „ty”, w ogóle się nie przejmuję. Schamiała pani po prostu. – Schamiałam, ale i... Kiedy ktoś mówi o jakiejś złej recenzji, to wtedy się uśmiecham i mówię: no to co... Wszystko wydaje mi się nieważne. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.12.27 20:32
Tak jest to prawdą , po przeżyciu takiej traumy przestajemy się bać, bo cóż gorszego może stać się od śmierci????? 2010.01.03 04:52
Pisząc swój komentarz "nie złamałam polskiego prawa lub zasad dobrego wychowania" - po prostu wyraziłam swoje zdanie. Mam nadzieję, że nie zostanie usunięty, bo troszkę mnie dziwi, że... PESTKA
2010.01.03 04:42
W "Pestce" - autorstwa Anki Kowalskiej chyba o coś innego chodziło... I NIESTETY muszę przyznać (podobnie jak wiele osób, z którymi rozmawiałam), że gdybym najpierw obejrzała film, to już... PESTKA
2010.01.02 00:04
To jest rzecz zrobiona z wielką klasą. Wzruszające, skłaniające do refleksji. GAGA
2009.12.29 20:40
Po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam, że nie mamy prawa oczekiwać od ukochanej osoby by podporządkowała swoje życie dla nas. Kochamy nie za coś, ale pomimo czegoś. I tak łatwo można... 2009.12.27 20:26
wywiad , właściwie oboje pokazali klasę - p.Najsztub celnymi aczkolwiek ciężkimi pytaniami i p.Janda szczerymi odpowiedziami -JESZCZE RAZ TA AKTORKA POKAZAŁA ŻE JEST WSPANIAŁYM CZŁOWIEKIEM 2009.12.27 19:00
...beznadziejny jak zawsze Pan Najsztub nie rozumiem jak można zachwycać się tak beznadziejnym i pozbawionym kultury kimś. 2009.12.27 18:55
Wszechstronność dziennikarza i człowieka - tak to widzę - i obojgu Wam gratuluję. To jeden z najlepszych tekstów jakie przeczytałem o umieraniu i swoistej rozpaczy. obserwer53
2009.12.26 22:49
Aż dostałam dreszczy, wielkie dzięki dla Pani Jandy i Pana Najsztuba- oboje z wielka klasą. To jest własnie prawdziwe życie. Dziękuję najnowszeKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Felietony, opinie, komentarze 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|