|
Im cieplej, tym chłodniej
Mariusz Herma Muzyka raczej do samochodu niż do klubu, bo w „minimal techno” bardziej liczy się słowo oznaczające umiar Przeczytaj także: Bliźniacze podobieństwo okładki „Yesterday and Today” do tej towarzyszącej debiutanckiemu „From Here We Go Sublime” sprzed dwóch lat to zmyłka. Alex Willner, szwedzki producent i gość tegorocznego Off Festivalu, do niedawna stanowczo stronił od melodii, wokalu czy żywej perkusji. Teraz ogrzewa nimi chłód swojej drobiazgowo programowanej, ale wciąż miksowanej na żywo elektroniki. Sampluje (m.in. Cocteau Twins), importuje (bębniarza Battles), radykalnie zmniejsza tempo. Sięga nawet po obce muzyce techno synkopy. Wśród wszystkich prób wyjścia poza sterylny świat transowych mikrodźwięków – od udanego coveru „Everybody's Got To Learn Sometime” The Korgis z brutalnie zmienionym refrenem aż po trwające o kwadrans za długo „Sequenced” – paradoksalnie Willner najbardziej emocjonująco wypada wówczas, gdy powraca do korzeni. I znów staje się wyrachowanym muzycznym architektem rodem z Kraftwerkowego „We Are the Robots”. Mariusz Herma Tylko na www.PRZEKROJ.PL wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.skala ocen "Przekroju"
|
|