Strona główna > Kultura > Muzyka > Nyman & Motion Trio - obustronnie podekscytowani
9.11.2009
Nyman & Motion Trio - obustronnie podekscytowani

Mariusz Herma

O płycie nagranej z polskim akordeonowym Motion Trio i współpracy z reżyserem Jerzym Skolimowskim opowiada Mariuszowi Hermie kompozytor Michael Nyman

Czy waszej współpracy nie zaszkodziło to, że muzycy Motion Trio są zagorzałymi wielbicielami pańskiej muzyki?
– W zasadzie pomogło. Kiedy natrafiam na taką pasję i oddanie, jakie widzę u Janusza Wojtarowicza i pozostałych chłopaków z Motion Trio, wówczas i mnie udziela się entuzjazm. To obustronne podekscytowanie niezwykle ułatwiło nam pracę.

Nie byli zbyt czołobitni w traktowaniu pańskiej muzyki?
– Ich nie interesuje wyłącznie reprodukcja mojej muzyki, ale prowadzenie jej w nowe miejsca. W utworze „Come Unto These Yellow Sands” wyszli daleko poza bezpośrednią transkrypcję, stworzyli pełnowartościową muzykę akordeonową. Dla kompozytora to czysta rozkosz usłyszeć własne dzieło w tak zaskakującym kontekście.

Jaka była pańska rola w tym projekcie?
– W zasadzie nie zrobiłem nic! Motion Trio przebrnęło przez cały mój dorobek, wybrało utwory i przygotowało aranżacje. W Michael Nyman Band mamy sekcję rytmiczną, smyczkową, dętą, no i fortepian. Wydawałoby się, że większa różnorodność nie jest potrzebna, wręcz nie ma sensu. Ale gdy Motion Trio dołączało do nas na scenie, efekt brzmieniowy był imponujący.

Motion Trio zmieniło pana zdanie o akordeonie?
– W Londynie ten instrument kojarzy się jednoznacznie z muzyką francuską – uliczną albo filmową. Jeśli akcja rozgrywa się w Paryżu, prędzej czy później usłyszymy akordeon. Tak jak dokument o Hiszpanii – nawet jeśli dotyczy futbolu, nie może obyć się bez flamenco. Motion Trio uwolniło mnie od tego stereotypowego podejścia.

Zamierza pan jakoś skorzystać z tej wolności?
– Jak dotąd napisałem tylko jeden utwór na akordeon i rzeczywiście chcę to zmienić.

Może przy okazji muzyki do nowego filmu Jerzego Skolimowskiego?
– Ten soundtrack ma mieć dość dziwny, mroczny wydźwięk, więc gdy teraz o tym myślę... Czemu nie? Przy okazji uniknąłbym kliszy. Wystarczy oddać puls basu któremuś z akordeonistów i już mamy nową jakość.

Jak poznał pan polskiego reżysera?
– Polski Instytut Kultury w Londynie poprosił mnie o stworzenie 20-minutowego utworu muzyczno-wizualnego zmontowanego z klasycznych polskich filmów z lat 50. i 60. Pierwsze wykonanie odbyło się w Londynie. Podczas drugiego, już w Gdańsku, na widowni znalazł się Jerzy Skolimowski, a większość fragmentów, które wybrałem, pochodziła właśnie z jego filmów. Po koncercie wystarczyło, że nas sobie przedstawiono...

Mariusz Herma
„Przekrój” 43/2009


Polskim okiem
O Michaelu Nymanie mówi Janusz Wojtarowicz z Motion Trio: Z muzyką Michaela jest tak jak z akordeonem: w wielu kręgach jest niedoceniany. Muzycy filmowi uważają, że jego twórczość jest zbyt trudna, natomiast klasyczni – że zbyt łatwa. Ja zawsze byłem
fanem Nymana. Wybrałem i zaaran-żowałem na nasz album utwory, z których większość Michael napisał do filmów Petera Greenawaya. Jest też moja autorska kompozycja „Silence”, która wpisuje się w klimat minimal music. Termin ten wymyślił sam Nyman, gdy jeszcze był wziętym krytykiem. A potem sam zaczął tę muzykę tworzyć.

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści