Strona główna > Kultura > Muzyka > Rozstańko
28.10.2009
Rozstańko

Bartek Chaciński

Nasz jazzman numer jeden znów się odradza, tym razem w Nowym Jorku i ze Skandynawami u boku

Powiększ zdjęcie

fot. Universal

Przeczytaj także:

5.gif Tomasz Stańko Quintet „Dark Eyes”, ECM/Universal, 32,99 zł (polska cena)

Rozstanie artystyczne stańki i jego dotychczasowych stałych współpracowników, tria Wasilewski/Kurkiewicz/Miśkiewicz, było równie naturalne jak odczepienie holownika od statku wypływającego z portu na otwarte morze. Po pierwsze, nagrali najlepszą z dotychczasowych wspólnych płyt („Lontano”), demonstrując, w jak konsekwentny sposób może się rozwijać taki rodzaj stałej współpracy. Po drugie, Marcin Wasilewski z błyskotliwego pianisty zamienił się w drugiego mocnego lidera, co było słychać w nagraniach, a jeszcze wyraźniej na koncertach. Po trzecie wreszcie, trio nagrało dwie płyty dla wytwórni ECM, co daje poczucie pewności, że kariera tej grupy – ze Stańką czy bez niego – nabrała właściwego tempa. Przy niezmiennie wolnym tempie samych nagrań, rzecz jasna.

Leniwe tempa dominują też na płycie „Dark Eyes”, którą Stańko nagrał wiosną w Nowym Jorku po zebraniu nowego składu: dwóch Duńczyków i dwóch Finów. Grywał już wiele razy ze Skandynawami, choćby na „From The Green Hill” czy „Litanii”, a pod koniec lat 70. współpracował bardzo blisko z nieżyjącym już fińskim perkusistą Edwardem Vesalą, którego Olavi Luohivuori – grający na nowej płycie – przypomina mu stylem. Co do stylu całości – daleko od ostatniej trylogii płyt nagranych z polskim triem Stańko nie odszedł. Ale już moment, gdy dyskretny, prosty początek otwierający „So Nice” i całą płytę przechodzi w oszałamiający, niezwykle nośny motyw trąbki (kolejny taki znajdziemy w „Grand Central”), sygnalizuje muzykę bardziej jeszcze przystępną niż ostatnio. Z drugiej strony – wielkie wrażenie robi na tej płycie zespołowe zgranie, co daje złudzenie, że nie było żadnych rozstań, a Stańko i jego zagraniczni muzycy grają ze sobą od lat.
Charakterystyczne, kojarzące się z Krzysztofem Komedą instrumentalne unisona trąbki i fortepianu szarpią emocjonalne struny. Zresztą utwory lidera uzupełniają, co dla Stańki naturalne, właśnie dwie kompozycje Komedy. Mimo obecności gitary basowej w miejscu kontrabasu całość nie brzmi bardziej ogniście ani „rockowo” (basista Anders Christensen wygląda jak ktoś z modnego rockowego bandu), może jedynie nieco bardziej motorycznie niż „Lontano”.

Działania Stańki pokazują, że zawsze jest dobry moment, by zacząć wszystko od nowa. A nowa płyta to wyjątkowo dobry moment, żeby zacząć słuchanie Stańki. Nie tylko ze względu na połączenie  promocyjnej „polskiej” ceny z całkiem „międzynarodowym” klasowym wydaniem charakterystycznym dla firmy ECM – bo to album wart sporo więcej.   

Bartek Chaciński
„Przekrój” 42/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści