Strona główna > Kultura > Muzyka > Bez Wooodstock nie byłoby Obamy
31.07.2009
Bez Wooodstock nie byłoby Obamy

Mariusz Herma

Ducha Woodstock można dostrzec w ruchu ekologicznym i wyborze Baracka Obamy na prezydenta USA – mówi „Przekrojowi” współtwórca sławnego festiwalu Michael Lang, który odwiedzi tegoroczny Przystanek Woodstock Jurka Owsiaka

W 1960 roku w Greensboro w Karolinie Północnej czterech czarnych studentów AT&T College próbowało zamówić lunch w lokalu, w którym obsługiwano wyłącznie białych. Kiedy im odmówiono, nie pieklili się ani nie złorzeczyli. Usiedli przy jednym ze stolików i pozostali przy nim aż do wieczora. Nazajutrz knajpkę milcząco okupowało już 30 czarnoskórych, a następnego dnia chętni do bycia nieobsłużonymi musieli siedzieć przed wejściem. W ciągu dwóch miesięcy podobne sit-ins zanotowano już w 54 miastach dziewięciu stanów USA. W ten sposób, jak to ujął Jack Newfield, „nowy radykalizm zaczął się od zamówienia filiżanki kawy”.

To właśnie od lokalnych happeningów typu sit-ins i urządzanych przez zbuntowaną białą młodzież erotycznych love-ins (zwykle „sponsorowanych przez LSD”) wzięły początek pierwsze kalifornijskie zloty hippisów, a wreszcie festiwale rockowe. Tyle że wówczas myślano o nich bardziej jak o wydarzeniach społecznych niż czysto muzycznych.

Latem 1967 roku Festiwal Muzyki Pop w Monterey, znany jako Summer of Love, zgromadził 200 tysięcy osób, głównie nastolatków, ujawniając ich potrzebę masowego uczestnictwa w zbiorowej utopii. Dwa lata później w pełni zrealizował ją Woodstock Music & Art Fair. Odbywał się na wschodnim wybrzeżu USA, w stanie Nowy Jork, ale przepełniał go na wskroś kalifornijski duch hippie. Nawet hasło reklamowe „3 dni pokoju i muzyki” skrojono pod oczekiwania dzieci kwiatów.

Trzy dni tarzania się w błocie

Sielankowy krajobraz rolniczego gospodarstwa w Bethel, gdzie przeniesiono festiwal po ostrym sprzeciwie mieszkańców miasta Woodstock, urozmaiciło kolorowymi strojami (lub nagością) blisko pół miliona przyjezdnych – w większości przedstawicieli klasy średniej, mieszkańców dużych miast i przedmieść, w wieku od 17 do 22 lat. Co czwarty przybył z zachodniego wybrzeża. Kochali Abbiego Hoffmana (jednego z liderów kontrkultury), Boba Dylana, Malcolma X, Fidela Castro i Ho Chi Minha. Połowa z nich zarzuciła używanie dezodorantów, a co czwarty nazwiska – mówiło się po prostu Dave z Vancouver, Cheryl z San Diego albo Deszczowy Blues (dwa lata później Grace Slick z Jefferson Airplane nadała swojej córce imię China).

Pomimo logistycznego chaosu, braku regulaminu, służb porządkowych oraz tego, że odpowiedzialność za większość kwestii organizacyjnych powierzono wspólnotowemu samorządowi – wszak producenci festiwalu mieli po 25–27 lat i minimalne doświadczenie – Woodstock trwał w zadziwiającej równowadze. Problemy z zaopatrzeniem czy gwałtowne ulewy, zamiast prowokować do agresji, potęgowały braterskie gesty i pogłębiały atmosferę „pokoju i miłości”.

– O dziwo, to wcale nie jest legenda, rzeczywiście tak było – mówi „Przekrojowi” Michael Lang, jeden z twórców Woodstock. – To było coś wspaniałego w czasach wojny w Wietnamie, niepokojów społecznych i całkowitej obojętności rządu na nastroje Amerykanów. Oto nagle pojawił się wielki pokojowy ruch, który nie pozwolił wyrwać sobie nadziei.

Prasowe relacje i późniejsze filmy dokumentalne o festiwalu były naturalnie mocno podkoloryzowane. Bo wbrew mitom na Woodstock zdarzały się przestępstwa i brutalne pobicia. Jedna osoba zmarła z przedawkowania narkotyków, inną przejechał traktor, ktoś zginął, spadając ze sceny. Odnotowano też trzy poronienia. Ale kamery chętniej filmowały plemienne tańce, miłosne scenki, zbiorowe kąpiele i tarzanie się w błocie.     

   (czytaj dalej >>>)



1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści