Strona główna > Kultura > Muzyka > Daj mi tę noc
10.02.2009
Daj mi tę noc

Mariusz Herma

„Tańczcie, tańczcie!” – krzyczy wokalista szkockiej grupy Franz Ferdinand, która jednak tanecznych rytmów fanom nieco poskąpiła

3.gif Franz Ferdinand "Tonight: Franz Ferdinand", Domino, 54,49 zł

Od założenia grupy, która swego czasu dzielnie broniła brytyjskich granic przed najazdem amerykańskich The White Stripes i The Strokes-, minęło siedem lat. Trzy czwarte składu grupy świętowanie 30. urodzin ma już dawno za sobą i na co dzień zajmuje się rodziną. Ich fani także wyrośli z nastoletniej beztroski, niejeden nawet pozbył się już legitymacji studenckiej i ma większe dylematy niż wybór klubu na wieczór.
Szykując trzeci album, szkoccy królowie parkietów stanęli więc przed nie lada dylematem. Rozsądek nakazywał pozostać przy swojej specjalności, to jest wlewaniu ducha disco w rockową tradycję. Ale sami na dyskoteki nie chodzą, bo serce ciągnie ich ku eksperymentom. Od początku prac nad „Tonight: Franz Ferdinand” zapowiadali więc emigrację poza granice własnego stylu. Kilkakrotnie zmieniali producenta, szumnie ogłaszali czerpanie inspiracji z muzyki afrykańskiej (z tego rzekomego zachłyśnięcia Czarnym Lądem została jedna melodyjka w „Send Him Away”) i archaicznej elektroniki, którą reprezentują tu wszechobecne syntezatory.
To wewnętrzne rozdarcie zaowocowało zarówno chwalebną różnorodnością, jak i drażniącym niezdecydowaniem, szczególnie pod koniec płyty. Ośmiominutowy „Lucid Dreams”, typowy taneczny kawałek Franz Ferdinand, w połowie wpada w elektroniczną entropię. Następujący potem „Dream Again” to klawiszowy wyciskacz łez, a całość zamyka akustyczna ballada na gitarę i głos. Ten nietypowy kwadrans wymaże z waszej pamięci wszystko, co działo się wcześniej, w tym dwa znakomite przeboje w starym stylu „Ulysses” i „Live Alone” – ale nie pozostawi nic w zamian, bo poza parkietem Franz Ferdinand okazują się bezsilni. Należałoby więc spytać: czego właściwie chcecie? – Tak naprawdę to chcę mieć wpływ na świat – odpowiada wokalista Alex Kapranos, a ja nie mam już nic więcej do dodania.

Mariusz Herma
"Przekrój" 05/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści