|
Kwartetowi Kronos...
Jacek Hawryluk III Kwartet smyczkowy Góreckiego 10 lat leżakował w szufladzie zanim trafił w ręce Kronos Quartet Kwartetowi Kronos, który tyle lat cierpliwie czekał na ten kwartet” – taką dedykacją w maju 2005 roku Henryk Mikołaj Górecki opatrzył III Kwartet smyczkowy, przekazując go amerykańskim muzykom. Utwór, choć ukończony 10 lat wcześniej, długo nie opuszczał biurka kompozytora. Wreszcie Górecki zdecydował: dokonał kosmetycznych poprawek, przepisał na czysto i przesłał Kronosom. Dlaczego tak długo z tym zwlekał? – Nie wiem – odpowiada rozbrajająco. Prapremierowe wykonanie III Kwartetu odbyło się 15 października 2005 roku w Bielsku-Białej, a w marcu 2006 roku zagrano go po raz pierwszy w Nowym Jorku. Najobszerniejszy z kwartetów Góreckiego (trwa blisko 50 minut) powstał z inspiracji wierszem rosyjskiego awangardysty z pierwszej połowy XX wieku Wielemira Chlebnikowa. Jego motto brzmi: „Kiedy umierają ludzie... pieśni śpiewają”. Utwór składa się z pięciu części, przy czym tylko trzecia (centralna) utrzymana jest w szybkim tempie (allegro) – pozostałe rozwijają się wolno, leniwie powtarzając poszczególne frazy i motywy. Tworzy się konceptualna, repetytywna, medytacyjna forma zamknięta. Najbardziej fascynuje drugie ogniwo – Largo, Cantabile – z wyraźnymi echami bliskiego kom- pozytorowi folkloru podhalańskiego. Całość, choć spektakularna, nie ma tak dużej siły rażenia jak dwa poprzednie kwartety Góreckiego, także dedykowane Kronos Quartet. Może zadecydowała o tym długość utworu, może zbytnia powtarzalność pomysłów, a może po prostu chwilowe ich wyczerpanie. Jacek Hawryluk, Polskie Radio Przekrój 12/2007 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.skala ocen "Przekroju"
|
|