Strona główna > Kultura > Muzyka > Odpływ weny
21.02.2008
Odpływ weny

Bartek Chaciński

Jack Johnson to sympatyczny i zdolny gość. Tym razem jednak surfuje po wodach banału

+++ Jack Johnson „Sleep Through The Static”, Brushfire Records

Poprzednie albumy jacka Johnsona były jak woda. Nie dlatego, że takie rozwodnione. Przeciwnie. Skrzyły się od melodyjnych piosenek. Jego płytę „In Between Dreams” miałem w domu, w pracy i w odtwarzaczu, na przejazd pomiędzy domem a pracą. I gdy nie miałem siły słuchać niczego, to przezroczyste, nienachalne, akustyczne granie się sprawdzało. I nie nużyło nigdy. Jak woda. Nowa płyta z wody ma co innego: idzie jak woda.
Johnson, urodzony na Hawajach, był zawodowym surferem, ale po wypadku, w wyniku którego trafił pokiereszowany do szpitala, zaczął pisać piosenki. A gdy wstawili mu nowe zęby (stare stracił), okazał się jeszcze niezłym wokalistą przypominającym trochę barwą Anthony’ego Kiedisa.
Choć już stylem (akustyczna gi-tara, barowe pianino...) kojarzy się bardziej z Norah Jones. To takie surfowanie po krawędzi banału, które do czasu wypada znakomicie, ale może skończyć się źle, gdy zabraknie weny. A w takiej sytuacji znalazł się Johnson. Podobno, rejestrując „Sleep Through The Static”, używał wyłącznie energii słonecznej. Skoro tak, to chyba zamiast na Hawajach nagry-wał to jesienią w Polsce.

Bartek Chaciński

"Przekrój" nr 02/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj

zajawka_filmy2009.jpg

zajawka_jarmush.jpg

zajawka_jackson.jpg

polecamy numer 06/2010 okladka_mini_06.jpg

  • Igrzyska wreszcie inne
  • NA PAPIERZE:
  • Dlaczego Azjaci kochają Chopina
  • Nasz praprzodek znaleziony w Polsce
  • Pilch o „Avatarze”