Strona główna > Kultura > Muzyka > Postęp geometryczny
12.05.2008
Postęp geometryczny

Mariusz Herma

Portishead odczekali 11 lat, aż wrzawa wokół trip-hopu ucichnie. Być może po to, by swą trzecią płytą rozpętać ją na nowo.

+++++ Portishead „Third”, Universal, 54 zł, 31,50 zł (polska cena)


Zanim brytyjskiej publiczności objawiło się trio złożone z barowej śpiewaczki, gitarzysty jazzowego oraz specjalisty od manipulowania taśmami, trip-hop istniał od dobrych kilku lat. Tyle że mało kto o nim słyszał – poza mieszkańcami Bristolu, ówczesnej kolebki eksperymentalnych brzmień wywodzących się z hip-hopu. Gdy w połowie lat 90. nowy gatunek podbijał listy przebojów, głównymi sprawcami tego byli już Beth Gibbons, Adrian Uttley oraz zaledwie 20-letni wówczas Geoff Barrow, który dorastał nieopodal Bristolu w miasteczku Portishead. Ta właśnie trójka nadała trip-hopowi właściwą barwę (czerń), fakturę (aksamit) i zapach (dymu papierosowego).
Paradoksalnie rozgłos był ostatnią rzeczą, jakiej zespół sobie życzył. Po sukcesie debiutanckiego „Dummy” z 1994 roku grupa na trzy lata zamilkła. Ucieczka od wrzawy otaczającej triphopowy boom pozwoliła zdystansować się od watahy nieudolnych albo bezczelnych naśladowców. Trudno jednak w podobny sposób uzasadnić aż 11-letnią przerwę, jaka nastąpiła po premierze drugiego longplaya, czyli „Portishead”.
Kaliber płytowego powrotu grupy dowodzi jednak, że muzycy tego czasu nie zmarnowali. O tak dojrzałym, emocjonalnie angażującym, a zarazem zdumiewająco swobodnym dziele jak „Third” nawet najbardziej doświadczone zespoły mogą tylko marzyć. Zjawiskowy jest już sam rozmach aranżacyjny rozciągający się od delikatnych zwrotek „Huntera” i przyjemnej elektroniki w „The Rip” po paranoiczne serie automatu perkusyjnego w singlowym „Machine Gun”. Jednak pierwszy plan należy do głosu Beth Gibbons, która niepokoi, wzrusza i daje ukojenie w rotacji charakterystycznej dla pełnych temperamentu kobiet. Za matowe, przytłumione brzmienie „Third” tradycyjnie odpowiada konserwatyzm Geoffa przedkładającego taśmę magnetyczną nad pamięć komputera.
Bieg historii zazwyczaj zmienia się pojedynczym rozbłyskiem i Portishead nie powtórzą już sukcesu „Dummy”. Nie posądzam ich zresztą o takie ambicje. Ważne, że trio poradziło sobie z brzemieniem oczekiwań i sezon na najpiękniejsze utwory Portishead dopiero może się zacząć. Pod warunkiem że okresy milczenia nie będą się wydłużać w postępie geometrycznym.

Mariusz Herma


"Przekrój" nr 19/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści