Strona główna > Kultura > Książki > Miłośnik cegieł
8.10.2008
Miłośnik cegieł

Mariusz Herma

Jacek Dukaj to drugi po Lemie polski fantasta, który zaskarbił sobie podziw mainstreamu. Dołączył właśnie do Mrożka, Herberta czy Pilcha jako laureat Nagrody Kościelskich

Powiększ zdjęcie

ilustracja Endo

Przeczytaj także:

Jego kandydatura była już trzykrotnie wysuwana do Nagrody imienia Kościelskich. Wcześniej za „Inne pieśni” i „Perfekcyjną niedoskonałość” – mówi profesor Jerzy Jarzębski, członek jury, które właśnie wyróżniło „Lód” Jacka Dukaja. – To powieść niezwykle wielostronna, cały projekt świata, który musi być interesujący dla każdego rodzaju czytelnika. Oprócz warstwy literackiej i licznych odwołań do już istniejących utworów mamy tutaj oryginalną konstrukcję historii alternatywnej. Dukaj wiąże politykę z ekonomią oraz socjologią, a alternatywną fizykę z dwuwartościową logiką, według której organizuje świat. To niesłychanie wielopoziomowe dzieło, a jednocześnie atrakcyjna powieść awanturnicza.
– „Lód” jest być może najwybitniejszą powieścią w dorobku tego autora – dodaje profesor Włodzimierz Bolecki, inny członek jury Fundacji Kościelskich. – Chcieliśmy podkreślić wartości uniwersalne tej twórczości zaszufladkowanej jedynie jako science fiction. Tymczasem Dukaj ma ogromną skalę literackich narracji. Potrafi pisać stylem realistycznym, technicznym, filozoficznym, sensacyjnym, robić świetne pastisze rozmaitych stylów archaicznych.

Kłótnia z katechetą
Dukaj odżegnuje się od często przylepianej mu etykietki „drugiego Lema”, uznając ją za li tylko hasło atrakcyjne dla mediów. Prawdą jest jednak, że właśnie do statusu Lema przybliża go wyróżnienie prestiżową nagrodą omijającą dotąd fantastykę szerokim łukiem, a wcześniej nominacja do Nagrody Nike, zdobycie grona czytelników daleko wykraczającego poza getto miłośników fantastyki oraz to, że od sześciu lat publikuje w Wydawnictwie Literackim, a nie w którejś z oficyn wyspecjalizowanych w fantastyce.
– Gdy porównywałem jego dorobek z dorobkiem Lema w 34. roku życia, to jednak Dukaj jest daleko w przodzie – mówi Jarzębski, ale trzeba pamiętać, że na długo przedtem, nim odkryli go akademicy, był już gwiazdą w świecie polskich fanów SF.
Spektakularny był już jego debiut. – Przed moimi 15. urodzinami pojawiła się w domu maszyna do pisania, więc wystukałem opowiadanie i posłałem je do „Fantastyki”. A potem już poszło – mówi mi pisarz. Opublikowana w 1990 roku „Złota Galera” okazała się tak zdumiewająca, że wzbudziła tyle samo zachwytów, ile wątpliwości. – Czasem człowieka mierzy się odzewem negatywnym. Gdy pojawił się Dukaj, my, starzy redaktorzy, zastrzygliśmy uszami i zaczęliśmy rżeć z podniecenia – wspomina Maciej Parowski, ówczesny szef działu literatury polskiej „Fantastyki”. – Ale środowisko fantastyczne wydzierało się też głosami sceptycyzmu. Dukaj bardzo spokojnie to traktował, bo jako jedyny w środowisku był w stanie to zlekceważyć.
– Myśleliśmy, że to może być gwiazdor jednego opowiadania, który potem zamilknie na długie lata i nie będzie potrafił wrócić – przyznaje pisarz SF Jacek Inglot, autor "Quietusa". Jak dodaje, te obawy okazały się nieuzasadnione.
Antyklerykalny w wydźwięku tekst uznano za zapowiedź przemian społecznych w Polsce i Europie Zachodniej, zbyt pochopnie potraktowano jednak nastolatka jako wizjonera zmagań z Kościołem. Temat „Złotej Galery” był dziełem przypadku: przed jej napisaniem Dukaj pokłócił się ze szkolnym katechetą. Mniej przypadkowy był wybór gatunku literackiego. Gdy w wieku 10 lat kupował swój pierwszy egzemplarz „Fantastyki”, chodziło mu wyłącznie o wkładkę z komiksem. Ale już od zerówki był karmiony przez ojca książkami Lema, więc ziarno padło na podatny grunt. Wszyscy oczekujący szybkiego debiutu książkowego Dukaja srodze się zawiedli. Każdego roku publikował jedno–dwa opowiadania w „NF” lub „Feniksie”, ale pierwsza książka – zainspirowany podobno wojną w Czeczenii „Xavras Wyżryn” – ukazała się dopiero w 1997 roku. Mniej więcej w tym czasie Dukaj ukończył filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim i wrócił do rodzinnego Tarnowa. Trzy lata później wydał zbiór opowiadań „W kraju niewiernych”. Przełomowy, bo wchodząca w jego skład „Katedra” najpierw przyniosła mu pierwszego Zajdla, nagrodę środowiska fantastycznego, a później nakręconą na jej podstawie animację Tomka Bagińskiego nominowano do Oscara. Odtąd liczące kilkaset stron powieści Dukaja publikowane w rocznych odstępach zaczęły się pojawiać w witrynach księgarni, w czym istotnie pomogło przejście w 2002 roku do Wydawnictwa Literackiego.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.10.27 11:55

Dukaj się rozkręcił medialnie, trafiłam na niego już dwa razy w radiu (chyba Tok fm i Trójka). Mówił też niedawno Wyborczej o Lemie. Co ciekawe na żywo wydaje się osobą lżejszego...

Fanaberia
2008.10.16 10:10

Stawiam że teraz ("co by się nie powtarzać") pójdzie w kierunku opowiadanek i tak Dukajowa dekada zamknie się zbiorkiem, tak jak się nim otwarła.

niego ludzie, szkoda tylko że głównonurtowcy dostrzegają go po 18 latach od niesamowitego debiutu, o którym nawet Masłowska mogłaby pomarzyć!

mikser73
2008.10.08 21:49

Przez "Lód" przebrnęłam z niejakim trudem, ale analogicznie do innych pozycji w coraz dłuższej bibliografii Dukaja było warto poświęcić kilkanaście wieczorów. Autorowi gratuluję sukcesu!

2008.10.08 21:47

Warto jeszcze odnotować że "Lód" dostał nominację do Angelusa i tegorocznych NIKE. O tyle sympatycznie, że tę drugą nagrodę przyznano wychwalanej przez Dukaja Tokarczuk.

Berbelek

Wszystkie