|
Harry i klocki
Piotr Stanisławski Proste, bezpretensjonalne, śmieszne. Tak, chodzi o Harry’ego Pottera. Tyle że w wersji lego „Harry Potter” jest przereklamowany, wtórny, marnie napisany. Psychologia postaci jest cieniutka, elementy pedagogiczne nieudolnie przemycone, a cała fabuła ledwo się kupy trzyma. To wszystko wiemy od 1997 roku, gdy pani Rowling wydała pierwszy tom swego siedmio-gnioto-księgu. Wreszcie nadszedł czas, żeby z tego mydłka i preemo Harry’ego Pottera wycisnąć nieco dobrej zabawy. Do wyciągania zabrali się specjaliści z Traveller’s Tales – firmy zajmującej się tworzeniem gier związanych z rozmaitej maści kreskówkami oraz całej serii robionej pod patronatem Lego. No i trzeba przyznać, że im się udało. „Lego Harry Potter: Lata 1–4” to z pewnością gra dla dzieci. Nieczęsto zdarza się nam wspominać o takich w „Przekroju”, jednak ten tytuł ma w sobie odrobinę smaku pierwszego „Shreka”. Niedawno pisaliśmy o tym, że dzieciom właśnie odbiera się kreskówki, szpikując je taką liczbą przymrużeń oka, aluzji i żartów zrozumiałych tylko dla dorosłych, że młody widz właściwie nie ma już z czego się śmiać. W „Lego Harry Potter” udało się zachować zdrowy umiar – to przede wszystkim gra dla 7-, 10-latków, jednak skonstruowana tak, by rodzice z przyjemnością usiedli obok, a nawet (o zgrozo!) się w nią włączyli. Jak sam tytuł wskazuje, zabawa wykorzystuje wątki z czterech pierwszych części dzieła J.K. Rowling. Wykorzystuje dość pobieżnie – jeśli jesteś ostatnim mugolem i nie czytałeś siedmioksięgu ani nawet nie obejrzałeś kolejnych filmów, to trudno ci będzie zorientować się, o co chodzi w animowanych sekwencjach spinających poszczególne fragmenty gry. A przyznać trzeba, że są to prawdziwe arcydzieła – zadziwiające, ile wdzięku można wydobyć z kanciastych figurek lego. Sama gra to jedno wielkie odkrywanie świata. Przede wszystkim czeka nas eksploracja Hogwartu, ale wypuszczać będziemy się też w inne miejsca znane z książki. Wszystkie one noszą oczywiście ślady klockowatości – schody, stoły, pochodnie i drzewa zbudowane są z takich samych elementów, jakie można kupić w normalnych zestawach lego. Podstawowe zadanie to wędrówka po kolejnych miejscach i badanie, co by tu zaczarować. Można namówić komodę do zjedzenia spodni, zamienić kilka szczotek w samobieżną maszynę do zamiatania ulicy czy nastraszyć szacownego czarodzieja z wiekowego obrazu. Z czasem zdobywamy coraz więcej czarów, więc i manipulacje przedmiotami stają się ciekawsze. Wielki urok gry to jej bezjęzykowość – okazuje się, że całą akcję można przeprowadzić, posługując się wyłącznie chrząknięciami, pomrukami i stęknięciami. Odpada więc częsty problem gier dla dzieci w wersji konsolowej – brak polskiej lokalizacji. Szanowni rodzice! Jeśli wasze dzieci nie są jeszcze w wieku, gdy za najlepszą rozrywkę uważają rozstrzeliwanie setek wrogów, a wy sami nie sądzicie, że lepiej od gier trzymać się z daleka, spróbujcie zagrać w „Lego Harry Potter”. Nie sami – niech wasz potomek obejmie kierowanie Harrym, wy zajmijcie się sterowaniem Hermioną lub Ronem. Nauczycie się wspólnie grać, zobaczycie, że to fajna zabawa. Może za pięć lat, gdy przyjdzie czas strzelanek, wasze dzieci wciąż będą chciały z wami grać. Może zdołacie im wytłumaczyć, że na headshotach komputerowa rozrywka się nie kończy? Piotr Stanisławski „Przekrój” 29/2010 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.07.29 03:14
Książka która wypełniła moje dzieciństwo świetnymi przygodami. Wszystkie części przeczytałem po 3 razy co świadczy o tym że książka jest naprawdę dobra. ocenianie jej bez czytania... 2010.07.29 11:29
HP jest wyjątkowy. A pierwszy akapit to Przekrójgniot. Gośka
2010.07.29 10:41
Przeczytaliśmy z córką wszystkie części, jej się podobały (ma 8 lat) ja traktowałem to jako doskonalenie umiejętności czytania córki bo osobiście uważam, że to komercyjna papka na... 2010.07.29 09:41
Pierwszy akapit tekstu jest w stu procentach trafny, HP to płytka i kiepsko napisana lekkostrawna papja. Lepiej żeby dzieci nic nie czytał niż zapychały sobie głowę czymś takim. all_pigz_lined_up
2010.07.28 11:27
za szczyt zabawy uważa grę komputerową, a książkę, którą czytają miliony uważa za gniot. No cóż widać miliony to masa tępaków, która zamiast ślęczeć przed kompem czyta. O rety,... ixi
2010.07.28 12:27
chociaż harrego pottera nie czytałam, to uważam że książka może być idiotyczna, głupia i nie warta ani minuty poświęcanego jej czasu, a gra wykorzystujaca wątki, przygody i boheterów... onka
skala ocen "Przekroju"
|
|