|
„Wezwani”: Inni w sierocińcu
Bartosz Żurawiecki, „Film” Reżyser Elio Quiroga zajęty jest głównie podkręcaniem atmosfery i mnożeniem efektów dźwiękowych oraz wizualnych, z których najciekawszy to stylizacja obrazu na stary film Na miejscu dystrybutora reklamowałbym ten film jako połączenie „Innych” Amenabara z „Sierocińcem” Bayona, a więc dwóch nastrojowych horrorów hiszpańskiego pochodzenia, które i u nas stały się przebojami. Scenografia, fabuła i narracja „Wezwanych” w wielu miejscach przypominają tamte dzieła, choć sam film nie ma, niestety, ich klasy. Małżeństwo lekarzy z kilkumiesięcznym synem wprowadza się do domu, który ongiś był szkołą prowadzoną przez zakonnice, a potem rezydencją biskupa. Dość szybko nowa gospodyni Francesca orientuje się, że dzieją się tutaj dziwne rzeczy – ktoś biega po nocy, krzyczy i trzaska drzwiami. Francescę gra Ana Torrent, którą wciąż najlepiej pamiętamy jako małą nadwrażliwą dziewczynkę z wielkimi czarnymi oczami z filmów „Duch roju” i „Nakarmić kruki”. Od tamtego czasu Torrent przekroczyła czterdziestkę, ale nadal widzi i słyszy więcej niż inni śmiertelnicy. Mąż zachowuje się jednak tak, jakby nasłuchał się przeboju Budki Suflera „Nie wierz nigdy kobiecie” – uważa, że żona plecie bzdury i jest emocjonalnie zaburzona. Wciąż zresztą cieniem na ich związku kładzie się śmierć poprzedniego dziecka. Źródeł tajemnicy nawiedzonego domu szukać należy oczywiście w mrocznych czasach dyktatury generała Franco i wszechwładzy Kościoła katolickiego. Epoce, która stanowi wdzięczne tło dla wielu współczesnych hiszpańskich horrorów. Reżyser Elio Quiroga nie ma jednak głowy do rozliczania przeszłości. Zajęty jest głównie podkręcaniem atmosfery i mnożeniem efektów dźwiękowych oraz wizualnych, z których najciekawszy to stylizacja obrazu na stary film. Nieprzypadkowa, gdyż znaczącą rolę w całej sprawie odegrają zdjęcia z archiwalnych kronik (oryginalny tytuł „No-Do” jest skrótem nazwy hiszpańskiego odpowiednika Polskiej Kroniki Filmowej). A czy coś z tego wynika? Chyba to co zwykle – że Kościół katolicki to straszna instytucja. Bartosz Żurawiecki, „Film” „Przekrój”, nr 34/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.skala ocen "Przekroju"
|
|