Strona główna > Kultura > Film > Recenzje > „Wezwani”: Inni w sierocińcu
27.08.2009
„Wezwani”: Inni w sierocińcu

Bartosz Żurawiecki, „Film”

Reżyser Elio Quiroga zajęty jest głównie podkręcaniem atmosfery i mnożeniem efektów dźwiękowych oraz wizualnych, z których najciekawszy to stylizacja obrazu na stary film

3.gif  „Wezwani”, reż. Elio Quiroga, Hiszpania 2009, Hagi, 96’, premiera 28 sierpnia

Na miejscu dystrybutora­ reklamowałbym ten film jako połączenie „Innych” Amenabara z „Sierociń­cem” Bayona, a więc dwóch
nastrojowych horrorów hiszpańskiego pochodzenia, które i u nas stały się przebojami. Scenografia, fabuła i narracja „Wezwanych” w wielu miejscach przypominają tamte dzieła, choć sam film nie ma, niestety, ich klasy.

Małżeństwo lekarzy z kilkumiesięcznym synem wprowadza się do domu, który ongiś był szkołą prowadzoną przez zakonnice, a potem rezydencją biskupa. Dość szybko nowa gospodyni Francesca­ orientuje się, że dzieją się tutaj dziwne rzeczy – ktoś biega po nocy, krzyczy i trzaska drzwiami. Francescę gra Ana Torrent, którą wciąż najlepiej pamiętamy jako małą nadwrażliwą dziewczynkę z wielkimi czarnymi oczami z filmów „Duch roju” i „Nakarmić kruki”. Od tamtego czasu Torrent przekroczyła czterdziestkę, ale nadal widzi i słyszy więcej niż inni śmiertelnicy. Mąż zachowuje się jednak tak, jakby nasłuchał się przeboju Budki Suflera „Nie wierz nigdy kobiecie” – uważa, że żona plecie bzdury i jest emocjonalnie zaburzona. Wciąż zresztą cieniem na ich związku kładzie się śmierć poprzedniego dziecka.

Źródeł tajemnicy nawiedzonego domu szukać należy oczywiście w mrocznych czasach dyktatury generała Franco i wszechwładzy Kościoła katolickiego. Epoce, która stanowi wdzięczne tło dla wielu współczesnych hiszpańskich horrorów. Reżyser Elio Quiroga nie ma jednak głowy do rozliczania przeszłości. Zajęty jest głównie podkręcaniem atmosfery i mnożeniem efektów dźwiękowych oraz wizualnych, z których najciekawszy to stylizacja obrazu na stary film. Nieprzypadkowa, gdyż znaczącą rolę w całej sprawie odegrają zdjęcia z archiwalnych kronik (oryginalny tytuł „No-Do” jest skrótem nazwy hiszpańskiego odpowiednika Polskiej Kroniki Filmowej). A czy coś z tego wynika? Chyba to co zwykle – że Kościół katolicki to straszna instytucja.

Bartosz Żurawiecki, „Film”
„Przekrój”, nr 34/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści