|
Duch Jacksona kontra mamona
Bartek Chaciński Bilety niekupione? Bez nerwów. Film „This Is It” ma na pewno jakieś atuty. Na razie znamy jednak 10 faktów, które każą do niego podchodzić z dystansem
1. Koncerty źle wychodzą na filmie i trudno się sprzedają (z małymi wyjątkami – choćby niedawnego „Rolling Stones: W blasku świateł” Martina Scorsese). To prawda świetnie znana przez wytwórnie płytowe i odwieczny problem artystów. W Polsce średnio trzy–cztery muzyczne DVD rocznie przekraczają sprzedaż 10 tysięcy egzemplarzy. W tym samym czasie bilety na prawdziwe koncerty sprzedają się coraz lepiej.
2. Wszyscy czekali na ujawnienie nieznanych utworów, których rzekomo w archiwum Jacksona mają być dziesiątki, jeśli nie setki. Tymczasem pierwsza piosenka, jaką upubliczniono – z olbrzymim szumem – czyli promująca film „This Is It”, przyniosła pierwszy problem. Po jej opublikowaniu Paul Anka ogłosił, że to utwór z głębokiego archiwum, który napisali wspólnie z Jacksonem w roku 1983, a król popu taśmę z nagraniem przywłaszczył sobie jego zdaniem nielegalnie. Bez zwłoki przyznano Ance współautorstwo i udział w zyskach, żeby odstąpił od dalszych roszczeń. Zarabianie na nieboszczyku zaczęło się od wpadki. 3. Dla AEG Live, producenta „This Is It”, to pierwszy film na koncie. Zajmują się zarządzaniem największymi salami koncertowymi na świecie – w tym londyńską O2, gdzie miała się odbyć seria 50 koncertów Jacksona – ale w przemyśle filmowym są nowicjuszami. Fanom dali się poznać jako firma, która po śmierci Jacksona zachęcała nabywców biletów na jego zapowiadane koncerty, by ich nie zwracali, zostawiając sobie pamiątkę. 4. „This Is It” był realizowany naprędce. Umowa między organizatorem koncertów firmą AEG Live a dystrybutorem filmu Columbia Pictures została dopięta w sierpniu, umowa między Sony Music a spadkobiercami artysty podpisywana we wrześniu była w praktyce pracą na otwartym testamencie i wymagała specjalnego sądowego zezwolenia. 5. Wiemy, z czego „This Is It” ulepiono: z wywiadów zza kulis, ze zdjęć z prób i z historii przygotowywanej wiele miesięcy trasy. Czyli film zawiera z grubsza to, co pewnie znalazłoby się w bonusach do filmu DVD z trasy Jacksona, gdyby doszła ona do skutku. Tyle że bonusy dołącza się do DVD za darmo. 6. Strategia AEG jest prosta: według amerykańskiej prasy chcą zarobić ćwierć miliarda dolarów na samych biletach kinowych. Wpuszczają film do 11 tysięcy kin naraz i zdejmą go z ekranu po dwóch tygodniach, zmuszają fanów do szybkiego myślenia, tak by większość biletów rozeszła się w przedsprzedaży. To sprytny plan – filmowi nie zaszkodzi dzięki temu marketing szeptany, bo nawet jeśli ludzie będą się od pójścia na film odwodzić, będzie już za późno. 7. Dwutygodniowy czas eksploatacji „This Is It” to najprawdopodobniej marketingowa ściema. Wszyscy zdążą ten koncert zobaczyć, bo szybko wyjdzie na DVD, a potem ekspresowo trafi do telewizji. Reklamowany hasłem „Niepowtarzalne doznanie – tylko w kinach” koncert „Rolling Stones: W blasku świateł” w ciągu kilku miesięcy był już na DVD, a w ciągu pół roku zaliczył emisję telewizyjną. 8. Producenci starają się stworzyć wrażenie, że to jedyne tego rodzaju pośmiertne wydarzenie. Tymczasem odśmierci Jacksona 25 czerwca ukazało się kilka składanek i jeden boks z największymi przebojami. Właśnie wyszedł też zbiór remiksów (zrealizowanych przez gwiazdy hip-hopu i sceny tanecznej) „Michael Jackson: The Remix Suite”, a wśród sterty książek pojawiły się dwie potężne nowe biografie. A ponieważ majątek Jacksona został podzielony, dopiero przyszły rok i rocznica śmierci przyniosą wysyp kolejnych wydawnictw. 9. Dystrybutor filmu Columbia Pictures zadecydował, że na całym świecie nie będzie wcześniejszych pokazów filmu, także dla dziennikarzy. To dość typowy wybieg stosowany przez wytwórnie wtedy, gdy boją się negatywnych recenzji. 10. Pełny tytuł filmu to „Michael Jackson’s This Is It”. Ale reżyserem jest Kenny Ortega, człowiek odpowiedzialny za „Dirty Dancing” i choreografię „High School Musical”. W ferworze nieuniknionej krytyki pamiętajmy o jednym: to nie jest dzieło Jacksona. Bartek Chaciński Przekrój 43/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.11.14 17:13
Napisana zanim się zobaczyło film. Gdyby serio wziąć wszystkie wątpliwości autora, to żadnego filmu nie powinno się oglądać w kinie, bo przecież i tak wyjdzie na DVD, a na koniec trafi... 2009.11.04 15:01
a ja podzielam wątpliwości Bartka Chacińskiego, które przecież w ogóle nie kwestionują tego, że MJ był gwiazdą, nie wiem, skąd to oburzenie komentujących mondym
2009.11.03 05:28
...umarł, już leży na desce gdyby mu zagrali podskocyłby jesce 2009.11.01 14:36
Tak, oburzeni na artykuł fani Jacksona dadzą zedrzeć z siebie ostatni grosz, żeby banda speców od marketingu mogła napchać kieszenie. Brawo! Współtworzycie zgraję hien żyjącą na trupie... 2009.10.31 19:59
Pytanie do autora: no i co z tego, że każdy z tych argumentów ma/może mieć sens?! Zmarł geniusz sceny pop i powstał o nim film, który świetnie się ogląda. To mi wystarczy 2009.10.31 10:24
cytat: "To dość typowy wybieg stosowany przez wytwórnie wtedy, gdy boją się negatywnych recenzji." racja, tylko ten film zbiera zaskakująco dobre recenzje cytat: "W ferworze... notnow
2009.10.30 23:54
leci na łeb na szyję. tego się po prostu nie da czytać tragedia
2009.10.30 00:14
TO ON TAŃCZYŁ I ŚPIEWAŁ .Ortega tylko kręcił.Bardzo byłam uszczęśliwiona ,że mogłam to zobaczyć, i idę jeszcze raz. Oczywiście nie mogę się doczekać kiedy kupię DVD. skala ocen "Przekroju"
|
|