Strona główna > Kultura > Film > Prosto z Gdyni: Jest faworyt!
16.09.2009
Prosto z Gdyni: Jest faworyt!

Małgorzata Sadowska

W Gdyni można zaobserwować ciekawe zjawisko: wielu debiutantów i początkujących reżyserów ani myśli opowiadać o swoich czasach, nie chcą mówić "głosem pokolenia".

Jacek Borcuch akcję swojego filmu umieścił w stanie wojennym, Jacek Głąb w roku inwazji na Czechosłowację, Michał Rogalski - niby współcześnie, ale z nostalgią opowiada o powstańcach warszawskich. No i jeszcze "Rewers" Borysa Lankosza: najlepszy, jak dotąd film festiwalu, przyjęty tu z prawdziwym entuzjazmem - a entuzjazm w Gdyni jest równie częsty, jak śnieg w lipcu. Lankosz i jego scenarzysta (wielkie brawa dla pisarza, Andrzeja Barta - dzięki niemu znów można uwierzyć w sens współpracy filmu i literatury) opowiadają historię, która dzieje się w stalinowskiej Polsce, z drobnymi tylko wtrętami współczesnymi. To czarno-biały film, bo jak mówił jego twórca, tak postrzegają tamte czasy ci, którzy znają je tylko ze zdjęć i telewizyjnych kronik. A jednak nie ma w nim nawet cienia stylizacji - jest nakręcony na wskroś współcześnie. Bohaterkami "Rewersu" są trzy kobiety: babcia (Anna Polony), matka (Krystyna Janda) i wnuczka (Agata Buzek) mieszkające razem i razem starające się przetrwać. Sabinka pracuje w wydawnictwie, "na odcinku poezji", największą troską jej matki jest wydanie zahukanej myszki za mąż. Schorowana babcia uważa jednak, że lepiej być samą, niż znaleźć się w nieodpowiednim towarzystwie. Szybko okaże się, że miała rację - w domu pojawia się bowiem tajemniczy Bronisław (Marcin Dorociński znów w roli amanta, ale podszytego diabłem).
Relacja trzech kobiet zbudowana jest kapitalnie, dzięki świetnym dialogom i oczywiście utalentowanym aktorkom, które genialnie balansują między powagą, a delikatną ironią. To również ich zasługa, że film ma w sobie niesamowitą lekkość, choć zarazem w pełni oddaje grozę stalinowskich czasów. Kontrapunktem do historii jest muzyka Włodka Pawlika: jazz, który wnosi do dusznej opowieści powiew wolności i anarchistycznego ducha.
 "Rewers" to i zgrabny thriller i czarna komedia. Śmiech, który co i rusz rozbrzmiewa na kinowej sali, w pewnym momencie niemal zupełnie zamiera. Ale to też kapitalna opowieść o pokoleniu "bękartów stalinizmu", ludzi urodzonych w latach 50., z zakłamaną czy raczej zafałszowaną, przetraconą biografią. Kapitalny film - w kinach zobaczycie go już w listopadzie.

Małgorzata Sadowska
przekroj.pl

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.09.18 14:09

Dobrociński? Głąb?! Co recenzja to takie kwiatki. NIe mówiąc już o interpunkcji i ortografii.

migdał

Wszystkie

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści