|
Opowiadam, więc jestem
Olga Woźniak Ciągle coś opowiadamy i uwielbiamy słuchać opowieści. Seriale, książki, przedstawienia, liczne talk-show i gry fabularne przedstawiają nam losy zupełnie obcych ludzi. Czy marnujemy czas, by o nich słuchać? Z czego bierze się nasza słabość do ludzkich historii?
masz w pracy kolegę, który jest opryskliwy. Zawsze siedzi z boku i nigdy nikomu w niczym nie pomógł. Rano wchodzi jak gradowa chmura i kiedy tylko pojawia się w biurze, atmosfera od razu gęstnieje. Co o nim myślisz? Że to gbur i arogant? Czy próbujesz go zrozumieć? Zastanawiasz się nad jego sytuacją domową: może ma osobiste problemy? Kredyt, który pochłania całą jego pensję, a żona zdradza go z jego najlepszym kumplem? Okazuje się, że to, jak interpretujesz zachowania innych, w dużej mierze zależy od tego, czy lubisz opowieści. I nie, nie chodzi mi wcale o drobne plotki. Myślę o prawdziwych opowieściach. Fabularnych historiach o innych ludziach, takich, jakie znajdujemy w Biblii, Koranie, Torze, w powieściach czy oglądamy w filmach. Narracjach, na sprzedawaniu których ludzie zarabiają miliardy dolarów.
Dlaczego właściwie chcemy to kupować? Dlaczego obchodzą nas losy rozważnych i romantycznych, gotowych na wszystko, zagubionych na tropikalnej wyspie czy psychopatów o złotym sercu mordujących w imię sprawiedliwości? Gdyby nie nasza potrzeba opowieści, księgarze sprzedawaliby wyłącznie poradniki, podręczniki i książki telefoniczne. Magazyny opisujące koleje losu rozmaitych ludzi straciłyby rację bytu, a wieczory, które przeznaczamy na oglądanie seriali, spędzalibyśmy na jakimś bardziej pożytecznym zajęciu. Tymczasem opowieści poruszają ludzkie umysły jak świat długi i szeroki. Są narody, które nie wymyśliły koła, ale wszystkie narody wymyśliły opowiadanie historii. Mózg narratorem Wyjaśnieniem tego fenomenu zajmuje się kilka poważnych dziedzin nauki. Psycholodzy, neurobiolodzy, kulturoznawcy i socjolodzy łączą siły, by zgłębić zagadkę ludzkiej słabości do fabuły. Zacznijmy więc od źródła, czyli w miejscu, gdzie rodzą się wszelkie ludzkie koncepty – mózgu. Udajmy się w ten region, który zbiera informacje i układa je w całość. To kora mózgowa płata ciemieniowego. Dzięki niej pojmujemy sytuację, kojarzymy słowa z koncepcjami, rozumiemy konstrukcje gramatyczne, mamy zdolność oceny relacji przestrzennych. Prawie prawda Dzięki tej części mózgu świat jawi się nam jako spójny i konsekwentny. Bo mózg nie znosi niekonsekwencji. Niepowiązanych ze sobą faktów, nagle urywających się historii, w których pełno jest luk i niedopowiedzeń. W sposób naturalny dąży do uporządkowania przechowywanych danych – tworzy związki przyczynowo-skutkowe, buduje spójną narrację. W ten sposób zapewnia naszemu umysłowi poczucie, że żyjemy w świecie logicznym i uporządkowanym, w którym przyczyna poprzedza skutek, a wszystko jest łatwe do objęcia rozumem. Mózg nie jest przy tym zbyt zasadniczy. Ważne jedynie, by wszystko kleiło się w całość. Zdarza się więc, że w zapędzie może połączyć początkowo niepowiązane ze sobą fragmenty. Tak tworzą się nie tylko prawdziwe historie, ale też fałszywe wspomnienia, za które dalibyśmy sobie rękę uciąć, a które nigdy nie wydarzyły się naprawdę. Tak tworzy się fabuła naszego życia czy – jak chce to nazywać poważna nauka – narracja. Zgłębieniem fabularnych ciągot naszego umysłu zajmują się psycholodzy narracji. To oni zauważyli, że owa narracja to nadrzędna kategoria porządkująca życie każdego człowieka. Przez opowiadanie o sobie budujemy własną tożsamość, nawiązujemy relacje z innymi i próbujemy zapanować nad rzeczywistością. – Te same wydarzenia skłaniają rozmaitych ludzi do często skrajnie różnych reakcji – mówi psycholog Magdalena Budziszewska z Uniwersytetu Warszawskiego. – Dzieje się tak dlatego, że każdy z nas ma zupełnie inny schemat narracyjny wydarzeń. Każdy jest bohaterem innej historii. Tę metaforę świetnie ilustruje przykład serialu „Zagubieni”. Przedstawia on losy pasażerów samolotu, który rozbija się na pełnej tajemnic tropikalnej wyspie na południowym Pacyfiku. 71 rozbitków nie łączy nic poza tym, że są pasażerami tego feralnego lotu. Każdy ma za sobą skomplikowaną historię przypominaną w retrospekcjach. Dzięki temu poznajemy scenariusze ich życia, rozumiemy ich zachowania. Historie, które mniej lub bardziej świadomie realizujemy w naszym życiu, zbieramy od ludzi, z książek, opowiadań, filmów. Zapamiętujemy je i włączamy do własnego zasobu doświadczeń, dzięki czemu nasz repertuar staje się bogatszy. Niewielkim kosztem zyskujemy gotowe scenariusze zachowań w sytuacjach, które mogłyby być dla nas trudne, gdybyśmy nigdy ich nie „przerobili”. Profesor Lisa Zunshine z University of Kentucky, autorka książki „Why We Read Fiction”, wyjaśnia to tak: „Opowieści nie naśladują w prosty sposób prawdziwego życia. One są kondensatem przeżyć innych ludzi. Doświadczając ich, zyskujemy rodzaj »symulatora zdarzeń«, w którym w bezpieczny sposób możemy doświadczać rozmaitych emocji. Ćwiczyć je na wszelki wypadek”. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.02.06 19:44
szkoda, ze autorka artykulu w ogole nie zna, a przez to nie uwzglednia, teorii literatury. gdyby sie pani zapoznala z konceopcjami Ingardena nie pisalaby pani po omacku jakichs glupot, przepraszam,... 2010.02.09 11:39
moja św. pamięci babcia opowiadała mi w dzieciństwie bajki i śpiewała ludowe piosenki, dlatego ciągle jestem naiwny, wierze w ludzi i nie zwariowałem w naszym dziwnym kraju, pozdrawiam 2010.02.08 17:10
Bardzo ciekawy artykuł, ale to trochę dziwne: pisać o narracji, a nie zahaczyć o teorię literatury. Polecam rewelacyjną książkę Katarzyny Rosner "Narracja, tożsamość i czas". 2010.02.06 14:42
czemu w takim razie mają służyć wszystkie złe informacje i wiadomości prezentowane w telewizji i prasie codziennej??!! - ludzie popadają w paranoje! 2010.02.06 00:10
Skomentowałem artykuł na moim blogu poświęconym grom fabularnym (wymienione w artykule). http://khakiplaygame.blogspot.com/2010/02/o-opowiesciach-scenariusza-i-historiach.html Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|