Strona główna > Cywilizacja > Społeczeństwo > W wózku z ekologiem
2.10.2009
W wózku z ekologiem

Milena Rachid Chehab

Dość teorii! Przestaję marudzić zza biurka o dwutlenku węgla. Wychodzę do miasta, by stawić czoła ekologom z krwi i kości. Umówiliśmy się na zakupy

Przysięgam. Na ekozakupy miałam pojechać komunikacją miejską, ewentualnie rowerem. Ale żeby uniknąć spóźnienia, naprawdę musiałam jednak wziąć taksówkę. Na szczęście z dwóch czekających pod moim domem aut taksówka furgon (którą można by przeprowadzać dwupokojowe mieszkanie) czekała na moją sąsiadkę. Ale i tak stres, że na nasze spotkanie jadę obrzydliwie smrodzącym samochodem, był na tyle duży, że wysiadłam przecznicę dalej. Po głowie cały czas chodziło mi zdanie, które dzień wcześniej wypowiedział Karol: „Mało co bardziej denerwuje niż osoba, która jedzie na etyczne zakupy wielkim SUV-em”. Kamila Tyniec, Karol Strzemieczny i Kasia Kwaśniewska, powszechnie zwana Katką, członkowie grupy eFTe promującej etyczną konsumpcję*, na nasze wspólne ekologiczne zakupy przyjechali oczywiście rowerami. Niestety, nie po raz ostatni okazałam się czarną owcą. Chwilę później okazało się bowiem, że nie mam listy zakupów, która jest potrzebna, by nie kupować za dużo i żeby nic się nie zmarnowało. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Warzywniak za rogiem
W większości supermarketów rajd z wózkiem zaczyna się od stoiska owocowo-warzywnego. Ładny widok i zdrowe produkty – nic tylko wkładać je do koszyka. Etyczny konsument potrafi oprzeć się pokusie. – owoce i warzywa najlepiej kupować na targu albo od sprzedawcy, który parkuje swoją nyskę na rogu naszej ulicy, a wszystkie produkty przywozi z własnego gospodarstwa – tłumaczy Karol. Powinny być spełnione dwa warunki: sezonowość i lokalność. Chodzi o to, żeby ograniczyć food miles, czyli odległość, jaką dany produkt pokonuje z pola, na którym rośnie, na nasze talerze.

Gdy ja już na dobre żegnam się z warzywami, bo w mojej okolicy nie ma najmniejszego nawet targu, okazuje się, że sprawa nie jest beznadziejna. W opcji minimum wystarczy na tabliczkach sprawdzać kraj pochodzenia danego produktu (czosnek z Polski znalazłam dopiero w czwartym sklepie, wszędzie indziej był z Chin lub Hiszpanii). I nie kupować warzyw i owoców w plastikowych pudełkach oraz w folii (niektóre plastikowe opakowania wyściełane są dodatkowo folią bąbelkową), na widok których Karol łapie się za głowę. Dyplomatycznie oszczędzam mu uwagi, że na Zachodzie w ten sposób pakuje się większość owoców i warzyw oznaczanych później jako ekologiczne.

Kura bez sensu (życia)

Gdy na stoisku z nabiałem pakuję do koszyka zdrowe i skondensowane śniadanie, czyli jogurt naturalny z dołączonym pojemniczkiem z owocami lub płatkami śniadaniowymi, moi rozmówcy patrzą z politowaniem.

– Jeśli chcesz coś takiego, to nie lepiej kupić duże opakowanie jogurtu naturalnego (o 10 groszy tańsze) i dodać do niego konfitury , najlepiej własnoręcznie zrobione? – życzliwie sugeruje Karol, który ze znajomymi przetwory robi przez całe lato, co powoli staje się wydarzeniem towarzyskim. I wkłada do koszyka słoik ekologicznego dżemu truskawkowego, tylko o 70 groszy droższego od zwykłego Tenczynka. – Lepiej też wziąć produkt z regionalnej mleczarni zamiast z wielkiego koncernu, który jest na większości czarnych list organizacji ekologicznych, a krowy karmi antybiotykami – dodaje Katka.

Przy półce z jajkami żartujemy z napisów na opakowaniach: jajka z serca natury, świeże, zdrowe, wiejskie, z czystego i zielonego regionu. Cóż z tego, że region na załączonym obrazku wygląda jak bramy raju, skoro numer chowu (3) na skorupce sugeruje, że kura nigdy nawet nie widziała słońca, bo przez całe życie tłoczy się w metalowej klatce na powierzchni wielkości kartki formatu A4. W końcu znajdujemy jajka jedynki” z chowu wolnowybiegowego) i „zerówki” (w pełni ekologiczne), ale są nawet dwa razy droższe od klatkowych. – Część zaoszczędziłaś na jogurcie, na resztę jeszcze będziesz miała okazję – pociesza mnie Kamila.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.10.03 21:09

Nie mają ludzie co robić to wymyślają takie dziwactwa. Przeciętnego człowieka interesuje cena, wygoda, czas, smak itd... Ekologią można się przejąć na samym końcu i nie w takim...

uglas

"Owoce na zimę moi rozmówcy przez cały sezon mrożą na potęgę, a babcine przepisy zawsze się sprawdzają" - cha, cha, cha!!! Niezwkle "ekologiczna" metoda, pochłaniająca mnóstwo energii...

2009.10.04 16:09

To, co młodzi entuzjaści etycznych zakupów mówią o cenach produktów Sprawiedliwego Handlu, świadczy o ich niezorientowaniu w najprostszych metodach porównywania cen i w mechanizmach...

2009.10.04 14:17

to ma być ekologiczne kupowanie? Jak można ekologicznym nazywać kupowanie ryb, wędlin i innych produktów pochodzenia zwierzęcego?a może jeszcze jest to kupownie etyczne?? haha żenada

2009.10.04 10:46

Wszystko co wymaga myślenia, odrobiny wysiłku trudno się przyjmuje. W duchu ekologii powinniśmy edukować najmłodszych i nie chodzi tu o żaden szowinizm, lecz prostą naukę segregacji...

2009.10.03 14:36

Cudowny wynalazek dla naiwnych. Może 5 groszy wytwórca dostanie, ale po drodze jest łańcuszek pośredników, którzy do takiego produktu doliczają procent od wartości, Zresztą podatek od...

2009.10.03 00:03

dd

2009.10.02 17:34

nie wiem w jakim sklepie na zachodzie kupuje pani warzywa w opakowaniach wyscielanych folia babelkowa. ja na tak zwanym zachodzie czegos takiego nie widzialam. w moim sklepie bio-winogrona,...

2009.10.02 14:34

mam anoreksję zatem jestem eko do kwadratu

Wszystkie