Strona główna > Cywilizacja > Społeczeństwo > Ikona ponad barierami
10.09.2009
Ikona ponad barierami

rozmawia Mariusz Herma

Nie myślisz o nich, jeśli są na swoim miejscu. Zauważasz je dopiero wtedy, gdy coś jest nie w porządku. Codziennie mijasz kilkadziesiąt symboli i znaków. Czy zastąpią język? – tłumaczą Daniel Peterson i Robert Williams, twórcy ikon w nowych telefonach Nokii

Powiększ zdjęcie

ilustracje materiały promocyjne
Wracamy do pisma obrazkowego? Każdego dnia mniej lub bardziej świadomie korzystamy z setek symboli: królują na ulicach, stają się językiem urządzeń przenośnych.
D.P.: Gdy przyjrzysz się bliżej ikonom, to większość okaże się połączeniem dwóch––trzech symboli. Jeden większy po lewej i jeden lub dwa małe po prawej. W identyczny sposób zbudowana jest większość chińskich znaków. A więc rzeczywiście są pewne podobieństwa do starożytnych ludzkich języków. Ale nie ryzykowałbym stwierdzenia, że rozwijany przez nas język ikon zastąpi kiedyś słowa.

Na ulicach mamy już w zasadzie wyłącznie symbole. Czemu nie w innych obszarach naszego życia?
D.P.: To byłaby oczywiście wspaniała perspektywa: wszystko w pełni zrozumiałe od Nowej Zelandii po Islandię. Weźmy na przykład zielone światło na drodze mówiące: jedź! Chyba tylko Japończycy używają niebieskiego, ale to się powoli zmienia. W naszych urządzeniach pod ikoną aparatu fotograficznego musimy umieszczać wyjaśnienie w 80 językach, bo działamy w 150 krajach świata. Marzę o chwili, gdy te podpisy będą niepotrzebne – wystarczy sam symbol.

Oszczędności na tłumaczeniach?
R.W.: Nie tylko (śmiech). Pomyśl o Chińczykach: system znaków pozwala im rzucić okiem na stronę tekstu i po sekundzie wiedzą, o co w nim mniej więcej chodzi. Znają przynajmniej zakres tematyczny materiału, bo dzięki symbolom informacje przyswaja się znacznie szybciej. Teraz pomyśl, w jak szalonym tempie telefony rozrastają się pod względem dostępnych funkcji. Jednocześnie producenci robią wszystko, aby komórki pozostały „małe”, czyli proste w obsłudze. Zadaniem ikon jest uczynienie nawigacji możliwie łatwą i intuicyjną.
D.P.: To bohaterowie drugoplanowi – są drogowskazami, ale mają pozostać „niewidzialni”. Dlatego ciągle musimy powstrzymywać nasze artystyczne zapędy!
R.W.: Przykład znaków drogowych: widząc nakaz skrętu, wykonujesz polecenie, nie myślisz o samym znaku.

Ikony przedłużają życie pewnych symboli – na przykład słuchawka staromodnego telefonu przewodowego dalej funkcjonuje jako ikona rozmowy, a archaiczna koperta symbolizuje SMS.
D.P.: Kiedy projektujemy ikonę, nie próbujemy kreować nowych trendów, tylko odzwierciedlać funkcjonujące już skojarzenia. A te wcale nie muszą mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Kiedy słuchawka z kablem przestanie ludziom przypominać rozmowę telefoniczną, a koperta nie będzie już kojarzyć się z wysyłaniem wiadomości, zastąpimy je czymś nowym.
R.W.: Szczególnie wiele kłopotu sprawia nam muzyka, która coraz mocniej migruje z fizycznych nośników do przestrzeni wirtualnej. Czy jako ikony powinniśmy użyć symbolu płyty kompaktowej, przenośnych słuchawek, a może  nutki  albo trójkąta kojarzącego się z przyciskiem „play”? W Indiach muzyki wciąż słucha się z kaset i taki symbol byłby tam jak najbardziej na miejscu.
D.P.: Długo głowiliśmy się też nad ikoną gier elektronicznych. Najpierw pomyśleliśmy o znanej wszystkim grze w kółko i krzyżyk. Okazało się, że kojarzy się jednak z tradycyjnymi planszówkami. Potem pytaliśmy naszych testerów między innymi o dżojstik oraz zarys klawiszy ze strzałkami, którymi kontroluje się ruchy. W końcu stanęło na padzie znanym z konsoli do gier [patrz największy obrazek obok – przyp. M.H.]. Niestety, one też odchodzą powoli w przeszłość, bo najnowsze urządzenia tego typu obsługuje się, tańcząc, skacząc lub brzdąkając na plastikowej gitarze.

A gdy musicie zobrazować coś, co jest całkiem nowe?
D.P.: Wówczas przeprowadzamy coś w rodzaju testu prawdopodobieństwa: jak mogłoby to wyglądać? Tak było w przypadku menu aplikacji. Okazało się, że mogą one kojarzyć się ludziom z   pudełkami  – w każdym inny program, a ich uruchamianie – z budowaniem czegoś z klocków. W takich wypadkach, zamiast szukać obecnych już symboli, próbujemy wprowadzać nowe w możliwie bezbolesny sposób.
R.W.: Musimy przy tym unikać kształtów nacechowanych negatywnie albo kojarzących się religijnie, politycznie, a nawet sportowo. Dlatego w ikonie aplikacji są cztery, a nie trzy kwadraty, bo trójka w wielu kulturach ma skojarzenia dalekie od pozytywnych. Dotyczy to również kolorów – strzałki nawigacji testowaliśmy chyba w pięciu barwach. Pozbawiony domieszek czerwony jest bardzo mocnym kolorem. Na całym świecie kojarzy się z ostrzeżeniem albo poleceniem „stop”, dlatego stosujemy go niezwykle rzadko. Podobnie zestawienie żółtego i czarnego, które stało się symbolem niebezpieczeństwa. Oczywiście zawsze znajdzie się jakieś plemię, które obrazimy, ale przynajmniej na narodowym poziomie musimy być świadomi tych zagrożeń.

A dlaczego na ikonie kalendarza umieściliście akurat  dwunastkę?
R.W.: Bo trzynastka by nie przeszła (śmiech)! Tak na serio, to nie mam pojęcia. Pewnie dlatego, że kojarzy się z liczbą miesięcy w roku i ładnie wygląda nawet w małych rozmiarach.
Każdego dnia na świecie wymierają dialekty i całe języki, bo wszystko zmierza ku unifikacji. Czy z ikonami będzie tak samo?
D.P.: Ja tylko życzyłbym sobie zbliżenia pomiędzy systemami różnych producentów. Nie widzę żadnej korzyści ze stosowania różnych ikon. Dzięki standaryzacji każdy z nas mógłby swobodnie poruszać się po wirtualnej rzeczywistości niezależnie od typu urządzenia oraz miejsca, w którym z niego korzysta. Oczywiście powinny istnieć dialekty, swego rodzaju style poszczególnych firm. Ale język ikon powinien przenikać wszelkie bariery, być transcendentny.

rozmawiał Mariusz Herma
„Przekrój” 36/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.09.11 18:51

Czytają wolniej licząc stronami. Tylko że nich strona mieści 4 razy więcej treści niż nasza.

2009.09.11 17:26

co za bzdura. Chińczycy z reguły czytają wolniej od ludzi, którzy posługują się pismem alfabetycznym. przeskanować stronę znaków to co innego niż stronę liter :>

Wszystkie