|
Jak uczyć szkołę?
Olga Woźniak Bo nie ma co ukrywać – matematyki w szkołach uczy się źle. Niechęć dzieci do niej rodzi się w szkole dość wcześnie. – Trudno się temu dziwić – mówi profesor GruszczykKolczyńska – skoro już na poziomie nauczania początkowego robi się wszystko, by dzieci nabrały przekonania, że matematyka jest przedmiotem niezrozumiałym. Rozpanoszyły się zeszyty ćwiczeń będące wyrazem wiary dorosłych w efekty uczenia na obrazku. Pułapką jest to, że są kolorowe i zbyt dużo w nich ułatwień. Wymagają one od dziecka jedynie wypełniania luk, podkreślania, wpisywania wyników. Nie ma to nic wspólnego z tym, jak nasz umysł się uczy. Nie da się w sposób statyczny uczyć rzeczy dynamicznych – a takimi są właśnie przekształcenia matematyczne. Stokrotnie lepiej – mówi pedagog – byłoby, gdyby dzieci miały zeszyty w kratkę, patyczki, liczydła. Bo wtedy policzą sobie na patyczkach, tę czynność przełożą w umyśle na symbol matematyczny i zapiszą w zeszycie w postaci działania. Zdaniem profesor Gruszczyk-Kolczyńskiej błędy w matematycznym kształceniu – i wynikające z nich niepowodzenia szkolne – pochodzą także w dużym stopniu z założenia, że uczeń osiągnął już pewien sposób rozumowania. Tymczasem różnica w rozwoju poznawczym dzieci w pierwszej klasie może sięgać nawet czterech lat! Dzieci, które rozwijają się wolniej, pewnym działaniom nie podołają, a nauka matematyki ma charakter liniowy – kiedy zaniedbamy coś na samym początku, potem będzie tylko gorzej. A zamiast zmieniać sposób nauczania matematyki, próbuje się metod instytucjonalnych: wprowadza się obowiązkowy egzamin z matematyki na maturze. – Nie dyskutujemy o tym, że matematyki uczy się źle, a efekty nauczania w Polsce są dużo gorsze niż w wielu innych krajach europejskich – mówi Wojciech Starzyński. – Myślimy, że matura z matematyki będzie na to lekarstwem. A ja obawiam się, że nadal będziemy tak samo źle uczyli, a do tego jeszcze będziemy obniżali próg maturalny, aby matura była zdawalna. Sześciolatki do przedszkola Wiara w działania wyłącznie poprzez decyzje administracyjno-instytucjonalne to częsty zarzut wobec ludzi odpowiedzialnych za edukację w Polsce. Nauczyciele denerwują się na reformy i zmiany wprowadzane przez kolejną rządzącą ekipę. – Mam wrażenie, że wiele reform nie jest popartych badaniami. Programy przygotowywane są naprędce, testy niewystandaryzowane. Zbyt wiele w tych nowościach pogoni za modą, a za mało przemyślanych działań – mówi Anna Kowalczyk, polonistka z długoletnim doświadczeniem zawodowym. – Zmiana goni zmianę, zanim jeszcze system zacznie na dobre działać, już się go reformuje. Z podobnymi argumentami spotyka się na przykład pomysł wysłania do szkół sześciolatków. – Dyskutujemy o obniżeniu obowiązku szkolnego do lat sześciu – zauważa prezes STO. – Ale zbyt mało w tej dyskusji informacji o tym, jak przebiega rozwój umysłowy. I zastanowienia, czy to jest korzystne dla tego, co dzieje się w mózgu dziecka. A nie jest. – Im młodsze dzieci, tym większe między nimi naturalne różnice rozwojowe – tłumaczy doktor Dawid Wiener. – W wieku sześciu lat jedno dziecko może mieć przewagę w rozwoju poznawczym, ale być słabo rozwinięte emocjonalnie czy społecznie i tylko przeciętnie motorycznie, a drugie odwrotnie, i wszystko to jest w zakresie normy wiekowej! Oznacza to problemy ze stosowaniem standaryzowanych norm i programów szkolnych. W efekcie jedne dzieci będą się nudziły, drugie nie będą nadążać, trzecie będą gdzieś pośrodku. Brak jest też jakichkolwiek argumentów za tym, że im szybciej zaczniemy uczyć dziecko pisać czy czytać, tym szybciej ono tę umiejętność opanuje. Dotyczy to zresztą wszelkich czynności poznawczych. Istnieje pojęcie tak zwanych progów wrażliwości, czyli okresów, w których dochodzi do nabycia umiejętności. Jest to ściśle związane z rozwojem mózgu, a nie arbitralnymi decyzjami. – Innymi słowy – komentuje neurokognitywista – możemy zmuszać umysł i ciało dziecka do dodatkowego wysiłku, ale to wcale nie znaczy, że przyniesie to pozytywne wyniki. Gimnazjaliści głupieją Instytucjonalnym rozwiązaniem edukacyjnym, które spotyka się z krytyką, jest także podział szkoły na podstawową, gimnazjum i szkołę średnią. Ten pomysł znajduje niewielu zwolenników. Trudno się dziwić – dzieci mające 13–16 lat stanowią dość szczególną grupę wiekową, co wynika z etapu w rozwoju mózgu. Jak pokazują amerykańskie badania, w porównaniu z 11-, 12-latkami u gimnazjalistów przejściowo spada efektywność uczenia się, która ponownie wzrasta około 17. roku życia. Ponadto jest to etap dojrzewania seksualnego oraz gwałtownego rozwoju osobowości. W tym czasie rówieśnicy mają największy wpływ na zachowania w grupie, co może pogłębiać kłopoty. Innymi słowy: przejściowo mamy do czynienia z jednostkami, które – mówiąc wprost – głupieją, choć mają wrażenie, że jest zupełnie inaczej. – Nie jest więc dobrym rozwiązaniem wydzielanie ich jako samodzielnej grupy, bo to powoduje intensyfikację niepożądanych zachowań – komentuje doktor Wiener. – Wyjścia trzeba szukać w zmniejszeniu obciążenia szkolnego (a jest inaczej) i stawianiu na „miękkie umiejętności”, takie jak wzmocnienie wewnętrznej kontroli, szukanie własnego trybu nauki, krytyczną ocenę przekazywanej wiedzy oraz umiejętność przyswojenia sobie różnych technik uczenia się. Ponadto jest to idealny moment, aby zacząć uczyć społecznego zaangażowania. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.09.09 20:57
Czy przypadkiem sentencja:„Powiedz mi, a zapomnę. Naucz mnie, a zapamiętam. Zaangażuj mnie, a nauczę się”, nie jest starsza, a jej autorem nie jest Konfucjusz? 2009.09.25 15:45
Z perspektywy czasu doceniam to, czego nauczyłem się w szkole, mimo iż uważałem że uczy się mnie niepotrzebnych rzeczy. Nawet jeśli nie pamiętam wzoru chemicznego/fizycznego itp. to... 2009.09.14 09:17
w moich czasach uzywalo sie patyczkow do liczenia i zeszytow w kratke, a i tak wszyscy narzekali na szkole ;) 2009.09.09 22:08
Wysylanie szesciolatkow do pierwszej klasy bedzie mialo z czasem taki skutek, ze umiejetnosci obecnie przyswajane w pierwszej klasie znajda sie w programie klasy drugiej. Twierdze tak na podstawie... Ewa
2009.09.10 20:45
Przecież "Janka Muzykanta" już dawno nie ma w lekturze. Może najpierw trzeba sprawdzi fakty, a dopiero potem pisac. 2009.09.12 16:51
"Zespół badaczy pod kierownictwem profesora Krzysztofa Konarzeskiego z Instytutu Psychologii PAN..." tyle tylko, że profesor ma na nazwisko Konarzewski 2009.09.11 02:48
Jest pewne minimum wiedzy i erudycji, które każdy kulturalny i świadomy swego dziedzictwa kulturowego człowiek powininen posiadać. W wielu miejscach na świecie to minimum wyrzucono za burtę,... Były Belfer
2009.09.10 00:00
Czy jestem ostatnią osobą na świecie, dla której wiedza jest wartością samą w sobie, w nie mniejszym stopniu niż tzw. umiejętności praktyczne (czyt. przekładalność wiedzy na... anako
2009.09.09 18:09
doktor Dawid Wiener trafnie zwraca uwagę na różnice w rozwoju dzieci, jednak nie było mowy o tym, iż najlepszy wiek dla dziecka na naukę języków przypada od 3 roku życia, muzyki od 5-6.... Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|