Strona główna > Cywilizacja > Przekrój Nauki > Co rozpala umysły, których nikt nie rozumie?
28.09.2009
Co rozpala umysły, których nikt nie rozumie?

Irena Cieślińska

Ten tekst zwyciężył w konkursie Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych im. Karola Sabatha podczas Festiwal Nauki 2009

Szanowny Panie Profesorze,
z wykształcenia jestem fizykiem matematycznym, pracuję jako dziennikarka pisząca o nauce. Naczelna zleciła mi przygotowanie materiału o tym, co rozpala umysły największych matematyków. Jak rozumiem, artykuł powinien przybliżać opinii publicznej najważniejsze zagadnienia, nad którymi pracują wybrańcy królowej nauk. Obawiam się jednak, że popularyzacja matematyki jest jeśli nie niemożliwa, to przynajmniej bardzo trudna. Podejrzewam, że skasuje Pan ten list zaraz po otrzymaniu, ale proszę choć spróbować odpowiedzieć. Co rozpala Pański umysł? (Ucieszę się z każdej odpowiedzi – zarówno dotyczącej spraw zawodowych, jak i prywatnych pasji – pańska ulubiona sztuka, kobieta, etc.). Bardzo proszę o pomoc – nie chciałabym stracić pracy w samym środku kryzysu


Listy podobnej treści wysłałam wszystkim żyjącym laureatom Medalu Fieldsa – prestiżowego wyróżnienia nazywanego matematycznym Noblem. Nie liczyłam na odzew. Tymczasem pierwsza odpowiedź pojawiła się już po godzinie.

„Miła Pani,
obawiam się, że jednak Panią wyleją” – pisał Edward Witten, fizyk matematyczny, jeden z czołowych badaczy kwantowej teorii pola, nazywany autorem drugiej rewolucji superstrun. Uhonorowany nie tylko Medalem Fieldsa – po niebie krąży planetoida 11349 Witten, nazwana tak na cześć jego i jego ojca Louisa, też fizyka. „Dla ludzi, którzy umieją docenić matematykę, obdarzona jest ona bezsprzecznym pięknem, podobnym temu, jaki muzyka ma dla melomanów. Niemniej próba wyjaśnienia uroku matematyki tym, którzy się z nią nigdy nie zetknęli, jest z gruntu skazana na niepowodzenie. To jak próba wyjaśnienia zachwytu nad muzyką komuś, kto nie słyszy.
Ja sam nie zamierzałem nigdy być matematykiem, ale okazało się, że zagadnienia fizyczne, które mnie fascynowały, wymagały wsparcia się wynikami matematyki. A niekiedy moje wyniki rzucały nowe światło na problemy matematyczne”.

Ejże, czy ty istniejesz?

Profesor Doron Zeilberger napisał najpierw, że potrzebuje czasu do namysłu. Po namyśle przysłał list, w którym podał w wątpliwość moje istnienie: „...pytanie jest niezłe, ale skąd mam wiedzieć, że to nie mistyfikacja? Nie mogę cię wyguglać w sieci, więc myślę, że cię wcale nie ma”.
Doron Zeilberger zajmuje się kombinatoryką (czyli odpowiadaniem na pytania typu: na ile sposobów...?) oraz równościami hipergeometrycznymi – formułami pojawiającymi się najczęściej przy analizie kombinatorycznych problemów. Na stronie Wydziału Matematyki Rutgers University, gdzie znalazłam jego adres, drobnym drukiem dopisane jest ostrzeżenie: wszystkie e-maile do mnie powinny zawierać frazę „MathIsFun” (MatmaJestFajna), bo listy bez tej deklaracji będą automatycznie wrzucane do spamu.
Od strony z opiniami Zeilbergera („Ludzka obsesja dowodów formalnych to strata czasu komputerowego, a co jeszcze gorsza – strata ludzkiego czasu”, „Szukasz prawdy – nic za darmo”, „Matematycy to szarlatani”) trudno jest się oderwać. Każde z 94 (na razie, raz na parę miesięcy przybywa kolejna) prowokacyjnych haseł poparte jest przewrotnym felietonem.
„A w ogóle, to dlaczego nie zapytasz Griszy Perelmana, czym on się teraz zajmuje?” – Zeilberger kończy swój list, w którym jest sześć pytań zamiast jednej odpowiedzi.

Dlaczego nie zapytam Griszy Perelmana?

Grisza Perelman udowodnił hipotezę Poincarégo – topologiczny problem, który obrazowo można przedstawić jako zagadnienie, czy da się przekształcić pączka w donuta (oponkę z dziurką) tylko za pomocą rozciągania i zginania, bez cięcia i klejenia. Nie przyjął przyznanego mu Medalu Fieldsa, zignorował też nagrodę Instytutu Matematycznego Claya z Massachusetts w USA – bagatelka – milion dolarów, mimo że mieszka z mamą w malutkim mieszkaniu w Petersburgu. Trzy lata temu Perelman porzucił pracę w petersburskim oddziale Instytutu Matematycznego imienia Stiekłowa i... zniknął. Nikt nie wie, co się z nim dzieje.
„Nikt nie wie, co się dzieje z Griszą Perelmanem. Wszyscy wiedzą, że zniknął” – odpisuję Zeilbergerowi, dodając od razu:
MatmaJestFajna. I uwiarygadniam swoje istnienie linkami do stron „Przekroju”. Teraz dostaję odpowiedź: „Myślę, że Grisza niebawem się pojawi. Z udowodnioną hipotezą Riemana. A jeśli chodzi o mnie, to rozwiązywanie problemów jest dla mnie podobnie elektryzującym wyzwaniem jak wspinaczka górska. Dodatkowo wspaniałe jest uczucie zrozumienia czegoś dogłębnie. Więcej znajdziesz na stronie z moimi opiniami”.
To już wiem. Niestety, muszę porzucić arcy-ciekawą lekturę ciętych wywodów Zeilbergera, bo nigdy nie skończę tego tekstu. A wtedy wylecę z pracy, mimo że cała gromada matematyków usiłowała mi wyjaśnić, co im chodzi po głowie.

Śni mi się to po nocach
„Co rozpala mój umysł? O, na przykład zastanawiam się nad taką sekwencją (reguła wypisywania kolejnych liczb jest bardzo prosta, zgadnij ją sobie):
1, 1, 2, 1, 1, 2, 2, 2, 3, 1, 1, 2, 1, 1, 2, 2, 2, 3, 2, 1, ...
Myślę: jak zmienia się ten ciąg? Jaki jest wzór opisujący jego kolejne elementy? Jaki jest milionowy element? I tak dalej. Ten konkretny ciąg ma numer A090822 w mojej internetowej encyklopedii ciągów liczb całkowitych (http://www.research.att.com/~njas/sequences/).
Na początku widzisz tylko jedynki, dwójki i trójki. Dość szybko pojawia się czwórka. Ale już na przykład na piątkę trzeba czekać do elementu numer
                                                    23
                                                 10
                                              10
czyli 10 do potęgi 100000000000000000000000.
Takie zabawy potrafią spędzać mi sen z powiek całymi nocami” – napisał Neil James Alexander Sloane, brytyjski kryptolog o liczbie Erdosa równej dwa, znany z prac z kombinatoryki, kodów korekcyjnych i problemu upakowania sfer. Laureat prestiżowej Nagrody imienia Chauveneta i Medalu Hamminga. I znakomity wspinacz, autor kilku przewodników wspinaczkowych po New Jersey. „Ten przykład, który podałem, zajmował mnie kilka lat temu. Ostatniej nocy nie mogłem spać z powodu takiego ciągu:
1, 3, 31, 842, 45296, 4061871, 546809243, 103123135501, 25942945219747, 8394104851717686, ...
Pracuję nad nim już od kilku tygodni. Potrafię odgadnąć wzór opisujący kolejne elementy, ale mam przeczucie, że będzie trudny do udowodnienia. Choć ostatniej nocy koło 4 nad ranem poczyniłem chyba istotne postępy. Zobaczymy.
A, byłbym zapomniał – ten ciąg, nad którym teraz pracuję (w mojej encyklopedii ma numer A144416), wziął się z zabawy w wymianę prezentów, więc jest całkiem na czasie...” (Zabawa w wymianę prezentów, tak zwane yankee-swapp, to popularna w krajach anglosaskich gra okresu bożonarodzeniowego. Każdy z zaproszonych przynosi jeden podarunek. Prezenty składa się pod choinką, uczestnicy gry losują numery. Numer 1 wybiera i odpakowuje dowolnie wybrany pakunek. Numer 2 wybiera kolejny, otwiera i decyduje, czy chce go zachować, czy wymieni go na prezent numeru 1. Numer 3 ma do wyboru swój wybrany prezent i dwa prezenty poprzedników, itd. Aż do końca kolejki, czyli do numeru 1, który jeszcze nie miał okazji nikomu wyrwać podarunku – teraz może wybierać spośród wszystkich niespodzianek).
Tym, którzy nie mogą spać i szukają godnego wyzwania na nocne godziny, polecam artykuł Sloana „Eight Hateful Sequences” (http://www.research.att.com/~njas/doc/g4g8.pdf).
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.12.16 18:31

Zdjęcia są na http://englishrussia.com/?p=998

2009.11.26 23:10

...

2009.11.24 16:27

A jak sie ma do artykulu to zdjecie z panienka?

ankor
2009.10.11 05:35

Grisza Perelman udał się po poradę do swego pradziadka, autora "Zajmującej algebry" i "Śladami Pitagorasa", by dowiedzieć się, jak matematykę uczynić bardziej przystępną i zrozumiałą....

Wszystkie