Strona główna > Cywilizacja > Przekrój Nauki > Co rozpala umysły, których nikt nie rozumie?
28.09.2009
Co rozpala umysły, których nikt nie rozumie?

Irena Cieślińska


Co się zdarzyło na moskiewskich schodach i szkody wyrządzone chińskim celebrytom
Profesor Smale odesłał mnie do swego eseju o podkowie znalezionej na plaży w Rio http://www6.cityu.edu.hk/ma/people/smale/pap107.pdf (podkowa Smale’a jest dziś już ikoną teorii chaosu) i o tym, co zdarzyło się na stopniach moskiewskiego uniwersytetu. Przykład Smale’a, który w czasach studenckich ledwo zaliczał kolejne lata, a dziś jest uczonym obsypanym rekordową liczbą wyróżnień (obok Medalu Fieldsa również Nagroda Wolfa), może być otuchą dla wszystkich marnych uczniów. Smale jest autorem listy 18 najważniejszych problemów, jakie pozostały matematyce do rozwiązania w XXI wieku, analogicznej do listy 16 problemów Hilberta sformułowanej dwa wieki temu.
Do innego spisu wyzwań dla matematyków, tak zwanej listy problemów milenijnych, odwołał się w swej odpowiedzi profesor David Mumford. Ten zestaw siedmiu zagadnień może rozpalać umysły dodatkowo nagrodą obiecaną przez Instytut Claya w wysokości równego miliona dolarów. (Przyjęciem tej właśnie nagrody wzgardził ekscentryczny Rosjanin Grisza Perelman, który pierwszy pokonał jedno z milenijnych wyzwań. Pozostałe są wciąż nierozwiązane).
Korespondencja z profesorem Shing-Tung Yau, specjalistą geometrii różniczkowej, okazała się nadzwyczaj frustrująca. Znakomity chiński matematyk najpierw umówił się ze mną na spotkanie w Warszawie („...te problemy są zbyt istotne, by je omawiać listownie, proponuję spotkanie w Warszawie w kwietniu...”), a gdy entuzjastycznie przystałam na tę propozycję, wysunął wiele wątpliwości: „Dziennikarze zwykle nie doceniają matematycznej głębi moich wypowiedzi. Wobec powyższego zwykłem udzielać wywiadów tylko po spełnieniu listy następujących warunków... [długa lista sprowadzająca się do wymagania autoryzacji wypowiedzi i zatwierdzenia jej na piśmie] ...jeśli nie zostaną one spełnione, dziennikarz poniesie odpowiedzialność za szkody wyrządzone mojej osobie”.

Prawda, piękno i zbawienie
Profesor Ian Stewart, autor wielu wspaniałych książek popularyzatorskich, przysłał mi wspaniałe kilkustronicowe podsumowanie postępów matematyki – „…poddało się kilka starych, wielkich problemów – twierdzenie Fermata, twierdzenie o czterech barwach, hipoteza Keplera, hipoteza Poincarégo, kilka innych ciągle się broni, na przykład hipoteza Reimanna…” – i celów, jakie stoją dziś przed królową nauk. Najważniejsze i najciekawsze rzeczy – według Stewarta – dzieją się w matematyce interdyscyplinarnej, „…na obszarach, gdzie matematycy współpracują z badaczami z innych dziedzin, by znaleźć nowe narzędzia do opisu złożoności świata – pracy mózgu, zachowania tłumów czy rynku akcji i papierów wartościowych”.
Profesor Michael Atiyah, laureat Fieldsa za prace z geometrii algebraicz-nej, wyznał: „Matematyka zawsze przyciągała mnie swoim bezwzględnym pięknem. Matematycy to artyści – poszukują prawdy, podążając za harmonią i pięknem”.
Z kolei profesor Grigory Barenblatt zwrócił uwagę na problemy nauki w czasach załamania światowej ekonomii. „Twierdzę, że wszystkie dyscypliny badawcze, nie tylko mechanika czy matematyka stosowana, mogą zostać uratowane jedynie przez wielkie narodowe czy nawet międzynarodowe projekty, na skalę projektu Manhattan czy jego radzieckich analogów, podobnie jak to miało miejsce w latach 40., gdy nauka znajdowała się w identycznej sytuacji jak dziś” – pisał i wyrażał nadzieję, że uda mi się zrobić coś w tej sprawie.

A jednak są ludźmi
Ostatnia przyszła odpowiedź od
Kennetha Ribeta, specjalisty algebraicznej teorii liczb, na którego wynikach opierał się Andrew Wiles przy dowodzie wielkiego twierdzenia Fermata (do samego Wilesa dotrzeć nie sposób – z uwagi na medialną popularność jego prac chroni go gęsta zapora sekretarek i asystentów).
„Prawdopodobnie przekroczyłem wszystkie deadline’y i moja odpowiedź nie znajdzie się w artykule – martwił się Ribet. – W matematyce bardzo ważna jest umiejętność stawiania problemów i niektórzy z nas potrafią wyszukiwać je w zasadzie bez końca. Mnie ta sztuka udaje się rzadko, jestem raczej lepszy w rozwiązywaniu. Jestem psem gończym na zagadki. Jeśli ktoś przyjdzie do mnie z jakimś zagadnieniem, nie mogę spocząć, póki sobie z nim nie poradzę. Uwielbiam wyzwania”.
„Wyzwanie to taka ludzka motywacja – pisałam w podziękowaniu – jakże inna od deklarowanych przez innych umiłowania piękna, abstrakcji i głębi”.
Tym razem list przyszedł po niecałej minucie: „Umieram z ciekawości: do kogo jeszcze napisałaś? Kto odpowiedział?”. A jednak są ludźmi.

Irena Cieślińska
„Przekrój Nauki” 1/2009
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.04.11 00:46

Ladnie slowa w zdanie ubranie, zajmujaco interesujace. Gratuluje determinacji i humoru

2010.04.04 23:20

fascynujące, świetny artykuł

2010.03.28 10:37

a po co ta wywłoka tutaj? żałosne

2009.11.24 16:27

A jak sie ma do artykulu to zdjecie z panienka?

ankor
2009.12.16 18:31

Zdjęcia są na http://englishrussia.com/?p=998

2009.11.26 23:10

...

2009.10.11 05:35

Grisza Perelman udał się po poradę do swego pradziadka, autora "Zajmującej algebry" i "Śladami Pitagorasa", by dowiedzieć się, jak matematykę uczynić bardziej przystępną i zrozumiałą....

Wszystkie