Strona główna > Cywilizacja > Otwórz oczy > Frank Gehry: Człowiek z tytanu
5.02.2010
Frank Gehry: Człowiek z tytanu

Karolina Pasternak

Jeszcze rok temu pozycja Franka Gehry’ego wydawała się nienaruszalna jak tytan, z którego buduje. Teraz ofiarą kryzysu padają jego kolejne projekty. Niewykluczone, że dołączy do nich budowla Camerimage Łódź Center

Powiększ zdjęcie

Redux/Fotolink

Więcej zdjęć:

To, czego dokonał w architekturze Gehry, najłatwiej opisać, używając terminologii muzycznej. Jeśli miasto uznamy za kompozycję, budynki Gehry’ego to dysonanse: dźwięki, które nie pasują do tonacji. To niedopasowanie sprawiało, że wielbiciele klasycznej architektury długo protestowali przeciwko dziwacznym budynkom Gehry’ego. O zaprojektowanym na zlecenie Fundacji Guggenheima muzeum sztuki współczesnej w Bilbao mówi się, że na tle industrialnego pejzażu baskijskiego miasta wygląda jak statek kosmiczny. Z kolei na widok Vitra Design Museum w Weil nad Renem słynny rockman Bob Geldof miał stwierdzić, że potrzebuje lekarza. Uznał, iż po kilku tygodniach w trasie koncertowej zaczyna mieć senne omamy.

Precz z geometrią
Jak głosi legenda, wszystko zaczęło się w latach 70. w toalecie domu Gehry’ego w Santa Monica. Pewnego dnia podczas porannego golenia architekt miał stwierdzić ze złością, że brakuje mu światła. Wykuł więc brzytwą dziurę w ścianie, aż na lustro padł promyk słońca. Ten mały ruch dla Gehry’ego okazał się wielkim ruchem dla jego kariery. Na dziurze w ścianie bowiem remontu nie zakończył. Kalifornijską posiadłość obudował z zewnątrz (!) pomieszczeniami wykonanymi z blachy, szkła i siatki, co sprawiało wrażenie prowizorki, jakby budynek był w budowie. Gdy wieść o oryginalnym domu Gehry’ego rozniosła się po Los Angeles, do jego biura zaczęły spływać zamówienia, a posiadłości jego projektu wyrastały w Kalifornii jak grzyby po deszczu. W latach 80. sława architekta dotarła do Europy, ale jego pierwszy budynek na Starym Kontynencie trudno nazwać sukcesem.

Chodzi o wspomniane już Vitra Design Museum (1989 rok), które Geldof wziął za senną marę. – Budynek nie odzwierciedlił założeń naszego projektu – tłumaczył się później Gehry. Prezentujących się świetnie na płaskich rysunkach odważnych krzywizn nie udało się bez szkody dla nich przenieść w trójwymiar. Gotowy budynek wyglądał fatalnie. Gehry miał dwa wyjścia: porzucić marzenia o pofalowanych, przeczących zasadom geometrii budowlach albo znaleźć technologię, która pozwoli mu je urzeczywistnić. W komputerach w swojej pracowni zainstalował programy dotąd wykorzystywane do animacji (MAYA) i konstrukcji samolotów (CATIA). Dzięki nim projekty budowlane można było wykonywać z wielokrotnie większą precyzją. Jak wiele Gehry im zawdzięcza, widać, gdy porówna się Vitrę z Tańczącym Domem w Pradze (1995 rok), Muzeum Guggenheima w Bilbao (1997 rok) czy salą koncertową imienia Walta Disneya w Los Angeles (2003 rok). To tak, jakby porównywać prymitywny obrazek namalowany dziecięcą ręką z dziełem sztuki. Krzywizny – ciężkie i niezgrabne w Vitrze – budynkom w Pradze, Bilbao i Los Angeles nadają lekkości. Obiekty sprawiają wrażenie uchwyconych w ruchu. I właśnie tę umiejętność wprawiania statycznych budynków w taniec wielbiciele Gehry’ego uznają za największe osiągnięcie architekta, które (co chętnie podkreślają jego przeciwnicy) nie jest jednak pozbawione wad. I to poważnych.

Czy tu można mieszkać?
– To nie są racjonalnie zaplanowane muzea czy sale do ekspozycji – mówi o twórczości Gehry’ego Maciej Miłobędzki, założyciel jednej z najbardziej cenionych pracowni architektonicznych w Polsce JEMS Architekci: – Muzeum w Bilbao to eksponat sam w sobie. W jego wnętrzu można wystawić kilka równie ekstrawaganckich prac, ale zrobić tam prawdziwą ekspozycję jest naprawdę trudno. Pół biedy, gdy tego typu fantastyczne konstrukcje pełnią tylko funkcje muzealne. Gorzej, gdy zaczynają przenikać do tkanki miejskiej: mieszkań, biurowców, a kompletną katastrofą jest przechwytywanie ich stylistyki przez mniej utalentowanych naśladowców, czego świetny przykład znamy z własnego podwórka – mam na myśli gmach Telewizji Polskiej. Ale wracając do budynków Gehry’ego, ich poważnym mankamentem jest też to, że nie wytrzymują próby czasu. Weźmy kompleks zaprojektowany dla Vitry: fatalnie się starzeje, nie tylko na poziomie technologicznym (grzyb zalegający na tynku, dach zarośnięty mchem), ale także estetycznym. Po pierwszej fascynacji przestaje budzić jakiekolwiek emocje – dodaje.

– Problem mogą stanowić także krzywizny – uzupełnia krytyk architektury Grzegorz Piątek. – Jest ich w budynkach Gehry’ego tak dużo, że gdy przebywamy wewnątrz, błędnik wariuje. Tylko czy to jest grzech? Może i dobrze, że architektura wywołuje w człowieku tak ekstremalne wrażenia, przyprawia o zawrót głowy? Przypomina tym samym, czym jeszcze może być. Że budynki to nie tylko pudełka do życia.

O ile w czasach, gdy powstało muzeum w Bilbao, czyli w okresie ekonomicznej prosperity (za projekt dla Guggenheima Gehry dostał sto milionów dolarów!), takie architektoniczne eksperymenty chętnie znajdowały sponsorów, o tyle dziś, po największym od lat 30. kryzysie finansowym, wydają się fanaberią. Natomiast starchitekci (poza Gehry’ym między innymi sir Norman Foster, Daniel Libeskind czy Zaha Hadid), których talent miliarderzy wykorzystywali do stawiania pomników swojego bogactwa i władzy, dostają coraz mniej zleceń.

Budynki, które nie powstaną
W związku z kryzysem cofnięto zamówione u Gehry’ego dwa ogromne projekty: kompleksu budynków na Grand Avenue w Los Angeles i stadionu Atlantic Yard na nowojorskim Brooklynie. – To olbrzymia strata, ale musimy skoncentrować się na projektach, które realizujemy, przede wszystkim na muzeum sztuki współczesnej w Abu Zabi – tłumaczył dziennikarzowi „Guardiana” Gehry.

Czy kryzys rzeczywiście położy kres modzie na kosztowne budowle Daniela Libeskinda, Zahy Hadid czy Franka Gehry’ego, można dziś tylko spekulować. Zresztą z naszej perspektywy ważniejsze wydaje się pytanie: czy do galerii niezrealizowanych projektów Franka Gehry’ego dołączy Camerimage Łódź Center, centrum festiwalowo-kongresowe, którego wstępny projekt architekt zaprezentował na początku grudnia 2009 roku, kiedy był z wizytą w Łodzi*. – Jak na Gehry’ego łódzki projekt jest bardzo poukładany – przyznaje Miłobędzki. – Cieszy mnie, że to nie kolejne Bilbao, kolejna falująca sukienka z tytanowej blachy, bo jej klonów było już i tak zbyt wiele.
– Ten projekt mieści się w granicach dekonstruktywizmu, ale nie mieści się w tym, co tworzył Gehry przez ostatnie kilkanaście lat – dodaje Piątek. – Co ciekawe, w odróżnieniu od większości jego budowli ta stworzona z elementów przypominających kontenery na swój sposób współgra z otoczeniem, torami kolejowymi, fabrykami. Jest jak budowla zamrożona w momencie eksplozji.

Czy mimo aprobaty i ze strony architektów, i przedstawicieli świata sztuki oraz polityki (poparcie dla projektu wyrazili między innymi Lech Wałęsa, David Lynch i Terry Gilliam) budynek powstanie? W dniu, w którym zamykaliśmy to wydanie „Przekroju”, mimo trwającej od kilku tygodniu w łódzkiej radzie miasta dyskusji jednoznaczna decyzja wciąż nie zapadła.

 Budowa Camerimage Łódź Center stoi pod znakiem zapytania, ponieważ władze miasta zamroziły przyznaną Centrum dotację w wysokości 250 milionów złotych (sam projekt kosztuje 45 milionów złotych). Zostanie ona uruchomiona, gdy znajdą się zewnętrzni inwestorzy, którzy zapewnią brakujące do zamknięcia budżetu 250 milionów


Karolina Pasternak
„Przekrój”, nr 4/2010

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.02.10 10:54

Ephraim Goldberg, syn Selmy Kaplan i Franza Goldberga (pochodzacych z Polski), ktory taktycznie zmienil nazwisko na Frank Ghery, ma przejsciowe klopoty, ktore wywolal kryzys swiatowy, bez obaw...

2010.02.09 16:56

Łódź nie pokazała czerwonego światła dla samego projektu, ale dla formy w jakiej p. Żydowicz chce realizować. Krzyk, szantaż, brak biznesplanu. Dać 250 milionów człowiekowi który nie...

2010.02.08 00:58

łódź już cyba sprawę upupiła

Wszystkie