|
W stepie szerokim
Małgorzata Sadowska Nieograniczona przestrzeń Azji Centralnej i nieograniczona fantazja radzieckich projektantów. To wystarczyło, by na bezdrożach Kazachstanu, Uzbekistanu czy Kirgistanu stanęły wyjątkowe przystanki autobusowe
W tym właśnie stepie, „którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz”, niespodziewanie ukazać ci się może przystanek autobusowy. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w okolicy często nie ma żadnych domów, nie mówiąc już o porządnych drogach, a funkcjonalność jest ostatnią rzeczą, o jaką można posądzić twórców tych podupadłych świątyń transportu.
I właśnie czysta bezinteresowność w połączeniu z imperialną megalomanią i nieograniczoną żadnymi praktycznymi wymogami fantazją projektantów czynią z przystanków swoiste dzieła sztuki. Powstałe w czasach ZSRR, rozsypane gdzieś na bezdrożach Kazachstanu, Uzbekistanu czy Kirgistanu budowle tak zauroczyły kanadyjskiego fotografa Christophera Herwiga, że poświęcił im cały album. Zdjęcia, które oglądacie w „Przekroju”, to tylko niewielka część kolekcji. Trudno się dziwić fascynacji Herwiga – stojące na pustkowiu obiekty sprawiają wrażenie porzuconych statków kosmicznych czekających na powrót załogi. Do obiecanego podboju nie doszło, jałowe, bezludne* ziemie nie zamieniły się w kwitnące oazy, przez które jeden za drugim mkną autobusy pełne błyskających w uśmiechu złotymi zębami podróżnych. Po tamtych planach pozostały tylko przystanki miraże. Różniące się w zależności od kraju i regionu, tworzą swoisty „betonowy szlak” (niegdyś biegł tędy jedwabny). Jedne dumnie prężą się w awangardowych pozach, inne po „cepeliowsku” łączą tradycję i „nowoczesność”, jak przystanki meczety, przystanki jurty czy przystanek ak kalpak. Ak kalpak-, gwoli wyjaśnienia, jest tradycyjnym kirgiskim nakryciem głowy noszonym przez mężczyzn. To wysoka, biała wełniana czapa uważana wręcz za świętość. Zgodnie z tradycją mężczyzny w ak kalpaku na głowie nie można zabić. Ciekawe, czy ta zasada dotyczy również podróżnych, którzy schronią się pod czapą z betonu stojącą sobie gdzieś w okolicach jeziora Issyk-kul? Radzieckie przystanki zdobią murale, mozaiki, wzory zaczerpnięte czasem z tradycyjnych lokalnych motywów, czasem ze skromnych zasobów sowieckiej symboliki (jak sierp i młot), czasem wprost z zasobów awangardy. Czyż budyneczek stojący w uzbeckim Termiz nie wygląda, jakby osobiście przyozdabiał go Wassily Kandinsky? Jednym z najbardziej intrygujących obiektów jest bez wątpienia przystanek z okolic kirgiskiego Karakoł, ten z rzeźbą przedstawiającą gołębia. Projektant pomyślał nawet o efektownych muralach, jednak chyba zapomniał o podróżnych, którzy na próżno szukaliby schronienia przed słońcem i upałem sięgającym latem nawet 40 stopni. Ale nie ma żadnych podróżnych. Prędzej niż autobusu doczekać się tu można Godota. Małgorzata Sadowska "Przekrój" 41/2008 * - Na przykład w Kazachstanie gęstość zaludnienia wynosi 5,6 osoby na kilometr kwadratowy, w Polsce to 122 osoby. Warto przy okazji dodać, że Kazachstan jest ośmiokrotnie większy od naszego kraj wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|