Strona główna > Cywilizacja > Nauka > Mammografia – cała prawda czy półprawdy?
16.10.2009
Mammografia – cała prawda czy półprawdy?

Irena Cieslińska


Nieinwazyjny guz, który pozostawiony sam sobie nigdy nie miałby najmniejszego wpływu na zdrowie kobiety, po wykonaniu biopsji staje się agresywny. Zatem udoskonalanie mammografów może prowadzić... do zwiększania liczby nowotworów. Tradycyjnym aparatem można wykryć guzki wielkości od trzech milimetrów. Mammografy cyfrowe pozwalają rozpoznać już milimetrowe zmiany, które da się dowolnie powiększyć, oglądać pod różnymi kątami i w wybranych fragmentach. Jeśli wynik USG lub mammografii niepokoi lekarza, kieruje on kobietę na dalsze badania. Zwykle jest to właśnie biopsja.

Lepiej leczyć, niż wykrywać
Drugi raz moja wiara w sensowność badań przesiewowych została poważnie nadszarpnięta podczas konferencji Europejskiego Otwartego Forum Naukowego (ESOF) w 2008 roku*. Przedtem wciąż kontrowersje wokół tych badań traktowałam ze sporą dozą podejrzliwości, wkładałam je do tej samej przegródki co twierdzenia, że szczepienia szkodzą, czy że homeopatia leczy. Bo choć sama się nie kontrolowałam, uznawałam, że nie ma nic złego w tym, by korzystać z możliwości okresowego sprawdzenia, czy nie rośnie we mnie nowotwór. Tymczasem utytułowani lekarze biorący udział w panelu poświęconym badaniom przesiewowym zdawali się być zupełnie innego zdania.

Peter Gøtzsche z Nordic Cochrane Centre w Kopenhadze (5) przedstawił wstrząsający raport podsumowujący wyniki siedmiu zakrojonych na szeroką skalę analiz efektywności mammografii. Jak dowodził, programy badań przesiewowych statystycznie ratują 1 życie na każde 2000 kobiet poddających się mammografii regularnie przez 10 lat. Jednak z drugiej strony 10 innych zdrowych pań zostanie poddanych wyniszczającemu leczeniu onkologicznemu „na wszelki wypadek”. Terapia ta nigdy by ich nie dotknęła, gdyby nie uczestniczyły w programie. 200 innych pań w wyniku fałszywego alarmu poniesie poważne koszty psychologiczne.

Kłamstwa, prawda i statystyka
Różne badania różnią się nieco w ocenie skuteczności mammografii w zwalczaniu raka. Weźmy najbardziej optymistyczny wynik – 15-procentowy spadek śmiertelności w grupie poddawanej badaniu. 15 procent brzmi może nie imponująco, ale całkiem solidnie. Co on oznacza? – pytał Gøtzsche. Tyle samo, co stwierdzenie, że w grupie poddających się badaniu, 0,05 procent mniej kobiet umiera na raka piersi. Pięć setnych procent! Albo, innymi słowy, że panie nie poddające się badaniu mają 90,20 procent szans na przeżycie kolejnych 10 lat, podczas gdy panie badające się – 90,25 procent.

To kwestia prezentacji danych statystycznych. Załóżmy, że na pewną chorobę umierają dwie osoby na tysiąc, a po wprowadzeniu nowego leku – jedna osoba na tysiąc. Śmiertelność spada aż o 50 procent. To wielki sukces medycyny. Ale co to znaczy dla pacjenta? Kiedyś jego ryzyko śmierci wynosiło 2 do 1000, czyli 0,2 procent, albo inaczej – jego szanse na przeżycie kształtowały się na poziomie 99,8 procent. Teraz zaś wzrosły do 99,9 procent. To zmiana rzędu zaledwie dziesiątej części procenta. Statystycznie rzecz ujmując, badanie wydłuża więc kobiecie życie o jeden (!) dzień. „To jest właśnie ten dzień, który spędza ona w przychodni, poddając się prześwietleniu, i potem, w oczekiwaniu na wynik” – podsumował sarkastycznie Gøtzsche.

Wbrew tym – marnym, przyznajmy – efektom pacjenci, jak wynika z przeprowadzanych ankiet, wierzą bardzo głęboko w skuteczność mammografii (nawet jeśli ta wiara nie prowadzi ich jeszcze do lekarza). 68 procent pytanych uważa, że badanie piersi redukuje śmiertelność blisko o połowę, ponad trzy czwarte – że w ciągu 10 lat ratuje życie 10 kobiet na tysiąc; czyli niemal 20-krotnie przeceniają skuteczność tej metody. Wreszcie zaledwie 8 procent zdaje sobie sprawę z możliwych zagrożeń, między innymi z tego, że uczestnictwo w badaniu może skłonić do podjęcia leczenia zdrowe kobiety (7).

Może mammografia statystycznie ratuje życie niewielu kobietom, ale jednak ratuje. Może więc warto?

Peter Gøtzsche nie pozostawiał jednak złudzeń: – Wyobraźcie sobie, że poduszki powietrzne w samochodach niekiedy otwierałyby się samoistnie podczas ruchu pojazdu. I że w wyniku tego dochodziłoby do uszkodzeń ciała albo okaleczeń u 10 osób na każdą 1 uratowaną podczas wypadku. I w wyniku tych uszkodzeń czy okaleczeń osoby te nie mogłyby prowadzić normalnego życia zawodowego i rodzinnego. A nawet – być może – okaleczenia te prowadziłyby w dalszej perspektywie do śmierci. Wyobraźcie sobie dalej, że na każdą uratowaną osobę przypadałoby 200 takich, którym poduszka otworzyła się w czasie jazdy i które – choć nie doznały uszczerbku na zdrowiu – poważnie ucierpiały psychicznie. Od tego czasu mają kłopoty z zaśnięciem, dręczą je stany lękowe, pogorszyły im się relacje w pracy i w rodzinie, ich życie seksualne legło w gruzach. Czy taka zawodna technologia mająca na celu „ratowanie życia” zostałaby w ogóle dopuszczona do użytku?

– Kobiety są oszukiwane na skalę, jaka nie miała miejsca w przeszłości – tak Gøtzsche podsumował swoje wystąpienie. A przy okazji wspomniał, że tak reklamowane samobadanie piersi to „czysta strata czasu i zawracanie głowy” (8).

Podczas debaty pojawiały się również argumenty ekonomiczne. Pieniądze na opiekę medyczną są zwykle jak przykrótka kołderka – nie pokrywają wszystkich potrzeb. W sytuacji, w której badania przesiewowe w kierunku raka piersi budzą tyle kontrowersji – mówili lekarze – tradycyjne „lepiej wykrywać, niż leczyć” należałoby raczej zamienić na „lepiej leczyć, niż wykrywać”.

Prawda tylko dla wybranych?
Jednym z najzagorzalszych krytyków mammografii jest profesor Michael Baum, chirurg z University College w Londynie, wieloletni szef projektu badań przesiewowych piersi w Wielkiej Brytanii (UK National Health Service Breast Screening Programme): – Uważam za głęboko nieetyczne promowanie mammografii wśród kobiet młodszych niż 50-letnie – stwierdził, podsumowując wyniki obserwacji.

– Powiedzcie, proszę – zapytała w pewnym momencie zdesperowana dziennikarka uczestników panelu ESOF – co z tego, co tu mówicie, możemy napisać czytelnikom? Czy mamy napisać w gazetach, że nie warto badać piersi?

Właśnie. Argument, że wyniki analiz Cochrane Centre nie powinny być upowszechniane, podnoszony jest niejednokrotnie przez różne środowiska lekarskie. Po co mieszać ludziom w głowie? I tak trudno zachęcić pacjentów do systematycznej kontroli, a niektóre badania przesiewowe – na przykład cytologia – mają sens, co zostało bezspornie udowodnione. Niestety, coraz więcej badań wskazuje, że nie dotyczy to raka piersi ani raka prostaty.

Sama mam ogromne wątpliwości, pisząc ten tekst. Jest jednak coś niepokojącego w pomyśle, żeby tych wyników i kontrowersji nie upowszechniać, skrywać je przed „maluczkimi”. Pachnie to niemiłym protekcjonalnym sposobem myślenia, według którego prawda należy się tylko tym, którzy zdolni są ją pojąć.

Polki jeszcze nie dorosły?
Dlaczego nie mówi się kobietom o możliwych zagrożeniach związanych z badaniem piersi (9)? O tym, że być może będą leczone, chociaż objawy choroby mogłyby im nigdy nie zagrozić? O licznych fałszywych wynikach dodatnich? A nawet – choć może i nie jest to sprawa pierwszej wagi – dlaczego przed mammografią nie zawsze uprzedza się, że bywa ona bardzo bolesna? Dlaczego nasi lekarze uważają, że nie dorosłyśmy do całej prawdy?
1 2 3 4

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.03.02 23:26

Moja znajoma miała malutkiego, niegroźnego torbiela. Po wykonaniu biopsji nagle jej się rozzłościł. Przez 1,5 roku się leczyła, bardzo cierpiała... zmarła w niewyobrażalnych mękach....

Antonina
2010.01.28 14:25

Bez tych danych zawsze byłam pewna ,ze wszelkie biopsje i wycinki mają zły wpływ na wszelkie guzy.

2009.10.17 13:18

Uważam, że artykuł zawiera wiele informacji wyrwanych z kontekstu w celu potwierdzenia jego tezy. Na zakończenie autorka pisze "(...)Żeby go świadomie dokonać, musimy jednak poznać obie...

2009.10.17 08:57

Bardzo dobry artykuł! Powinno się zawsze zwracać uwage na szkodliwość badań (nierzadko przewyższającą rzeczywiste ryzyko chorobowe!). Lekarze milczą o skutkach ubocznych bo im to na...

Julia
2009.11.23 16:22

16 listopada br USPSTF (grupa ekspertow amerykanskiego departamentu zdrowia) drastycznie zmienila rekomendacje do mammografii. obecnie sa one takie: -kobiety w wieku 40-49 nie potrzebuja...

2010.01.24 22:34

Kontrowersyjny artykuł i moim zdaniem, teza „szkodliwość mammografii” postawiona jest błędnie. Autorka przekonuje, że mammografia jest szkodliwa a nawet śmiertelnie groźna dla kobiet....

mirka
2009.10.24 19:05

składam podziękowanie za artykuł ,może on oświeci sporą część polek, mamografia jest bardzo bolesna.

Bardzo się cieszę, że ktoś wreszcie odważył się napisac prawdę! Też czytałam już opinie i artykuły naukowe o szkodliwym wpływie mammografii na zdrowie kobiet ale w czasopisamch...

2010.01.22 14:37

Na litość boską jak można zniechęcać ludzi do przeprowadzania badań wysuwając argumenty, że: 1. badanie boli (bez przesady), 2. w wyniku badania może być ewentualnie podjęte...

2009.11.10 23:21

Lecz się kobieto! Dane z palca wzięte a cytaty oszołomów, których nikt nie traktuje na serrio. Lecz się kobieto, albo nie, nie lecz się , bo po co. Ale nie mąć innym w głowach! Porządne...

profilaktyczka

Wszystkie