|
Trudno mieć płeć
Piotr Stanisławski Jeśli wiesz na pewno, że jesteś kobietą lub mężczyzną, to masz niesamowite szczęście. Ze współczesnej wiedzy wynika, że między kobietą a mężczyzną jest mnóstwo stanów pośrednich i każdy z nas może być tego przykładem
Różni nas prawie wszystko. Wiek, wzrost, waga, kolor włosów i oczu, temperament i gust zmieniają się płynnie, tworząc miliardy niepowtarzalnych kombinacji. Jest jednak w formularzach danych osobowych pozycja, w której nie możemy wykazać się kreatywnością – do wyboru jest tylko K lub M, kobieta lub mężczyzna. Płeć to taka prosta sprawa, tylko dwie możliwości, prawda? Otóż nie.
Ludzie o niejasnej przynależności płciowej rodzili się zawsze i zawsze ich pojawienie się budziło szczególne emocje. Dowodem choćby ślady takich postaci w większości wielkich i małych mitologii z greckim Hermafrodytą na czele. Czasami, jak właśnie w starożytnej Grecji, nie zadawano sobie trudu dociekania, czy noworodek to właściwie chłopiec, czy raczej dziewczynka – jeśli zewnętrzne narządy płciowe wyglądały zbyt podejrzanie, dziecko pakowano w koszyk i wyrzucano do morza odpowiednio daleko od brzegu. Potem zostawało jeszcze złożenie kosztownej, ośmioczęściowej ofiary przebłagalnej dla bogów i można było żyć dalej. W bardziej tolerancyjnych kulturach zadawano sobie trud określenia, jaką właściwie płeć powinno mieć „dziwne” dziecko. Opierano się na oględzinach tego, co na zewnątrz, stosując dość prostą metodę: sterczy coś między nogami – chłopiec, nie sterczy – dziewczynka. Całą gamę stanów pośrednich rozsądzano na oko, a decydujące okazywało się zwykle doświadczenie przyjmującej poród. Metoda ta królowała aż do XIX wieku, gdy rozwój nauki kazał podejść do sprawy bardziej systematycznie. Kwestię powierzono histologom, którzy badali tkanki, patrząc na nie okiem mikroskopu. To był triumf rozumu i wiedzy – wystarczy rzut oka na próbkę, by określić, czy dziecko ma męskie jądra, czy żeńskie jajniki. Sprawa miała być raz na zawsze rozwiązana. Nie była. Okazało się, że spora liczba dzieci ma zarówno jajniki, jak i jądra lub że pobrana od nich tkanka przypomina jedne i drugie albo też nie przypomina niczego. Sprawa pozostała otwarta. Między XX i XY Wreszcie nadeszła epoka XX-wiecznej genetyki. Dowiedzieliśmy się, że u ludzi za płeć odpowiada jedna para chromosomów. Mamy ich wszystkich 46, w pewnym etapie układają się w pary. 22 z nich to identyczne na oko dwójki, jednak ostatnia para może występować w dwóch wersjach. Zestaw oznaczony jako 46,XX występuje u kobiet, komplet 46,XY pojawia się u mężczyzn (liczba na początku oznacza całkowitą liczbę chromosomów, oznaczenie po przecinku to zestaw chromosomów płciowych). Czyli jesteśmy w domu – wystarczy od dziecka pobrać kilka komórek, by przekonać się, z kim mamy do czynienia. Badanie, które miało wreszcie jednoznacznie rozsądzić sprawę, stało się początkiem jednego z największych zamętów w wiedzy o nas samych. Z czasem okazało się, że choć 46,XX i 46,XY to najczęściej spotykana odmiana, to można też trafić na takie anomalie jak 45,X, 47,XXY, 48,XXYY, 48,XXXY, 49,XXXYY, 49,XXXXY, 49,XXXXX. Co gorsza, zaczęło się okazywać, że tu i ówdzie trafiają się całkiem udani mężczyźni, którzy w badaniu okazywali się mieć komplet 46,XX, a i kobiety z 46,XY w komórkach to przypadek całkiem częsty. Im dalej zgłębiano problem chromosomów płciowych, tym jaśniejsze stawało się, że podział K/M jest daleki od rzeczywistości. Ostatecznym ciosem były badania dowodzące, że geny to tylko jeden z elementów przynależności płciowej. Nie mniejsze znaczenie okazały się mieć hormony, których działaniu poddawany jest organizm jeszcze w okresie życia płodowego, a potem podczas rozwoju i okresu dojrzewania. Przepis na faceta Jak to wszystko działa? Teoretycznie płeć określana jest w momencie, gdy komórka jajowa połączy się z plemnikiem. Oba zawierają połowę potrzebnych do powstania organizmu chromosomów – jajo zawsze niesie żeński X, plemnik może nieść ojcowski X lub Y. Po zapłodnieniu rozpoczyna się seria podziałów komórek, z których dość szybko oddzielają się te, które w przyszłości mają stać się gonadami, czyli producentami kolejnych komórek jajowych i plemników. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.10.13 20:16
"Stoi to w konflikcie z zaleceniem, by ewentualne operacje korekcji narządów płciowych przeprowadzać możliwie wcześnie" Nie ma takiego zalecenia. Byłoby bzdurne, krzywdzące i sprzeczne z... 2009.09.16 09:35
Jestem osobą transseksualną k/m. Należy zmienić prawo, opiekę medyczną w Polsce, które są paranoją a dla innych koszmarem! Koszt realizacji marzeń bo inaczej nie można nazwać terapii... adam
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 8.03.2010Rysunki Marka Raczkowskiego z „Przekroju”, numer 10/2010Wymyślił i narysował Marek Raczkowski polecamy numer 10/2010
|
|