Strona główna > Cywilizacja > Nauka > Pożyteczne zapalenie gardła?
3.01.2008
Pożyteczne zapalenie gardła?

Wojciech Mikołuszko

Zaczerwienienie, opuchlizna, podwyższona temperatura, ból – to objawy stanu zapalnego, z którymi walczymy. Tymczasem bez zapalenia nie moglibyśmy żyć

Uwaga! Alarm! Coś się stało. Coś groźnego. Trzeba z tym walczyć. I to szybko. Strażnicy zdrowia – osiadłe w tkankach komórki odpornościowe – nie tracą ani chwili. Aktywują się już w kilka minut po infekcji i zwołują pomoc. To, czy w trakcie akcji ratunkowej będzie drapało nas w gardle, bolało w uchu albo puchło nam kolano – w tym momencie się nie liczy. Ważne, żeby rozwinął się skuteczny stan zapalny.
Jeszcze do niedawna toczył się spór o to, czy ostre zapalenie, jakie wywiązuje się w chwili, gdy dojdzie do uszkodzenia ciała lub wniknięcia zarazków, przynosi więcej szkód, czy korzyści. Dziś wiemy, że jest nam niezbędne. – Bez zapalenia nikt by nie przeżył – mówi „Przekrojowi” profesor Marek Jakóbisiak z Akademii Medycznej w Warszawie. Doktor Elżbieta Kołaczkowska, immunobiolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dodaje: – Na każdą setkę patogenów, które wnikną do organizmu, do krwi przenika tylko jeden. Zawdzięczamy to właśnie rozwojowi odpowiedzi zapalnej, jednej z najważniejszych reakcji układu odpornościowego.
Objawy ostrego stanu zapalnego każdy zna doskonale. Tym bardziej teraz, gdy nasz organizm osłabiony przez zimowy chłód zmaga się z zapaleniem gardła, nosa lub uszu: to zaczerwienienie, opuchlizna, ból oraz lokalne podwyższenie temperatury. Mechanizm, który stoi za tymi symptomami, został ostatnio dość dobrze poznany. Dzięki temu naukowcy zrozumieli też, dlaczego czasem zapalenie wymyka się spod kontroli. Wtedy bywa niebezpiecznie.

Zbawienne wycie czujników
Za rozpoczęcie akcji zapalnej odpowiedzialne są komórki zwane fachowo leukocytami osiadłymi lub tkankowymi. Są jak czujniki w systemie alarmowym budynku. Zasiedlają tkanki najbardziej narażone na uszkodzenie i atak zarazków: skórę, błony śluzowe (na przykład nosa) oraz płuca. Kiedy tylko wyczują, że dzieje się coś złego, zaczynają produkować specyficzne substancje chemiczne. I tak jak wycie czujników przekazują informację organizmowi, że należy przygotować akcję ratunkową.
Najpierw reagują przechodzące przez uszkodzoną strefę lokalne naczynia krwionośne. Zwiększa się ich średnica, napływa więcej krwi, która wolniej odpływa. Jednocześnie zwiększa się przepuszczalność ścian naczyń krwionośnych, natomiast w tkankach znajdujących się poza nimi zmniejsza się ciśnienie. Oba te procesy prowadzą do wydostawania się osocza do uszkodzonej tkanki. Krew wypełnia też najcieńsze z naczyń krwionośnych, tak zwane naczynia kapilarne, które w zdrowej tkance są zazwyczaj puste.
Wszystko to razem wywołuje lokalne zaczerwienienie oraz podwyższenie temperatury tkanki objętej zapaleniem. – Ale to jeszcze nie jest gorączka! – podkreśla doktor Kołaczkowska. – W trakcie gorączki dochodzi bowiem do podwyższenia temperatury całego organizmu, co nie musi towarzyszyć stanowi zapalnemu.
Leukocyty osiadłe zwołują teraz najgroźniejszą broń organizmu, czyli leukocyty zapalne. Gdy te dopłyną wraz z krwią do uszkodzonego miejsca, wydostają się z naczyń krwionośnych i wnikają do chorej tkanki. – I to one odgrywają zasadniczą rolę podczas niszczenia zarazków – wyjaśnia badaczka. – Produkują na przykład wolne rodniki tlenowe, które akurat w tym miejscu i czasie są bardzo potrzebne, bo zabijają wirusy i bakterie.
Napływ osocza i leukocytów zapalnych do tkanki powoduje, że powstaje opuchlizna.
W miejscu zapalnym dochodzi też do podrażnienia zakończeń nerwów, co prowadzi do odczucia bólu. Na ile jest on potrzebny organizmowi, nie jest do końca jasne. Część naukowców uważa, że ból to efekt uboczny akcji ratunkowej organizmu i w tym wypadku niczemu nie służy. Inni są jednak zdania, że w ten sposób ciało ostrzega nas o niebezpiecznej sytuacji. Rozumiemy wówczas, że miejsce, w którym wywiązał się stan zapalny, należy chronić i oszczędzać przed wysiłkiem, a może nawet leczyć. – Choć więc nikt nie lubi odczuwać bólu, w pewnych przypadkach może on być zbawienny – twierdzi doktor Kołaczkowska.
Jeśli akcja ratunkowa organizmu się powiedzie, infekcja zostaje wyeliminowana. Ostry stan zapalny nie trwa zazwyczaj dłużej niż tydzień. Po tym czasie jest wyciszany, a jego wszelkie objawy znikają. Kolejne tygodnie, a nawet miesiące, może jednak zająć gojenie się rany.

Gdy system się psuje
Problem w tym, że stan zapalny aktywuje się czasem nadmiernie. – Organizm nie traci cennego czasu na to, by zorientować się, czy uszkodzenie tkanek jest związane z infekcją, czy nie – wyjaśnia doktor Kołaczkowska. – Na wszelki wypadek rozwija się stan zapalny. Ale nawet wówczas, gdy nie ma zarazków, zapalenie jest jednak nieszkodliwe, gdyż jest szybko wyciszane, a jego celem pozostaje zagojenie uszkodzonych tkanek.
Jednak czasami stan zapalny może też rozwinąć się tam, gdzie nie doszło ani do uszkodzenia tkanek, ani do infekcji. To tak, jakby system alarmowy włączył się bez powodu. Wyeliminowanie „wycia” staje się bardzo trudne. Jak choćby w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów – opuchlizna i ból pojawiają się zupełnie bez potrzeby. Nie przynoszą żadnych korzyści.
Niekorzystna jest także sytuacja, gdy akcja obronna przekroczy rozsądne granice w trakcie zapalenia, któremu towarzyszy infekcja. – Przykładem jest sepsa – mówi profesor Jakóbisiak. – Zabija nas wówczas nie bakteria, lecz niezwykle gwałtowna reakcja organizmu.
– Zapalenie staje się niebezpieczne także wtedy, gdy przejdzie w stan chroniczny – dodaje doktor Kołaczkowska. Może się to zdarzyć, kiedy organizmowi nie uda się usunąć zarazków. W ich niszczenie jest zaangażowanych coraz więcej typów komórek odpornościowych, które są nadmiernie aktywne, a produkowane przez nie substancje niszczą także nasze własne tkanki. Spośród czterech głównych objawów stanu zapalnego dominują wtedy dwa najmniej przyjemne – opuchlizna i uporczywy ból. Nie mają jednak sensu ostrzegawczego. Chory przecież od dawna wie, że coś dzieje się nie tak.
W niektórych wypadkach chroniczne stany zapalne mogą nawet prowadzić do rozwoju nowotworów. – Przewlekłe zapalenie trzustki aż 10 do 20 razy zwiększa ryzyko rozwoju raka tego narządu – mówi doktor Kołaczkowska. – Ale to są przykłady skrajne. Generalnie gdyby nie ostre, natychmiastowe zapalenie, które powstaje w odpowiedzi na uszkodzenie tkanek lub infekcję, zagrożona byłaby równowaga naszego organizmu. Likwiduje ono zarazki, powstrzymuje rozwój choroby oraz pomaga za-goić i zabliźnić ranę. Jest więc niewątpliwie reakcją korzystną i pożądaną, która często przebiega nawet bez udziału naszej świadomości.   



BRAĆ CZY NIE BRAĆ?
Rozmowa z doktorem Wojciechem Feleszką, pediatrą i immunologiem z Akademii Medycznej w Warszawie

Skoro zapalenie jest tak korzystne dla naszego organizmu, to czy warto brać leki przeciwzapalne?
– Zależy jak i kiedy. Ważne, by robić to pod kontrolą lekarza. Ale może zacznijmy od tego, że leki przeciwzapalne generalnie dzielimy na dwie grupy – steroidowe i niesteroidowe.
Niesteroidowe to na przykład...
– ...aspiryna, paracetamol, ibuprofen. Wszystkie dostępne są bez recepty w aptekach i powszechnie używane przy stanach zapalnych gardła lub nosa. Wszystkie działają też przeciwbólowo i przeciwgorączkowo. A walka z bólem to wielka zdobycz medycyny. Gorączka z kolei jest nie tylko nieprzyjemna, ale może też być groźna: u niektórych dzieci może wywołać niebezpieczne napady drgawek. Ewolucja, która wykształciła stany zapalne, nie brała pod uwagę takich pacjentów. My musimy.
Podobno te leki wywołują szkodliwe działania uboczne.
– Oczywiście. Przede wszystkim blokują mechanizm ochronny błony śluzowej żołądka. Kwasy żołądkowe atakują wówczas ściany narządu. Te leki są więc częstą przyczyną powstawania wrzodów. Ponadto aspiryna u niektórych osób może wywołać krwawienia. U dzieci zdarza się bardzo rzadka choroba – zespół Reya – która uszkadza wątrobę i mózg. Również ibuprofen niekiedy uszkadza wątrobę. Nawet przedawkowanie paracetamolu źle działa na ten narząd.
A leki przeciwzapalne z grupy sterydów?
– Są wydawane wyłącznie z przepisu lekarza. Wykorzystuje się je wówczas, gdy stan zapalny przekroczy rozsądne granice, na przykład w chorobach reumatoidalnych, chorobie Crohna, ciężkich postaciach alergii, chorobach szpiku i nerek. Najbardziej niebezpieczna jest jednak sytuacja, gdy pojawi się nagła odpowiedź zapalna całego organizmu. Dotyczy to między innymi wstrząsu anafilaktycznego u alergików albo sepsy. Jeśli pacjentowi nie poda się leków przeciwzapalnych odpowiednio szybko, może się to zakończyć jego śmiercią.


Wojciech Mikołuszko

Przekrój Nr 01/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Pan doktor Feleszka się myli. Paracetamol nie jest niesteroidowym lekiem przeciwzapalnym. To lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy.

prorock

Wszystkie