Przede wszystkim
Polska zbrodnia stanu
fot. Marek RaczkowskiPrzekrój
Z byłym europarlamentarzystą, senatorem PO Józefem Piniorem, od lat próbującym wyjaśnić sprawę tajnych więzień CIA w Polsce, rozmawia Stefan Zgliczyński
W jakich okolicznościach można torturować ludzi?
– W żadnych.
A zatrzymywać, aresztować i latami przetrzymywać bez sądu?
– W żadnych. To jest zabawne, dramatyczne i smutne, że w Polsce trzeba tłumaczyć rzeczy podstawowe, np. co to jest „habeus corpus", podstawa, jeszcze średniowieczna, tego, co dziś nazywamy rządami prawa. Czyli, mówiąc krótko, że każde zatrzymanie musi mieć podstawę prawną. Dotyczy to wszelkich sytuacji – zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Inaczej popełniamy przestępstwo, zbrodnię wojenną – zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego.
Jestem zszokowany tą debatą na temat więzień CIA w Polsce. To, co na ten temat wypisują niektórzy dziennikarze, np. Igor Janke z „Rzeczpospolitej", to jest regres cywilizacyjny. To już nie jest nawet kryzys prawicy polskiej, to jest zapaść kulturowa i cywilizacyjna. To usankcjonowanie barbarzyństwa.
Dlaczego przez całe lata, po ujawnieniu przez „Washington Post" w 2005 r. informacji o istnieniu tajnych więzień CIA w Europie Wschodniej, byłeś praktycznie jedynym polskim parlamentarzystą i politykiem, który głośno mówił o potrzebie wyjaśnienia całej sprawy? Nic przez te lata się nie zmieniło?
– Coś się jednak zmieniło. Rząd PO, a konkretnie jego minister sprawiedliwości, który był jeszcze wówczas prokuratorem generalnym, podjął latem 2008 r. decyzję o rozpoczęciu śledztwa. Tak, że w porównaniu z czasem rządów SLD i PiS, kiedy zaprzeczano w ogóle możliwości istnienia takich więzień, dzisiejsza sytuacja oznacza jednak pewien postęp. Jeszcze przed świętami będę wnioskował o zaproszenie do Senatu prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, aby poinformował nas o stanie śledztwa. Albo to zrozumie i zmieni swoje postępowanie, albo będzie musiał odejść. Ta sprawa jest bowiem fundamentalna dla naszego ustroju – albo będziemy mieć rządy prawa, albo będzie przyzwolenie na zakładanie przez tajne służby prywatnych więzień, w których będzie się torturować prywatnych więźniów.
Ale poza Januszem Palikotem nikt zdaje się tego nie rozumieć. Dla Millera i Kaczyńskiego to jedynie przykrywka dla odwrócenia uwagi od reformy emerytalnej i rzekomych kłamstw wokół katastrofy smoleńskiej.
– Na ten stan obojętności i lekceważenia tej sprawy mają wpływ dwie kwestie. Pierwsza to walec kapitalizmu, który przetoczył się po Polsce po 1989 r., doprowadzając do degrengolady intelektualnej całego społeczeństwa – ludzie albo stąd wyjeżdżają, albo nie mają pracy, albo pracują na śmieciowych umowach, drżąc każdego dnia przed jej utratą. Zaś środowiska intelektualne, kulturowe, które – zdawałoby się – powinno to obchodzić, zajmują się wszystkim, ale nie tym. Kiedy sprawę więzień CIA podjąłem po raz pierwszy jesienią 2005 r., byłem przekonany, że stanie się czymś konstytutywnym dla młodej, nowej lewicy. Że aktywiści lewicowi, prawnicy, intelektualiści uznają tę sprawę za sztandarową. Tymczasem poza środowiskiem „Le Monde diplomatique" żadne inne, nie wspominając już o SLD, się tym nie zainteresowało. Poza tym to zdziecinnienie Polaków polegające na ślepej wierze w to, że wszystko, co robią Amerykanie, jest dobre i słuszne. Ta wiara w sojusz z USA jest tak absurdalna, że Polska gotowa jest wziąć na siebie rolę żandarma Ameryki, odwalając za nią brudną robotę, m.in. polegającą na udostępnianiu jej miejsc do torturowania więźniów. I jeszcze jesteśmy z tego zadowoleni.
Jakie prawo zostało w Polsce złamane istnieniem tajnych więzień CIA?
– Poprzez funkcjonowanie na polskim terytorium tajnych ośrodków śledczych CIA złamano dwa fundamentalne prawa kształtujące ustrój konstytucyjny Polski. Po pierwsze, prawa człowieka – nie ma takiego prawa, zgodnie z którym organizacja wywiadowcza może sobie więzić na terytorium Polski kogokolwiek. Po drugie – tortury. Czyli fundamentalne naruszenie praw człowieka, wolności obywatelskich i podstaw ustrojowych naszego państwa. To jest moim zdaniem zakwestionowanie dwóch dekad polskiej demokracji. To jest przecież dokładnie to, z czego wycofali się stalinowcy pod koniec lat 50. – zakazano więzienia bez wyroku i tortur. Destalinizacja, przypomnę, polegała przede wszystkim na reformie wymiaru sprawiedliwości. No i oczywiście naruszenie suwerenności Rzeczypospolitej, co jest również jawnym złamaniem konstytucji. Ci, którzy dali Amerykanom zgodę na istnienie w Polsce ich więzień, zrzekli się suwerenności nad częścią kraju. Nikt im do tego nie dał prawa. To niepojęte!


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



