Koniec z kulturą
Bunt starszych pań
Forum
Maria Czubaszek i Krystyna Mazurówna wykorzystują swoją popularność do mówienia o sprawach, o których młodsi ostrożnie milczą
Ponury absurd, czyli obowiązująca ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, jest niczym więcej jak manifestem tchórzostwa i obłudy. Nazywanie jej konsensusem jest zwyczajnym kłamstwem, chyba że mówi się o konsensusie między prawicą a Watykanem. Większość polskiej klasy politycznej zgrupowana jest niepokojąco blisko kruchty. Politycy jak ognia unikają konfrontacji z Kościołem katolickim w tak zwanych sprawach światopoglądowych. W efekcie grupa bezżennych panów w średnim wieku pośrednio decyduje, co i w jakich okolicznościach jest legalne, a co absolutnie nie.
Nie jest tajemnicą, że w Polsce dokonuje się, według szacunków Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, od 80 do 190 tys. nielegalnych aborcji rocznie. Usługa medyczna, za którą kobiety płacą przeszło 300 mln zł rocznie, pozostaje więc poza jakąkolwiek kontrolą i jurysdykcją. Na szczęście ostatnie tygodnie pokazały, że są w Polsce osoby, które nie boją się publicznie zabrać głosu w tej sprawie. Witamy u progu buntu starych kobiet.
Piewczyni cywilizacji śmierci
W byciu starą kobietą najlepsze jest to, że można w końcu mówić, co się myśli, praktycznie bezkarnie. Przekroczenie smugi cienia zwalnia z obowiązku podporządkowania się panującym normom politycznej poprawności w trosce o mityczne dobre imię. Zarzucano Czubaszek i Mazurównie chęć wypromowania się na kontrowersyjnym temacie. Wydaje się, że jest wręcz odwrotnie. Stare kobiety mogą wykorzystać już zdobytą popularność do mówienia o sprawach, o których młodsi milczą.
„Mam trójkę świetnych dzieci i kocham je ponad wszystko, ale ujrzały światło dzienne wtedy, gdy o tym z pełną świadomością zadecydowałam. Krótko mówiąc, uważam, że dzieci powinno się rodzić tylko wtedy, gdy są upragnione (...), a nigdy nie w wyniku przypadku, mniej lub bardziej nieszczęśliwego" – mówi Krystyna Mazurówna w wywiadzie dla „Dziennika". Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Tancerka i choreografka proponuje demokratyczne odwołanie się do głosu wszystkich obywateli – rozpisanie referendum w sprawie legalizacji zabiegów przerywania ciąży. „Dziennik" nazwał swą rozmówczynię „babcią buntowniczką".
Wypowiedź Mazurówny poprzedził głośny wywiad z Marią Czubaszek w Radiu Zet. Teraz nad jej decyzją o aborcji podjętą 50 lat temu, kiedy usunięcie ciąży było w Polsce w pełni legalne, pochyla się pełen przekrój społeczeństwa: od posłanki Beaty Kempy po taksówkarza. Pisarkę straszy się, że na starość szklanki z herbatą nie będzie miał jej kto podać. Ludziom, którzy tak dbają o komfortową starość Czubaszek, nie mieści się w głowie, że ktoś przedkłada możliwość stałej aktywności zawodowej nad otrzymywanie z rąk potomków płynu w okresie nieuniknionego starczego zniedołężnienia.
Oświadczenie samej zainteresowanej, że kiedy nie będzie w stanie samodzielnie wziąć sobie wody, planuje popełnienie bezbolesnego samobójstwa, tylko ją w oczach prawicy pogrąża, czyniąc z niej piewczynię cywilizacji śmierci. Tymczasem ona mówi: „Jestem absolutnie za tym, żeby dzieci się rodziły, podziwiam matki, ale jestem za macierzyństwem świadomym i odpowiedzialnym". Nie jest ono możliwe, dopóki kobietom nie daje się prawa wyboru.
Szczebiot sexy mamy
Poglądy rządzącej opcji promuje na masową skalę na przykład królowa polskich seriali Ilona Łepkowska. W swoich scenariuszach pokazuje usunięcie ciąży jako skrajną aberrację. Bohaterki, które się na nie decydują, nie mają później łatwego losu, zgodnie z zasadą, że każda zbrodnia zasługuje na karę. Te przekonania telewizja transmituje od poniedziałku do czwartku sześciomilionowej widowni „Barw szczęścia". O tym, że jest to propaganda pewnych postaw, a nie odbicie odczuć społecznych, mogą świadczyć wyniki raportu z badań o karalności aborcji przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Maryland w 18 krajach, w tym w Polsce. 66 proc. polskich respondentów opowiada się za prawem każdego obywatela do podjęcia indywidualnej decyzji o aborcji, 16 proc. jest za rezygnacją z sankcji karnych i aktywnością państwa jedynie w obszarze zniechęcania do aborcji. Jedynie 6 proc. chce utrzymania sankcji karnych. Można wnioskować, że proponowane przez „babcię buntowniczkę" badanie społeczne przyniosłoby efekty dla tak zwanych obrońców życia druzgoczące.


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



