Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Czytaj online lub pobierz e-wydanie.
>> Zobacz spis treści

 

Cywilizacja od środka

Gdy już się nie prostytuuję

Justyna Pobiedzińska 22-04-2012, ostatnia aktualizacja 22-04-2012 18:00

fot. Aleksandra OsadzińskaPrzekrój

Ludzie są tak zablokowani albo zakłamani, że żyją daleko od swoich prawdziwych pragnień. Czasem je realizują z prostytutkami, zamiast z partnerkami – opowieść byłej prostytutki spisała Justyna Pobiedzińska

Na „Sponsoring" Małgorzaty Szumowskiej poszłam sama. Po tym filmie chciało mi się wymiotować. Z kina do domu mam blisko, ale szłam prawie godzinę. Nogi miałam ciężkie, jak nie moje, powłóczyłam nimi. Właściwie to nie pamiętam tej drogi.

To tak, jak przeżywasz szok – nagle ci odchodzą wszystkie siły.

Rozpłakałam się już na początku. Było tam takie zdanie, dosyć popularne, że z tym nałogiem jest jak z papierosami, że trudno od niego odejść. Utarta prawda, ale jak się ją usłyszy i też tak czujesz, to bardzo dotyka.

Cały film trzymałam w rękawie chusteczkę. Bardzo mnie ten obraz dotknął, choć nie było w nim dużo treści, agresywnego przekazu. Może są dziewczyny z branży, które jakoś lekko do tego podchodzą – myślą sobie: było to było – może podchodzą do tego mniej emocjonalnie, bo to wszystko nigdy nie robiło na nich takiego wrażenia jak na mnie.

Jakie to wrażenie? Że nie byłam w porządku w stosunku do siebie samej.

Ten film jest prawdziwy. Naprawdę tak jest. Widać, że przed napisaniem scenariusza ktoś się bardzo postarał. Aktorki też zagrały wspaniale. Dla mnie to było realne, jakbym tam wszędzie z nimi była.

„Teraz, kiedy już się nie prostytuuję i jestem  w związku z miłości i zaufania do mojego mężczyzny, jestem jak otwarta księga

Maski

Bliższa mi jest Lola. Nie dlatego, że była delikatna albo krucha, ale dlatego, że pokazany był jej dom, zwykła relacja z rodzicami i jej dyskomfort spowodowany tym, że żyje w kłamstwie.

I ta jej naiwność.

Bardzo prawdziwie też wyglądała Alicja. Znam takie dziewczyny. Ukrywają się pod maską wulgarności. Alicja robiła z siebie sucz. To wszystko jest grane, to jest tłumienie swoich prawdziwych emocji. Wiadomo, jak uprawiasz seks za pieniądze, musisz sobie z tym jakoś radzić. Nie każda w pracy potrafi zachować taką twarz, jaką ma na co dzień. Można się potem pogubić i nie wiedzieć, co jest rzeczywistością, co jest pracą. Picie Alicji chyba nie było uciekaniem od emocji, ale kolejnym elementem wchodzenia w skórę dziwki. Do tego jej mocny makijaż, który jak się rozmaże, to nie przeszkadza. Maska osoby udającej perwersyjną i wyuzdaną.

Znam z pracy bardzo wiele takich dziewczyn: patrzysz na twarz i wiesz, że jest delikatna, miła i wrażliwa. A jak ma relację z mężczyzną, z klientem, zmienia się w sukę, przeklina, jest wulgarna, siermiężna, niełatwa. Widzisz, że to się kłóci z tym, jaka jest naprawdę.

A jaka jest naprawdę, widzisz w momentach, kiedy się zamyśli albo robi coś, nie myśląc, że ktoś ją obserwuje.

Dziewczyny ubierają się w grubą skórę, żeby chronić siebie. Żeby nikt nie miał wglądu do środka ciebie.

Lola siebie nie chroniła. Nawet jej lekki makijaż na dzień i na wieczór, jej lekkie, niemal dziewczęce sukienki podkreślały jej niewinność. Fajnie, że to tak zostało pokazane. Że prostytutką może być dziewczyna, która tak właśnie wygląda: delikatnie, dziewczęco, świeżo; która jest infantylna i piegowata.

Ale niegłupia.

Zwyczajna namiętność

Była tam taka scena, jak Lola kocha się czule i namiętnie z młodym mężczyzną. Myślałam, że to jej chłopak, i bardzo się zdziwiłam, kiedy okazało się, że on jej płaci.

Taki układ może być pułapką, można się w nim zatracić. To było widać u Loli, bo potem miała problem ze swoim chłopakiem, nie chciała się z nim kochać. Przy tym kliencie musiała się czuć piękna, pożądana. Dostawała to, czego pragnie każda kobieta od mężczyzny, który ją kocha.

Miałam tak z moim chłopakiem.

Był klient, z którym mam kontakt do dziś. E-mailowy i telefoniczny – bardzo się lubimy. To starszy, bardzo mądry i zadbany mężczyzna. Niezwykle miło spędzało nam się razem czas. Każde nasze spotkanie było optymalne, wyreżyserowane, celebrowane jak święto. Kolacja, wino i świetny seks. Wracałam potem do domu i niby miałam w nim to samo, ale zawsze brakowało paru elementów. Chłopak był może mniej przystojny, do kolacji siadał w zwykłym podkoszulku, nie w pięknej koszuli... Niby drobiazgi. Ale mogą się przekładać na to, jak jest w łóżku.

Poprzednia
1 2 3
Przekrój
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody GREMI MEDIA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody GREMI MEDIA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

przekroj