Przede wszystkim
Taka, kurwa, konwencja
Zachęcone przez redaktora Tomasza Lisa postanowiłyśmy, że nie będziemy kolejnymi grzecznymi miernotami. W imię postulowanej przez prof. Hartmana wolności słowa powiemy w tym tekście od początku do końca to, co chcemy: wulgarnie, prymitywnie i dając dowód frustracji. Oto, co – i przede wszystkim jak – naprawdę myślimy o Wojewódzkim, Figurskim oraz ich „żarcie" z Ukrainek
Ani specjalnie bystrzy, ani bardzo głupi
Tych, „którym się udało", broni przed „gawiedzią" Tomasz Lis. My pozwalamy sobie kwestionować podział na gawiedź i resztę. „Wojewódzki i ten drugi pajac" to zupełnie zwyczajni goście. Ani specjalnie bystrzy, ani też bardzo głupi. Żadną miarą przystojni, ale i nie bardzo brzydcy. Jeden trochę starawy, trochę łysawy, ale udaje, że nie. Drugi młodszy, trochę za gruby, trochę kartoflany, twarz z tramwaju. Prawda jest taka, że to wszystko przypadek. To, że akurat oni dostają kasę za pozowanie z butami, niemowlętami, telefonami i innym gównem, wynika z przypadku. Pracę, którą wykonują, mógłby wykonywać każdy.
Każdy mógłby wygłaszać mądrości w programach śniadaniowych i gazetach za dwa złote. Sęk w tym, że to nie krynica, tylko pralka: zamknięta przestrzeń z plastiku, w której wirują w kółko te same frazesy, kłaki, inny syf i trochę drobnych. Co więcej, jak widać po naszych królach i królowych ścianek, wystarczy tam chwilę posiedzieć i tak się we łbie kręci, że się zapomina, gdzie góra, gdzie dół, i że kiedy coś poważnie zjebiemy, to mówimy „przepraszam", a nie „to taka konwencja, kto nie zrozumiał, ten trąba".
Nie jesteśmy pierwszymi, które pytają wprost: dlaczego ktoś, do chuja, ma nam mówić, co nam się podoba? Tym bardziej: dlaczego ma to robić ktoś, kogo cieszy mówienie o zmuszaniu do stosunku seksualnego osoby, nad którą ma się fizyczną lub ekonomiczną przewagę? Powtarzamy za Eve Ensler: „Mam dość ludzi, którzy nie rozumieją, że gwałt nie ma nic wspólnego z żartem; jak również tych, którzy twierdzą, że jestem pozbawiona poczucia humoru... Ba! Nie tylko ja, lecz wszystkie kobiety – gdy tymczasem większość znanych mi kobiet (a znam ich niemało) gwałtownie odbiega od tego stereotypu. Po prostu uważamy, że nieproszony fiut w naszym tyłku albo pochwie nie jest ani odrobinę zabawny".
Prosta sprawa: my nie każemy wam śmiać się z żartów o żałosnych, zakompleksionych, desperacko zabiegających o sławę gnojach. Nie każcie nam śmiać się z tego, że bogaty frajer fantazjuje o zerżnięciu kobiety myjącej na kolanach posadzki. „Tak myśli statystyczny Polak?". A gdzie panowie robili badania? Ktoś z ich znajomych tak myśli, skoro oni tak nie myślą, ale wiedzą, że tak jest myślane? Jakieś nazwiska? I wreszcie czy to jest żart na tyle dla was zabawny, że warto go bronić? Niezależnie od tego, w jakiej „konwencji" został przedstawiony?
To tylko taka konwencja
Podstawowa choroba polskiego show-biznesu: „konwencja". Problem z „konwencją" jest taki, że hasło to pada, ilekroć jacyś frajerzy próbują przekonać tych, którym coś się nie podobało, że powinno im się to podobać. Jak obronić chujowy film? Powiedzieć, że taka była „konwencja". Wszystkie nieśmieszne żarty są śmieszne w świecie „konwencji", w którym funkcjonuje coraz więcej celebrytów. Dla nas brzmi to jak marne tłumaczenie się z tego, że nie wyszło, ale metoda „na konwencję" – o dziwo – całkiem nieźle w Polsce działała. Tyle że właśnie przestaje. Udawanie, że się zrozumiało, już nie jest ulubionym sportem Polaków (Uwaga! W przyjętej przez nas konwencji artykułu następne zdanie jest szalenie dowcipne, ci, których nie rozbawi, muszą nam uwierzyć na słowo). Nas nie bawią ci frajerzy od zabawiania, chuj im na grób, dwa chuje na krzyż złożone (tu obrażamy też uczucia religijne).
Sprawa jest prosta: Wojewódzki z tym drugim pajacem powinni zniknąć z polskiej pop-kultury. Wypierdalać natychmiast! Mogą sczeznąć. Oby ślad po nich nawet na Wikipedii nie został. I pierdoli nas, że tyle tu wulgaryzmów. To przecież tylko taka konwencja. W dodatku jesteśmy przekonane, że Lis i Hartman za nami też się ujmą. Panie redaktorze, panie profesorze, wiemy, że możemy na panach polegać. W końcu broniąc naszej wolności słowa, być może będą panowie mieli szansę pokazać się kolejny raz w telewizji.
PS
Kuźniar, serio, poczułeś, że musisz się tam wepchnąć i powiedzieć, co myślisz? Już cię przecież zwolniliśmy, my, twoi widzowie z dostępem do Internetu. Przegrałeś. Pora dorosnąć i pogodzić się z porażką, zamiast napierdalać o tym, jacy to frustraci i debile wystąpili najpierw przeciwko tobie, a teraz przeciwko twoim równie utalentowanym kolegom. Warto pamiętać, że ci „masochiści", ta „szalona, smutna prawica" (swoją drogą: prawica? gdzie ty żyjesz?), to twoi odbiorcy, dzięki nim masz pieniążki na jedzonko. Zastanów się. Naprawdę najwyższy czas troszkę powietrza spuścić.


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



